Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

wtorek, 12 lipca 2016

Aria - Relacje

Od rana rozmyślałam o balu. Chyba już się nie wywinę z tego... Jednak myślę, że uda mi się wytrzymać z Red Rose. Mimo, iż jest dosyć głupi to można z nim się zaprzyjaźnić. Dzisiaj postanowiłam to zrobić. Nie chcę, żeby mnie zabił czy coś, bo go ignoruję. Dlatego będę starać się odpowiadać na jego zaczepki. Niekoniecznie w taki sam sposób jaki on. Westchnęłam i zjadłam pozostałości z wczorajszego zająca. Wyszłam z mojego skalnego domku i pokierowałam się w stronę zamku. Do majestatycznej budowli dotarłam w 20 minut. Przekroczyłam próg ogromnych drzwi. Następnie udałam się do komnaty cesarza. Jeżeli mamy iść razem na bal to chyba musimy bardziej się poznać, prawda? Kroczyłam przez gigantyczną konstrukcję i podziwiałam obrazy powieszone na granitowych ścianach. Przedstawiały one głównie dawnych władców i czasami portrety ich rodzin. W końcu stanęłam przed dużymi drzwiami. Wyróżniały się ze wszystkich innych. Śmiało zapukałam łapą, a echo pukania odbiło się po całym zamku. Teraz tylko oczekiwałam pozwolenia na wejście do jego komnaty.

Red Rose
Postanowiłem, że dzisiaj spędzę dzień poza zamkiem. W tym celu wybrałem Caeruleo, ponieważ jest to ciepłe miejsce, słoneczne a wiadomo, że magowie ognia uwielbiają taki klimat. Zabrałem se sobą swoich dwóch strażników, pozostawiając innych w zamku. Ktoś musi mi pilnować komnaty, prawda? Ponadto, jakby jakiś poddany miał do mnie interes, to zostałby powiadomiony o tym, że mnie nie ma.
Będąc na miejscu zacząłem od zabawy z ogniem. Puszczałem ogniki w stronę wody, robiłem ogniste bicze oraz tornada. Uwielbiałem tańczyć z ogniem i dobrze, że mnie nikt nie widzi, pomijając straż. Oni i tak nie mieli prawa głosu, więc zachowywali swoje myśli dla siebie. Gdybym tylko zobaczył jakiś uśmiech i drwinę na ich pyskach, zabiłbym. Kiedy skończyłem zabawę, położyłem się i zamknąłem oczy a cieplutkie słoneczko grzało mnie w kark.
Leżąc i rozmyślając, stwierdziłem, że odwiedzę Arię w wiosce. Byłaby zaskoczona, bowiem zna mnie tylko jako lenia z zamku. Tak, to genialny pomysł, który zrealizowałem od razu. Po drodze zebrałem jeszcze różę, czerwoną, by przypominała jej o mnie.

Aria
Stałam przez dłuższą chwilę przed drzwiami. Nagle podszedł do mnie jeden ze strażników.
- Cesarz wybrał się na spacer. - oznajmił surowym tonem.
- Można wiedzieć gdzie dokładniej? - zapytałam łagodnie.
- A co? Detektyw jesteś? - prychnął.
- Idiota... - mruknęłam pod nosem i odeszłam od niego.
Wobec tego postanowiłam wrócić do wioski. Dzisiaj było strasznie upalnie, a nasze kamienne domy nie nagrzewały się tak szybko, więc były to idealne schronienia przed słońcem. Żwawym truchtem kroczyłam pomiędzy drzewami. Chwilę później stanęłam na granicy lasu z wioską. Rozejrzałam się. Coś było nie tak... Zignorowałam dziwne uczucie i powolnym krokiem zbliżałam się do mojej chatki. Jednak natychmiastowo zatrzymałam się. Zobaczyłam w oddali cesarza, który zbliża się do mojego domu. Postanowiłam podejść do niego.

