Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

piątek, 27 maja 2016

Red Rose - Dyplomacja (3)

Dzisiejszy dzień zapowiadał się całkiem dobrze. Pogoda w okolicach zamku zawsze była piękna, więc to nie od niej to zależało, a więc? A no, mianowicie... dzisiaj nikt mnie nie obudził, nie przeszkodził mi i mogłem wstać kiedy miałem na to ochotę.
Wychodząc z komnaty, około południa natknąłem się na mojego brata, który był na coś zły, albo raczej na kogoś. Uśmiechnąłem się złowieszczo, bo coś mi się wydawało, że wiem o co chodzi.
- Czy ty totalnie zgłupiałeś! - warknął na mnie. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby był aż tak bardzo zły.
- Czekaj, niech pomyślę. - denerwowałem go jeszcze bardziej.
- Odwołaj to! - warknął ponownie, prawie rzucając mi się do gardła.
- Po co? - przewróciłem oczyma. - Ta wasza wioska to dno, a zamków nigdy za wiele. Powinieneś dziękować. - uśmiechnąłem się, wcale się tym nie przejmując.
- Gdybyśmy chcieli mieszkać w zamku to byśmy mieszkali tutaj. Nie możesz od tak zburzyć wioski! - wrzasnął na mnie tak, że poczułem jak sierść mi się najeżyła.
- Po co wam te małe, nie wygodne domki, skoro możecie mieć cudowny zamek. Poza tym, chronię was. - przybliżyłem pysk do niego, tak, że spojrzałem w jego oczy. Było widać w nich złość... jakiej jeszcze nigdy nie widziałem.
- Odwołaj to! - nie wytrzymał. Rzucił się na mnie, ukazując swoje białe kły i miotając powietrznymi ostrzami we wszystkie strony. Prymitywnie... Czy on naprawdę myśli, że się go boję? Jeden buch ognia sprawi, że zapiszczy, tak jak kiedyś. Nie jest silniejszy i nigdy nie będzie.
- Możemy to przedyskutować na obradach, co ty na to? - zaproponowałem ze spokojem, bo szkoda mi złości na tak nędzną istotę jak mój brat. Po tych słowach nieco się uspokoił, jednak nadal był zły. Warknął na odchodne, że i tak mi się to nie uda i że czeka na zaproszenie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home