Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

piątek, 23 września 2016

Issar - Zabawa (2)

Tego dnia generał wojsk całej watahy, basior o imieniu Vortex obchodził urodziny. Niby nic w tym ciekawego, nic dużego, a ja jednak od dawna czekałam na podobną okazję, wszystko z powodu moich aspiracji na stanowisko komika i pomyślałam, że po urządzeniu świetnej zabawy będę miała tę robotę od razu. Od samego świtu miałam więc ręce pełne roboty. Najpierw udałam się do wilków na stanowisku myśliwego. Naprosiłam się, naobiecywałam niestworzonych rzeczy, trochę popłakałam, ale w końcu zgodzili się wybrać w teren i upolować dla mnie kilka młodych sarenek, które miałam podać na zabawie. Poleciłam im też, by rozpalili ognisko i upiekli je z lekka na ogniu, mieli też udać się do zielarzy po jakieś tam zioła czy owocki, a ty wszystko, by dodać więcej smaku, by to była niezapomniana uczta. Dalej, przygotować miejsce. Niby rozważałam urządzenie imprezy na dworze, na jakiejś polance, ale było zimno, mokro, to poszłam na łatwiznę i załatwiłam salę balową. Dekoracje? Da się zrobić! Trochę starych, z poprzednich imprez, trochę nowych, bo wbijał na zajęcia do jakiejś dzieciarni i zorganizowałam niezapowiedzianą lekcję plastyki, a co! Porozwieszałam potem te wstążki, jedwabie, wiązanki, by było bogato, ale też nie chaotycznie. Wyczarowałam jeszcze takie różne wodne, ozdobne świecidełka, bąbelki, wirujące kropelki, coś tam z pary i gotowe! Ostatnia sprawa to zespół śpiewaków i grajków - też szybko ich przekupiłam. Resztę popołudnia spędziłam na lataniu po mieszkańcach i zapraszania ich wszystkich na przyjęcie. Wszystkich jak leci, nie ważne czy kumple jubilata, czy nie! O zachodzie słońca pognałam do sali, by witać pierwszych gości. W sumie przyszło ich dużo, na końcu i sam generał. Wtedy muzycy zaczęli grać. Stanęłam w kącie nieco zestresowana i obserwowałam, jak ewoluuje moje przyjęcie, a z początku powiem, nie było najlepiej. Tak drętwo. Oj, bo to sami podpieracze ścian byli, ja nie wiem, czy oni nieśmiali czy... No w końcu, to ja odpowiadałam za ich zabawę, więc trzeba było działać. Krzyknęłam do orkiestry, by grali głośniej i szybciej, a potem skoczyłam do jakiegoś basiora stojącego z boku i popchnęłam go do losowej wadery, a następnie taką parkę wysłałam na parkiet. Potem jeszcze kilka razy powtórzyłam operację, a kiedy zaczęło brakować mi opcji, sama prosiłam wilki do tańca. Kilka szybkich obrotów i zamatoryzowanych piruetów, trochę ganiania się i malutkich zabaw... Bardzo się wygłupiałam, bo przecież tańczyć nie umiałam. Ale większości dobry nastrój się udzielił i sami zaczęli się śmiać. Chyba dobrze się bawili... Do rana robiłam wszystko, by zabawa nie gasła, a to w sumie nie było takie trudne.

Ash Night Flower

Pewnego dnia, piękna, biała wadera o złotych oczach, wylizywała swoje pociechy. Lasse, bo tak go nazwano, już od razu zaczął machać łapkami, jakby koniecznie, chciał zadbać o siebie sam. Jego czarne futerko lśniło, podobnie jak złote oczy. Po chwili, jednak zrezygnował, próbując zaczepiania swojej siostry. Malutka Ash, odsunęła się i na ślepo zaczęła oddalać się powoli. Zanim jednak, zdążyła odejść dalej, czarny basior z niebieskimi oczami, akurat kuknął do jaskini i przeniósł szczeniaka, sam wychodząc. Więcej szans do ucieczki nie było i młode wilków, dni, tygodnie i miesiące, musiały czekać na swoje pierwsze wyjście. Ale w końcu ten dzień nastał. Rodzeństwo, niepewnie i powoli, wychyliło głowy ze swojego dotychczasowego mieszkania. Tak to wyglądało, ale już po tygodniu brykali wesoło razem z tatą. Ale niestety... On zmarł, a szczeniaki musiały dorastać same, jedynie z matką, która nie chciała się bawić tak często jak ojciec i babcią, którą nawet lubiła. Ale nic i nikt, nie zastąpi jej taty, no chyba, że jej towarzysz zabaw, Lasse. Dlatego też, gdy wreszcie Lenna pozwoliła, Ash bez wahania opuściła rodzinę, a po kilku dniach dotarła tutaj. Do miejsca, którego nigdy nie opuści.