Red Rose
Spokojnie szedłem w stronę wioski, rozmyślając o tym, co mam jej powiedzieć. Nie chcę by myślała sobie, że jestem jakimś idiotą, a widać, iż tak uważa. Będąc na miejscu, rozejrzałem się. No tak, nie wiem który domek jest jej. Przyglądałem się budynkom, które były wykonane z kamienia i ziemi. Nie byłem tym zachwycony, bowiem konstrukcje trochę zarosły. Jak ona może tu mieszkać! Powinna się przeprowadzić.
Stojąc tak i myśląc, zauważyłem ją. Miałem ochotę na nią wrzasnąć i natychmiast kazać przeprowadzić się do zamku. Te warunki są złe, a w dodatku nie chcieli bym postawił nowy zamek. Teraz mogą czepiać się tylko siebie.
- Gdzieś ty była! - warknąłem, po czym podałem jej różę.

Aria
Po chwili stałam już przed cesarzem. Złożyłam mu pokłon i wstałam. On za to wrzasnął na mnie i podał różę. Myślałam, że chociaż przywita się ze mną w normalny sposób... W każdym bądź razie to jest nie ważne.
- Witaj, cesarzu. - powiedziałam spokojnym tonem. - Dziękuję za różę. - dodałam, uśmiechając się.
Postanowiłam zachowywać się w miarę normalnie i odpowiadać na jego zaczepki. Może nie od razu udawać jego ukochaną... ale to też dałoby się zrobić. Domyślałam się, iż chciał mnie po prostu wykorzystać jako lalkę, lecz ostatnimi czasy zaczął się zachowywać inaczej. Bardziej tak, jakby mu na mnie zależało. Od czasu do czasu musiałam odganiać takie myśli od siebie. Nie chciałam uznawać go za kogoś ważnego w moim życiu.

Red Rose
Pokłony w moim kierunku jak najbardziej przyjmuję. Uwielbiam to i ona pewnie też by to polubiła, gdyby tylko chciała być moją. Słysząc jej spokojny głos i widząc uśmiech, nie mogłem się powstrzymać przed tym samym. Uśmiechnąłem się do niej, a następnie lekko musnąłem pyskiem jej policzek, by móc się wtulić w jej futro. Wadera nie zdążyła na to zareagować, bowiem odsunąłem się i spojrzałem w jej oczy.
- Nie możesz tutaj mieszkać. - oznajmiłem zatroskanym tonem głosu, po czym rozejrzałem się po wiosce.

Aria
Red Rose powiedział, iż nie mogę tutaj mieszkać. To gdzie niby? W lesie? Zamku? A może on chce, żebym zamieszkała w jego komnacie? Dobra, spokojnie. Rozejrzałam się po domkach. Cóż... Może nie grzeszyły za specjalną urodą, ale były bardzo funkcjonalne. Umiały przetrzymywać w środku ciepło oraz chłód. Ponownie spojrzałam na basiora.
- W zasadzie nie mam nic przeciwko mieszkaniu w zamku... - powiedziałam cicho.
To była prawda. Obojętne było mi me miejsce zamieszkania; byleby była tam cisza i spokój. Może on zaproponuje mi jakąś komnatę? Nie wiem, czego można się po nim spodziewać. W każdym bądź razie w ciszy czekałam na jego odpowiedź. Przy okazji dostrzegłam, że ma przy sobie strażników. A podobno umie się sam obronić...

Red Rose
Nie ma nic przeciwko? Czyżby oznaczało to, że chciałaby zamieszkać bliżej mnie? Może jeszcze bliżej niż jej się wydaje. Byłem bardzo podekscytowany tym faktem, jednak na zewnątrz nie widać było nic.
- Straż. Przygotować mojej ukochanej najlepszą komnatę w zamku, zaraz po mojej. - oznajmiłem moim strażnikom, po czym spojrzałem na waderę.
- Chyba, że zechcesz zamieszkać ze mną. - zaproponowałem, czekając na pozytywną odpowiedź.
Byłoby bardzo miło, gdyby zechciała mi towarzyszyć. Budzić się przy niej to zaszczyt, a kto wie, może potem porzuciłaby swoje marne stanowisko i zostałaby moim oczkiem w głowie. Cesarzową tej krainy, maskotką poddanych. Uwielbiali by ją i to jest pewne. Dbałaby o nich a ja nie musiałbym się zadręczać głupotkami.

