Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

wtorek, 2 maja 2017

Soovimatu - Narodziny

Obudziłem się w naszej komnacie przed Sarissą, która ostatnio miała malutkie problemy, nie tylko z żywiołem ale i z normalnymi czynnościami. Magia się jej trochę zachwiała, jednak mimo tego udawała twardą i wszystko chciała robić sama. Pomagałem jak tylko mogłem, ale co ja będę się z waderą użerał. Najważniejsze by była szczęśliwa, bo to dobrze wpływa na szczenięta. Przynosiłem jej codziennie jaśmin i gryzonie na przekąskę, ale i też dbałem o inne potrzeby.
Dzisiaj miał być ten wielki dzień, więc byłem przygotowany na wszystko a medycy to mnie chyba mają dość. Robię to wszystko, bo kocham i nie chcę by ją cokolwiek bolało. Zanim wadera wstała, skoczyłem do stołówki po kawałek jelenia i świeżą wodę, żeby nie musiała wychodzić, chociaż wiem, że będzie marudzić.
- Witaj kochanie. - powiedziałem, widząc, że wadera już nie spała. Jednak coś było tutaj nie tak. Podszedłem bliżej i dopiero po chwili zorientowałem się co jest grane. Rzuciłem wszystko i wybiegłem z komnaty jak najszybciej potrafiłem, by zawołać medyków.
Wiedzieli o wszystkim, więc mieli pod łapą potrzebne przedmioty i bez zbędnego czekania pobiegliśmy do mojej ukochanej czarnej śliczności. Na miejscu mogłem wybrać czy chcę zostać z waderą, czy wolę zostać na korytarzu. Odpowiedź była dość prosta, bo ja chcę być z nią zawsze, a tym bardziej w takiej chwili. Położyłem łapkę na jej łapce i uśmiechałem się, by dodać jej otuchy i pokazać, że da radę. Pójdzie szybko i bezboleśnie, prawda?

Piszczała, dyszała... widać, że ją bolało, a ja? Nic nie mogłem zrobić, starałem się nawet coś pokazać, jakąś prostą iluzję, by tylko przestało. Na marne. Widząc jak cierpi, ja także cierpiałem, jednak nie mogłem tego pokazywać. Musiałem być twardy, mówić, że jeszcze chwilkę i będzie dobrze, tak jak ona mi mówiła.
Czas leciał, a sytuacja się nie poprawiała, a z każdą następną minutą bałem się, że ją stracę. Co wtedy? Ja, ja nie potrafię bez niej oddychać, nie dam sobie rady. Proszę cię Arcanusie, zrób coś! Pomóż jej, błagam cię!
Nie wiem ile czasu minęło, ale miałem to za wieczność. Ona zasnęła, a obok niej leżało pięć malutkich kuleczek, które próbowały się dostać do cycka. Polizałem ją po głowie i podziękowałem za trud jaki w to włożyła, a następnie ułożyłem swój łeb na posłaniu i obserwowałem te słodkie malutkie istotki, które kocham nad życie.

Płeć: samica
Kolor sierści: czarna
Imię: Souna
Przydomek: the Fury
Data urodzin: 02.05.2017
Rodzice: Sarissa&Soovimatu
Stan: Ślepa

Płeć: samica
Kolor sierści: czarna
Imię: Suaza
Przydomek: the Fury
Data urodzin: 02.05.2017
Rodzice: Sarissa&Soovimatu
Stan: zdrowy

Płeć: samiec
Kolor sierści: czarna
Imię: Sagraizu
Przydomek: the Fury
Data urodzin: 02.05.2017
Rodzice: Sarissa&Soovimatu
Stan: zdrowy

Płeć: samiec
Kolor sierści: czarna
Imię: Senriuru
Przydomek: the Fury
Data urodzin: 02.05.2017
Rodzice: Sarissa&Soovimatu
Stan: zdrowy

Płeć: samiec
Kolor sierści: ruda
Imię: Sunsu
Przydomek: the Fury
Data urodzin: 02.05.2017
Rodzice: Sarissa&Soovimatu
Stan: zdrowy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home