Płeć: Samica
Kolor oczu: Niebieski
Kolor sierści: Biały
Wysokość: 69
Masa: 40
Imię: Ash
Przydomek: Night Flower
Wiek: 8
Żywioł: Woda

Gavroche - Quest#5

Od rana czułem się wspaniale. Chciało mi się śmiać, biegać i skakać, bo na sercu mi było tak lekko, zacząłem dostrzegać piękno okolicznej fauny i flory, blask słońca... Nie do wiary, jak nadzieja może odmienić wilka. A skąd tyle nadziei? Ano, w ostatnim czasie zacząłem szkolić się trochę w temacie alchemii, powód był wiadomy, pragnę eliksiru ożywiającego zmarłych. Siedziałem całymi dniami w bibliotece, szukałem kamieni, informacji o roślinach i eliksirach... Przyznam, że szło mi to opornie, nikt jakoś nie chciał ze mną rozmawiać. Okej, może byłem trochę nieuprzejmy, nie chciałem słuchać o ich dziedzinach, tylko od razu wymagałem odpowiedzi na moje pytanie, ale w końcu dostałem informację, że na terenie zwanym Pulchram znajduje się kwiat, o wymaganych przeze mnie właściwościach. Dziad, z którym rozmawiałem, powiedział, że będzie miał silny zapach i złoty kolor, a wyglądem ma przypominać różę. No to okej, czym prędzej pognałem wesoło do Pulchram. Szedłem może dzień, więc dotarłem tak akurat o świcie. Pogoda była piękna, ciepło było i jakoś tak jasno, ale to może tylko moje odczucia. Przylepiłem zaraz łeb do ziemi i zacząłem krążyć, szukając w trawie wyżej wymienionej rośliny. Przed moimi oczami często przebiegały myszy, a w uszach odbijały się głosy zwierząt: spłoszonych zajęcy i ptaków, chyba łabędzi i kaczek, jakiś słowików czy co. I chodziłem tak, kręciłem się aż do wieczora, aż w końcu się poddałem. Przekląłem cicho, bo zrozumiałem, że taka roślina nie istnieje, a ten przewodnik z kamienia okłamał mnie, by ukarać za moją nieuprzejmość i niecierpliwość. Eh, od dzisiaj na poważnie muszę zacząć uczyć się na maga... Cała radość nagle mnie opuściła i wolno, obojętnie ruszyłem w kierunku mojej jaskini.

Gavroche - Quest#2

Na miękkich łapach przedzierałem się przez Las, trzęsąc się co chwila i pociągając nosem. Trudno mi było się skupić i powstrzymać łzy, ponieważ szedłem teraz do miejsca szczególnego. To znaczy tam, gdzie pochowałem moją siostrę. Nie wiem, czemu tam idę. Niepokój, smutek, poczucie winy, samotność? Eh... To miejsce całkiem piękne, tuż na obrzeżach lasu, gdzie drzew jest mało, toteż słońce bez problemu przedziera się przez korony drzew, zwłaszcza, że w większości to chudziutkie brzozy. Teraz jednak jesień opanowała zagajnik, zimno tu i strasznie szarawo, drzewa gubią liście, a te gniją na ziemi, trawa straciła już dawno soczysty kolor. Świetnie oddaje mój dzisiejszy nastrój. Z cichym westchnieniem na ustach stanąłem nad miejscem pochówku. Staram się o nie często dbać, układam tam kwiaty, pachnące gałęzie świerków... Ale to nieważne, bo nie będzie tu mieszkać zawsze. Ja jej nie pozwolę... Pogrążałem się coraz bardziej w ponurej zadumie, kiedy tu nagle jakiś dźwięk, czyjeś kroki przykuły moją uwagę. Odwróciłem się i ujrzałem samicę jelenia w oddali. Krążyła po lasku, nie zdając sobie sprawy z mojej obecności. A ja na sam jej widok wpadłem w gniew. Tak właśnie, Meruna zginęła pod kopytami stada tych zwierząt. I chociaż ta łania nie była niczemu winna, musiałem chyba gdzieś u kierować mój gniew i dać mu choć trochę upustu. Zakradłem się więc nieco bliżej, wziąłem głęboki oddech, skupiłem się na mojej wściekłości i użyłem całej swojej siły, by wywołać grad kamieni i ziemistych kul. Wyrywały się one z podłoża i leciały z każdej strony łani tak, że została otoczona. Ziemia i błoto zaklejały jej oczy, nozdrza i gardło, ostre kamienie raniły ciało, a ja dyszałem z wysiłku, ale zaparłem się i nie przestałem, póki nie padła martwa. Podszedłem bliżej z triumfem na pysku. Chociaż byłem nieco głodny, nie ruszyłem jej mięsa, spojrzałem tylko na truchło z pogardą i zmęczony wróciłem do domu.