Aria
Wiedziałam, że to powie. W każdym bądź razie nie chciałam go zdenerwować.
- Nie odrzucam ani nie przyjmuję twojej propozycji. Chciałabym po prostu poznać cię bardziej. - odparłam grzecznie.
Właściwie to wolałabym zapoznać się z nim. Praktycznie nic o nim nie wiem, a on chce razem mieszkać. W zasadzie nie mam pojęcia co cesarz we mnie widzi. Nigdy nie uważałam się za jakąś piękną i idealną. A on? Sam władca krainy po naszym pierwszym spotkaniu adoruje mnie? Było to dziwne uczucie, lecz można się przyzwyczaić. Aktualnie miałam nadzieję, iż nie będzie warczał na mnie. Był nieprzewidywalny.

Red Rose
Uśmiechnąłem się do niej, po czym skinąłem łbem w kierunku straży, dając im do zrozumienia, że komnatę mają przygotować. Wiedziałem, że wadera nie będzie chciała mieszkać ze mną, bo po prostu z tym żartowałem. Jednak nie miałbym nic przeciwko, gdyby się zgodziła.
Strażnicy odeszli, zostawiając nas samych w środku wioski, gdzie spacerowały inne wilki, które oddawały mi należytą cześć. Nie zwracałem na nich tak dużej uwagi jak na moją szarą piękność.
- A więc zapraszam Cię na spacer. Oczywiście czekam aż zdradzisz mi swój ulubiony teren. - oznajmiłem ze spokojem, posyłając w kierunku wadery lekki ukłon. 

Aria
Red Rose zaprosił mnie na spacer. Kiwnęłam głową twierdząco na znak, że pójdę z nim. W zasadzie nie miałam swoich ulubionych terenów. Wymyśliłam na poczekaniu gdzie chcę się udać.
- Moim ulubionym miejscem jest dolina. - powiedziałam szybko.
To było tak idiotyczne... Byłam tam przy okazji, zbierając zioła na eliksiry. Właściwie nie za bardzo wiedziałam jak tam dotrzeć. Postanowiłam, iż będę szła za czerwonym basiorem.
- Prowadź. - dodałam charyzmatycznie po chwili ciszy.
Cały czas na moim pysku gościł uśmiech, żeby go nie urazić.

Red Rose
Dolina? Gdzie to do cholery jest? - zamyśliłem się, kiedy nagle wadera stwierdziła, że to ja mam ją tam zaprowadzić. Proszę Cię! Jestem władcą i ja nikogo nie prowadzam. Strażnicy muszą ogarniać te tereny, ja nie koniecznie. Mam na głowie inne sprawy. A co jeśli ona mnie sprawdza? Tak, na pewno to robi. Ten uśmiech, cały czas się uśmiecha... kpi sobie ze mnie! A co jeśli takiego terenu nie ma? Bardzo możliwe... cfane, ale ja jestem sprytniejszy.
- Rozkazywać to będziesz mogła dopiero po ślubie, kochanie. - odparłem z uśmiechem, jednocześnie patrząc na waderę z góry na dół. Następnie mój wzrok wrócił do jej pyska, a dokładniej oczu.
- A teraz, jako iż jest to twój ulubiony teren, to ty prowadź. Chętnie też posłucham, dlaczego go lubisz. - dodałem po chwili. 

Aria
Czemu on odebrał to jako rozkaz? To była taka jakby propozycja... Nie wiedziałam zbytnio o co mu chodzi. Głęboko się zamyśliłam. Byłam tam niedawno, więc pamiętałam jeszcze co nie co. Przypomniałam sobie również, iż szłam tamtędy w drodze do Pulchram. Wzięłam głęboki oddech, a uśmiech zmniejszył się. Odwróciłam się tyłem do basiora i żwawym krokiem podążałam w stronę Pulchram. Tak, do Pulchram. Pomyślałam, iż wytłumaczę mu, że zawsze gdzieś błądziłam w drodze do Doliny. Od razu również przypominałam sobie co znajdowało się w tamtym miejscu. Było tam jezioro... i... i tylko to pamiętałam. Minęło już parę minut od wyruszenia w drogę. Już nie byłam w dobrym humorze. Myślałam, iż Red Rose inaczej się zachowa; jak na samca przystało. Lecz on miał w głowie tylko swoje stanowisko. Może jego flirtowanie było dobre, ale jego kultura była na o wiele niższym poziomie. Eh... Zapewne zaraz zapyta, co mi się tam podobało. Pewnie będzie złośliwie wypytywał o najmniejsze szczegóły. Szczerze? Jeśli będzie tak robił to niech nie liczy na to, że go pokocham.

