Trwające wątki
Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)
Blog oficjalnie nieczynny ;)
piątek, 23 września 2016
Gavroche - Quest#5
Od rana czułem się wspaniale. Chciało mi się śmiać, biegać i skakać, bo na sercu mi było tak lekko, zacząłem dostrzegać piękno okolicznej fauny i flory, blask słońca... Nie do wiary, jak nadzieja może odmienić wilka. A skąd tyle nadziei? Ano, w ostatnim czasie zacząłem szkolić się trochę w temacie alchemii, powód był wiadomy, pragnę eliksiru ożywiającego zmarłych. Siedziałem całymi dniami w bibliotece, szukałem kamieni, informacji o roślinach i eliksirach... Przyznam, że szło mi to opornie, nikt jakoś nie chciał ze mną rozmawiać. Okej, może byłem trochę nieuprzejmy, nie chciałem słuchać o ich dziedzinach, tylko od razu wymagałem odpowiedzi na moje pytanie, ale w końcu dostałem informację, że na terenie zwanym Pulchram znajduje się kwiat, o wymaganych przeze mnie właściwościach. Dziad, z którym rozmawiałem, powiedział, że będzie miał silny zapach i złoty kolor, a wyglądem ma przypominać różę. No to okej, czym prędzej pognałem wesoło do Pulchram. Szedłem może dzień, więc dotarłem tak akurat o świcie. Pogoda była piękna, ciepło było i jakoś tak jasno, ale to może tylko moje odczucia. Przylepiłem zaraz łeb do ziemi i zacząłem krążyć, szukając w trawie wyżej wymienionej rośliny. Przed moimi oczami często przebiegały myszy, a w uszach odbijały się głosy zwierząt: spłoszonych zajęcy i ptaków, chyba łabędzi i kaczek, jakiś słowików czy co. I chodziłem tak, kręciłem się aż do wieczora, aż w końcu się poddałem. Przekląłem cicho, bo zrozumiałem, że taka roślina nie istnieje, a ten przewodnik z kamienia okłamał mnie, by ukarać za moją nieuprzejmość i niecierpliwość. Eh, od dzisiaj na poważnie muszę zacząć uczyć się na maga... Cała radość nagle mnie opuściła i wolno, obojętnie ruszyłem w kierunku mojej jaskini.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz