Byliśmy tylko małym, nic nie znaczącym pyłkiem energii w kosmosie. Czas mijał, a my nabieraliśmy siły, by powstać aż w końcu stało się, to co miało się stać.
Arcanus - nasz stwórca, nasza energia. Za pomocą swojej ogromnej mocy stworzył Arcanas, miejsce w którym żyjemy. Doskonalił ją przez setki tysięcy lat, najpierw stworzył ocean, potem ląd a za sprawą swojej potęgi dał nam życie. Z początku nie było łatwo, bowiem jego dzieło nadal potrzebowało udoskonaleń, szukał tego, co by go całkowicie zadowoliło. Rośliny? Zwierzęta? Nie... on chciał czegoś więcej. Metodą prób i błędów, udało mu się. Jego marzeniem były magiczne stworzenia, jakami jesteśmy, jednak pozostały też te bez mocy... jak i bestie, okazy, które mu nie wyszły.
Żyło nam się dobrze, do czasu kiedy złe wcielenia zapragnęły czegoś więcej, niż życia w ukryciu. Zaczął się terror, a biedny stwórca nie był w stanie na to patrzeć. Musiał wymyślić coś, co by dbało o porządek na jego arcydziele...
Avatarzy, magowie wszystkich czterech żywiołów, lecz które ze zwierząt powinno otrzymać ten dar? Smoki? Jednorożce? Gryfy? Nie, to musi być zwierzę mądre, nie mające skłonności pragnienia władzy, bogactwa... dbające o rodzinę i całkowicie oddane. Zastanawiając się tak, spostrzegł w dole małą wilczą rodzinę. Przyglądał jej się dokładnie, aż w końcu stwierdził, że to one otrzymają ten dar.
Lata mijały, a Avatarzy doskonale pełnili swoje role, jednak innym gatunkom się to nie podobało. Zazdrościli tej władzy, tego wyróżnienia... zaczęły się sprzeczki, wojny... przemoc zawładnęła Arcanasem. Nawet Avatarzy nie dawali sobie z tym rady, stwórca, więc musiał podzielić nasz świat na siedem królestw.
Pierwszym z nich jest Arcanterra, wilcza ziemia i wszystkiego co do wilka podobne.
Drugim światem natomiast żądzą koty i wszystko co do kota podobne, Cathardea.
Trzeci świat zwie się Avesterra, ziemia wszystkiego co ma pióra.
Czwarty świat należy do gadów, a zwie się Corcodilus.
Piąty świat należy do roślinożerców, którzy nie odnaleźli domu w powstałych już krainach, Viriditerra.
Szósty natomiast jest zlepkiem wszystkiego, co nie pasowało do reszty, jest to także największa kraina na Arcanasie, Omnia.
Siódmy natomiast jest złem całym, które na Arcanasie występuje, Malumterra.
***Cztery żywioły, lecz tylko jeden władał nimi wszystkimi - był on zwany Avatarem. Los całego świata był w jego łapach, to on miał nieść pokój i dbać o harmonię na Arcanasie.
Niestety... nastały czasy, kiedy krainą władał zły władca - Aeternus. Posiadał niezwykłą moc, niezwykłe królestwo, lecz było mu tego mało. Po jego śmierci kolejny władca czterech żywiołów miał narodzić się z wadery, która nosiła wodne znamię. Pan ciemności wkroczył ze swoją armią i wymordował wszystkich, całe plemię wody, by tym samym sprawić, że czasy Avatarów znikną, a on będzie znany jako ten ostatni.
Jednak wilki nie traciły nadziei na powrót Avatara, który miał przywrócić spokój i powstrzymać terror magów ognia. Z czasem nadzieja gasła, stary Avatar zginął a nowego wciąż nie było, tak samo jak i wilków władających wodą. W końcu, po 50 latach podtrzymywania gatunku przez uciekinierów z plemienia wody, narodził się biały basior - Hypnos. Przywrócił on spokój i złączył wszystkie krainy.
***
Malumterra z każdym dniem rosła w siłę, a Avatar słabł... wiadome było, że mag Ziemi nie pojawi się szybko na tym świecie. Co się stało z nami? Wilkami.
Po ostatniej wojnie każda z krain upadła na duchu, a proces odradzania się nie przebiegał szybko. Tylko kraina ciemności nie angażowała się w poprzednią wojnę, bowiem tylko oni nie przyjęli systemu władzy Avatara. Mieli swojego króla, swoją krainę i swoje prawa o których nikt... poza nimi, nie słyszał. Nigdy nie wysyłali nikogo w delegację...
Niektórzy mówili, że tam nikogo nie ma, że tam jest tylko pustkowie, natomiast inni, podróżnicy... widzieli i to oni mieli rację...
Malumterra zaatakowała... główny cel? Avatar.
Tak rozpoczęła się wojna...
Malumterra opanowała najbliższe ziemie, atakowali zamki i obalali rządy, nękali całe społeczeństwo. W końcu przyszła kolej na Arcanterrę. Hypnos wraz z wojskiem stanęli do walki, jednak to nie wystarczyło. Złe moce opanowały umysły innych zwierząt, jedyne co mogło nas teraz uratować to modlitwa…
Arcanusie,
Ty, który życie mi dałeś,
Ty, który dałeś nadzieję,
Ty, który o mnie dbałeś,
Me ciało teraz chłodnieje,
Uratuj tę ziemię, krainę twej dobroci.
Uratuj nas wszystkich, od wszelkiego zła.
Niech moje ciało się teraz ubłoci,
Gdyż śmierć mnie odnalazła.
Niech me ciało będzie darem,
Niech ma krew tu spłynie,
Niech ta ziemia będzie żarem,
Niech pokój tu znowu napłynie.
***Arcanus wysłuchał modlitwy, spojrzał na swoje dzieło i zapłakał. Chciał dobrze, jednak by rozumieć dobro, potrzebujemy zła. Wysłał więc na Arcanas anioła stróża, ten uderzając o powierzchnię wody wywołał ogromne tsunami. Ci, którzy mieli coś na sumieniu utopili się, zaginęli… wyparowali. Miała być to czystka, jednak zła energia rozwinęła się na tyle, by zatrzymać swoich najwierniejszych sługusów.
Życie powstawało na nowo, odradzały się królestwa w tym również Arcanterra. Era Avatarów przeszła do historii a na jej miejsce pojawiła się nowa, Era Uchawi. Uchawi to istoty osiągające 80% możliwości naszego umysłu, które zdecydowały się na przemianę żywiołu w magię.
Każda z krain ma swoje Uchawi, każda z krain ma swój system, ma swoją władzę. Teraz jesteśmy równi…