Red Rose
Bezczelna! Nawet mi nie odpowiedziała, po prostu odwróciła się i sobie poszła. Miała mi opowiadać po drodze co jej się tam podoba, a tymczasem całkowicie mnie zignorowała. To jej ulubione miejsce, więc powinna zaprowadzić mnie tam z radością, ale chyba coś jest nie tak. Skoro była dzisiaj taka miła, a teraz mnie ignoruje... na pewno coś jest nie tak.
- Oj dobra, wyluzuj. - westchnąłem, a ona się zatrzymała i spojrzała na mnie.
- Nie wiem gdzie jest ta twoja Dolina, ale znam inne fajne miejsce. Chodź. - powiedziałem, po czym ruszyłem w stronę tego terenu na C. Nie znam jego nazwy i mało mnie to obchodzi, ale jest tam fajna plaża. Będę mógł jej pokazać trochę ognistych sztuczek i się rozweseli. 

Aria
Red Rose zatrzymał mnie i zaproponował zaprowadzić do innego miejsca. Cichutko odetchnęłam z ulgą i podążyłam za nim. Skręciliśmy bardziej na południowy zachód. Ja już trochę bardziej rozpromieniłam się. Na moim pysku pojawił się lekki uśmiech. Z uwagą rozglądałam się. W końcu postanowiłam zagadać.
- No więc... Przydarzyło ci się coś ciekawego w ostatnim czasie? - zapytałam.
W zasadzie trochę ciekawiło mnie to. Zapamiętałam basiora jako leniwego wilka siedzącego cały czas w swojej komnacie. No i właśnie przez tą myśl zdziwiłam się, widząc go w wiosce, obok mego domu. W głębi duszy błagałam o to, by nie odpowiedział, iż jego najciekawszym, niedawnym doświadczeniem było spotkanie mnie. To by była odpowiedź na najniższym poziomie, bez żadnej kreatywności.

Red Rose
Słysząc, że wadera jednak za mną idzie i nie uciekła, uśmiechnąłem się. Zadowolony z siebie szedłem radosnym krokiem w kierunku plaży. Możliwe, że jest to moje drugie ulubione miejsce, zaraz po zamku. W końcu moja towarzyszka postanowiła się odezwać, a jej pytanie zmusiło mnie do głębszych rozmyślań. Jedyną ciekawą rzeczą jest spotykanie się z nią, reszta raczej do takich zajęć nie należy.
- Zależy co uważasz za ciekawe, bo ja na przykład uważam, że przebywanie w twoim towarzystwie jest najciekawsze. - oznajmiłem, spoglądając na nią. Była dzisiaj taka piękna! Piękniejsza niż zawsze i z każdym dniem mówiłbym jej to samo. 

Aria
A jednak miałam rację. Postanowiłam jednak trochę podroczyć się z czerwonym wilkiem.
- A dlaczego? Właśnie to mnie ostatnimi czasy interesuje. - zachichotałam.
Chciałam trochę ożywić atmosferę. Jeśli miałam jakkolwiek zaprzyjaźnić się z Red Rose, to nie chciałam, żeby nasze rozmowy przebiegały sztywno. Niestety dużą przeszkodą było jego stanowisko. Będę musiała wstrzymywać się od pewnych żartów, gdyż on po prostu ma prawo mnie za nie ukarać. No i to były jedyne minusy. Z niecierpliwością oczekiwałam jego odpowiedzi, choć prawdopodobnie znałam odpowiedź na to pytanie.