Issar - Zabawa (1)

Ostatnio zaczęłam myśleć na temat mojej przyszłości. Osiadłam się w końcu gdzieś na stałe, mam dom, mam fajną komnatę, kogoś do rozmowy i tak dalej, ale stwierdziłam, że brakuje mi pracy. To znaczy ten, nie to, że mam za dużo wolnego czasu i chcę spędzić resztę życia dzień w dzień zarzynając się w jakieś nudnej robocie, której i tak nie będę lubić, raczej chodzi o to, że w natrafiłam ostatnio na ciekawą informację. Rozmawiając po trochu z tubylcami jakoś dowiedziałam się, że teraz w królestwie potrzebują komików - kogoś, kto będzie organizował im zabawy. A kto zna się na zabawie lepiej niż ja? Pewnie nikt, ale i tak trzeba będzie się sprawdzić swoje umiejętności w praktyce, zanim poproszę o robotę. Pewnym krokiem wyszłam więc z zamku, a na zewnątrz zaczęłam wypatrywać swojej ofiary... W przy zamkowych ogrodach siedziała jakaś dusza. Ze zwieszoną głową wpatrywała się ona w grządki kwiatów, wysoce zamyślona. Pomyślałam, że jeśli uda mi się nakłonić tego sztywniaka do zabawy, to znak, że się nadaję. Sprężystym krokiem popędziłam na przód, a potem głośno wykrzyknęłam:
- Goń mnie! - i odskoczyłam, gotowa do ucieczki
Smutas podniósł na chwilę łeb i spojrzał na mnie ze zdziwieniem
- Goń mnie! - powtórzyłam głośno
- Dlaczego? - zapytał krótko
- To taka zabawa: w ganianego!
Wilk mruknął coś pogardliwie. Widać było, że nie interesuje go coś takiego - on przecież poważny, dorosły chłop! Ale ja tak łatwo nie odpuszczę. Podniosłam wysoko głowę i ruszyłam przed siebie, niby, że postanowiłam dać wilkowi spokój i wracam do domu, a tak naprawdę zrobiłam kółko i zaszłam sztywniaka od tyłu. A wtedy skoczyłam i ugryzłam go z lekka w ogon! Potargałam trochę kitą, a jej właściciel podskoczył na miejscu, a ja zrobiłam unik i uciekłam przed jego zębiskami, kiedy próbował się zrewanżować. Biegłam przez ogrody, robiąc dużo uników i zwrotów, a potem przeskoczyłam przez płot i wybiegłam na zielone łączki - a zdenerwowany wilk gnał za mną, by dać mi nauczkę. Po chwili jednak uspokoił się, jego twarz zmieniła wyraz i dysząc ze zmęczenia zaczął śmiać się nawet z mojego kawału - przecież go nie skrzywdziłam. I wtedy już naprawdę bawiliśmy się w berka, goniliśmy się i śmialiśmy przez długi czas, aż w końcu wyczerpani padliśmy na zieloną, miękką trawę.

wtorek, 13 września 2016

czwartek, 1 września 2016

Podsumowanie

Wilki zostały postarzone.
Powitajmy Nowy Rok w watasze ;)

~*~
2 członków
0 zawodowców

~*~
0 eliksirów
0 pigułek
0 medalionów
0 kamieni

~*~
11 wątków
 154 posty
0 kursów
1 quest

~*~
Informacje: 0
Zielnik: 0
Magia: 0
Składniki: 0
Lekarstwa: 0
Zaklęcia:0
Choroby: 0

~*~
TOP 3
1. Olethros - 547 punktów
2. Ikelos - 501 punktów
3. Aria - 477 punktów

Gratulujemy!
1. +15 punktów żywiołu
2. +10 punktów żywiołu
3. + 5 punktów żywiołu
Nowsze Starsze Home