Red Rose
Słysząc chichot wadery, spojrzałem na nią z głupim uśmieszkiem. Proszę, proszę, kruszynka się rozluźniła trochę i będzie się ze mną droczyć? Słodko. Z tego wszystkiego zamiast się skupić na drodze, skupiłem się tylko na niej. Wychodząc z lasu na tereny piaszczystej krainy, zapomniałem o tym, że las znajdował się wyżej. Nie czując gruntu pod łapami, upadłem prosto na pysk i jakieś mniejsze zwierzę, które w zaczęło się bronić. Ptak za pomocą magi powietrza dmuchnął mi piaskiem w oczy, powodując ogromny ból. Zasłoniłem się łapami, próbując coś z tym zrobić, przy okazji żałośnie pisząc.
Wstałem z ziemi i zacząłem się otrzepywać z piasku, jednak nadal nic nie widziałem. Zezłoszczony całą tą sytuacją, zapaliłem się.

Aria
Red Rose był bardzo nieuważny i zarył pyskiem po piasku, po czym ptak go zaatakował. Basior ze złości aż zapłonął. Ogień podkreślał tylko kolor jego futra. Szybko zeskoczyłam ze wzniesienia. Następnie, za pomocą magii powietrza, przegoniłam latające stworzenie. Gdy wilk przestał płonąć, użyłam delikatnego wiatru, żeby zrzucić z niego trochę piasku. Niestety jakkolwiekbym próbowała, to z jego oczu piachu nie umiem wydobyć. Podeszłam bliżej do mego towarzysza.
- Potrząsaj delikatnie głową i mrugaj. - powiedziałam łagodnie.
Miałam taką cichą nadzieję, że teraz nie wyżyje się na mnie. Nie wiadomo, co może mu przyjść do głowy.

Red Rose
Stanąłem w miejscu z łbem skierowanym ku ziemi i trząsłem głową. Po chwili usłyszałem łagodny głos mojej towarzyszki, więc trochę się odprężyłem. W końcu przestało boleć tak bardzo, jednak miałem poranione oczy. Mimo wszystko, nadal byłem zdenerwowany i najchętniej podpaliłbym każdą rzecz w moim zasięgu! Po krótszej chwili, podniosłem łeb i spojrzałem na Arię ze złością. Wyglądała tak samo jak wtedy, pierwszego dnia, kiedy ją poznałem. Pamiętam ten dzień... może to ona przyciąga pecha albo blokuje mi łapy? Po co miałaby to robić, zwłaszcza, że widzę to zmartwienie.
- Widzisz, przy tobie się potykam. - odparłem, lekko się przy tym śmiejąc.

Aria
Basior wstał i spojrzał na mnie z wrogością. Jego oczy były delikatnie czerwone. Po chwili jednak wzrok Red Rose złagodniał, a on sam zażartował. Nie lubiłam tego typu zachowań. No i znalazło się drugie utrudnienie. Nie wiem, czy jest nam pisane rozmawiać, śmiać czy żartować ze sobą. Wilk swoim zachowaniem nie zachęcał mnie do znajomości z nim. W każdym bądź razie delikatnie uśmiechnęłam się, po czym zamyśliłam.
- To... Co teraz robimy, skoro dotarliśmy już na plażę? - zapytałam z ciekawością.
W zasadzie było to trochę paradoksalne. On włada ogniem, a przyprowadził mnie do miejsca, w którym jest mnóstwo wody. Ta okolica jest już lepsza dla mnie, gdyż wieje tu mocny wiatr, a ja mogę nad nim zapanować.

Red Rose
Osobiście miałem ochotę ją wygonić i iść do zamku. Ta akacja zepsuła mi humor. Ośmieszyłem się ponownie przy kimś takim jak ona, przy ideale. Może lepiej ją spalić, zamknąć w lochach i zająć się moimi służącymi? One przynajmniej są głupie i oddane jak na suki przystało. Nie, ja się nie poddam tak łatwo. Źle to by o mnie świadczyło. Zaraz coś wymyślę, spodoba jej się to i będzie częściej mnie odwiedzać. Nie lubiłem pytań tego typu "Co będziemy robić?", nudzi jej się czy jak? Denerwuje mnie to...
Nie odpowiadając na pytanie, zacząłem tworzyć ogniste bicze na niebie, które wyglądały jak wężowe smoki. Jeden był czerwony, drugi zaś żółty. Może nie wyglądało to najlepiej o tej porze, ale mam nadzieję, że zostanie ze mną do wieczora. Wtedy ogień rozświetli niebo, a to już będzie piękne. Kiedy skończyłem, spojrzałem na nią.
- Piękna jesteś. - oznajmiłem spokojnym tonem głosu, w którym ukryło się lekkie oczarowanie jej osobą. Niech sobie myśli co chce, jednak nie był to jeden z tych tekstów. Zapewne zignoruje to tak samo jak każdy komplement z mojej strony. Fakt, wcześniej nie były to słowa pasujące do władcy, ale jednak podziękować powinna. Nie mogę jej zrozumieć, tego czego ona oczekuje. Może woli romantyka? A może... Ikelos? Obydwoje są Magami i często się widują. Jeśli tylko dowiem się, że woli jego niż mnie... zabiję. Każdego zabiję kto będzie chciał mi ją odebrać.

Aria
Red Rose nie odpowiedział, tylko zaprezentował mi swoją sztuczkę. Po jej zakończeniu, zwrócił się do mnie słowami "Piękna jesteś". To było tak oklepane... Jednak musiałam odpowiedzieć.
- Dziękuję. - odpowiedziałam.
Może ja też coś zaprezentuję? Przecież nie mogę być gorsza. Chwilę się zastanawiałam, po czym postanowiłam zrobić to samo, co Ikelos.
- Teraz ja ci coś pokażę. - dodałam po dłuższej chwili.
Podeszliśmy bliżej wody. Następnie ja wytworzyłam niewielkie tornado, do którego wlatywały kropelki wody. Całość po chwili nabrała różnych barw. Od fioletowego i niebieskiego, po pomarańczowy i czerwony. W końcu zniszczyłam tornado, a parę małych kropelek poleciało na nas. Powietrzny wir wydrążył w piasku małą dziurę. Mój wzrok ponownie powrócił na wilka. W ciszy oczekiwałam na jego reakcję, choć może już znał ten trik? W końcu to Ikelos mi go pokazał, więc było to bardzo prawdopodobne. Cóż... Nigdy nie miałam zbytniej kreatywności do tego typu rzeczy.

Red Rose
Uważnie obserwowałem poczynania wadery i raczej nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Kolorowe tornado? No fajnie to wygląda, ale zdecydowanie wolę obserwować magię ognia. Powietrzem włada mój głupi brat i też lubi takie słodkie duperele. Pewnie się spotykają po pracy na te nudne widowiska...
- Ładne, jednak to nie mój gust. - starałem się powiedzieć to tak, by nie poczuła się źle. To nie jej wina, że odziedziczyła taki nudny żywioł.
- Podoba Ci się Ikelos? - nie wiedząc czemu zadałem to pytanie. Zresztą, nawet jakby jej się podobał to on jest na to zbyt głupi. Nigdy by jej się nie oświadczył... sama by musiała się o to starać, a wiadomo, że panie wolą samców. On zdecydowanie nie jest basiorem. 

Aria
Po pytaniu basiora byłam zdziwiona. Wpatrywałam się tępo w niego. Nigdy o czymś takim nie myślałam. W zasadzie z Ikelosem znamy się dosyć krótko. No niby jest fajny, ale... Jest coś, co mi w nim nie pasuje. Wzięłam głęboki wdech.
- Nigdy nie myślałam o nim w ten sposób, więc raczej nie umiem odpowiedzieć na to pytanie... - powiedziałam dość szybko. - Jak na razie jest tylko moim przyjacielem. - dodałam prędko. - I tak właściwie jeszcze nie wiem, czy jakikolwiek samiec mi się podoba na tyle, bym mogła się w nim zakochać. - dokończyłam.
Miałam nadzieję, że Red Rose zrozumiał mnie. Dość trudno mi zaimponować. Nie lubię, jak ktoś się nazbyt stara, lecz nie przepadam też za tym, jak ktoś mnie ignoruje. Paroma słowami; trudno mi się przypodobać. Niestety taka już moja natura.

Red Rose
Słysząc pierwsze słowa, trochę mi ulżyło, jednak fakt iż są przyjaciółmi nie jest dobrą wiadomością. Po co w takim razie przyszła do mnie po stanowisko Maga, jak nie po to, by spędzać z szarym więcej czasu? To wadera, a im tylko zależy na miłości i zainteresowaniu. Nie uwierzę w to, że chciała zostać magiem, bo lubi to zajęcie.
- To dobrze. - odparłem, patrząc na nią przez chwilę, po czym odwróciłem się w kierunku plaży.
Wieczór się zbliżał, a woda zaczęła lekko świecić na niebiesko. Hmm, bardzo interesujące zjawisko. Nie wiedziałem, że to tak nocą wygląda. Nie za bardzo lubiłem tą porę dnia, bowiem jako mag ognia to słońce dodaje mi energii. Zapatrzony w wodę, zacząłem się zastanawiać nad ostatnią wypowiedzią. Jest bardzo wybredna, co zaczyna powoli mnie nudzić. Nie wiem czy zechcę się z tym męczyć, zwłaszcza, że ja mogę mieć każdą. Machnę łapą i zaraz mi kogoś przyprowadzą, co lepsze... sama się zgodzi i odda się z uśmiechem na pysku. 

Aria
Po odpowiedzi basiora siedzieliśmy w ciszy do wieczora, wpatrzeni w wodę. Jednak postanowiłam w końcu przerwać tą żmudną ciszę i powrócić do wcześniej zadanego pytania.
- Dlaczego moje towarzystwo jest takie ciekawe? - powtórzyłam pytanie.
Red Rose nie odpowiedział mi na nie, a ja chciałam poznać odpowiedź. Szczerą odpowiedź. Nie uważałam, że jestem bardzo interesująca. Wydawało mi się, iż samcom podoba się tylko mój wygląd. To tak trochę źle. Na przykład cesarz bez bliższego poznania mnie od razu chce być ze mną. No więc teraz, bardzo zamyślona, czekałam na odpowiedź czerwonego wilka.

Red Rose
Siedziałem i wpatrywałem się w taflę wody. Osobiście nie za bardzo ją lubię, ale to logiczne. Jestem magiem ognia, a to moje przeciwieństwo. Czasem mnie tylko coś natchnie by popływać, bowiem jest to bardzo przyjemne zajęcie.
Obserwując świecącą plażę i wodę, która od czasu do czasu zabiera trochę światełka, myślałem. Wadera nie była pewna tego, czy jest w stanie się zakochać w jakimś basiorze, a ja nie wiedziałem dlaczego. Może po prostu ona wierzy w te całe bajki o magicznej energii, którą łączy dwie dusze? O tym, że jesteśmy sobie pisani i w każdym wcieleniu będziemy szukać tylko tej jedynej? Szczerze? To nudne. Spójrzmy na to z ogólnego punktu widzenia. Jest tyle wilków na świecie a my mamy skupić się tylko na jednym? Co gorsze... szukać tego jednego w każdym nowym wcieleniu. To jest straszne! Lochy miłości.
Z tego wszystkiego wyrwała mnie moja towarzyszka. Znowu marudzi na temat tego, dlaczego jej towarzystwo jest ciekawe. Szczerze? Nie mam pojęcia. Lubię z nią przebywać, mówić, milczeć, przy niej czuję się taki... wolny. "No powiedz skarbie czemu jest tak? Gdy patrzysz na mnie to wiruje cały świat. No powiedz skarbie czemu tak jest, że w dzień i w nocy potrzebuję tylko Cię?"
- Nie wiem. - odparłem, odrywając wzrok od wody, by móc spojrzeć na nią. Jej oczka odbijały światło księżyca, a futerko nabrało niebieskich kolorów od światła roślin wodnych. Była taka piękna, cudowna... po prostu ideał. Po każdym spotkaniu z nią miałem ochotę śpiewać i tańczyć. Wracałem do komnaty z wielkim uśmiechem na pysku, a moje serce biło szybciej. Nie wiem dlaczego tak na mnie wpływa. Nie wierzę w te całe miłostki i energię też nie, jednak nie mam innego wytłumaczenia niż właśnie energia. Było w niej coś takiego, co sprawiało, że chce się żyć. Chcę jej powiedzieć to wszystko, ale przecież... widać, że ona tego nie chce. Nie wiem co myśli, ale widać po zachowaniu, że ani trochę jej to nie rusza. Traktuje mnie dobrze, jednak w głębi jest obojętna.
- Wiesz, jak chcesz to idź sobie na bal z kim chcesz. Dam Ci spokój. - dodałem po chwili. Chcę się czuć tak dobrze jak zwykle, gdy ją spotykam, jednak... nie chcę tego. Jestem cesarzem, a przez nią tracę głowę. 

Aria
Czyżby on odpuścił? Wow, nie spodziewałam się tego po nim. A jeśli chodzi o bal, to właściwie nie miałam z kim iść, oprócz Ikelosa. A czy on w ogóle chciałby ze mną iść? Niestety tego nie wiem. Zamyśliłam się. Odpowiem mu tak, aby go to nie uraziło.
- Wiesz... Wydaje się, że mam duże oczekiwania co od basiorów. Gdyby się tak głębiej temu przyjrzeć, to będzie wiadomo, iż niewiele potrzeba mi do szczęścia. Wydawać się to może dziwne, ale nie lubię, jak ktoś mi cały czas prawi komplementy. Wiem, jestem dziwna. A jeśli chodzi o ciebie... - przerwałam. - To może wystarczyłoby to, żebyś na razie zachowywał się jak przyjaciel. To byłby już duży postęp. No ale zrozumiem, jeśli wolisz być taki jak teraz. Nie zmuszam cię do niczego. Po prostu nie rozumiem twoich poczynań; ledwo co mnie poznałeś, a już chcesz, żebym zakochała się w tobie. No niestety niektóre wadery tak nie działają. Nie obchodzi mnie stanowisko samca, lecz jego charakter. - dokończyłam. - Myślę, że mnie zrozumiałeś. Jeśli nie, to możesz mnie tu zostawić i iść poszukać sobie innej wilczycy. - dodałam szybko.
Miałam nadzieję, iż wyraziłam się jasno. Jeśli nie chce się o mnie starać; proszę bardzo. Ja nie wymuszam niczego.

Red Rose
Ah te wadery, są takie skomplikowane. Najpierw mówi, że ma duże oczekiwania a potem, że jednak nie. Niech się zdecyduje, bo to strasznie dziecinne. Zwłaszcza, że nie wie sama czego chce, a jak ja jej mówię czego ona chce to wszystko jest nie tak. Nie to nie, co ja się będę. Powoli zaczęła mnie denerwować... Może sobie komplementów nie lubić, jednak to jest silniejsze ode mnie i po prostu muszę o tym wspominać.
- Wolę czy nie wolę, ja po prostu taki jestem. Nie pasuje ci moje zachowanie to możesz się przyjaźnić z tą ofiarą losu. - warknąłem na samą myśl o tym, że prawdopodobnie woli takich lamusów jak Ikelos. Nie zamierzam się w to bawić, a tym bardziej być taki sam jak on. Mógłbym dać jej wszystko, ale skoro nie chce to proszę bardzo. Nie interesuje mnie to!
Spojrzałem na waderę po czym przewróciłem ją na plecy i stojąc nad nią, spojrzałem w oczy, które odbijały blask księżyca. Zdenerwowała mnie, to fakt, ale po krótszej chwili milczenia, uspokoiłem się.
- Zrozum to, że innej nie chcę. A teraz odprowadzę Cię do zamku, gdzie czeka na ciebie nowa komnata. Z rana podeślę ci strażników, którzy pomogą w przeprowadzce. - oznajmiłem stanowczo, po czym zszedłem z niej i burknąłem jeszcze "Idziemy", kierując się w stronę zamku. 

Aria
Ze słów basiora wynikało to, iż to jemu nie pasuje moje zachowanie. Eh... Red Rose pospiesznym krokiem kierował się do zamku. Ja szybkim truchtem podążałam za nim. Gdzieś w głębi mnie zaczęło się kłębić mnóstwo myśli. Wilk wzbudzał we mnie lekki lęk. Wydawało mi się, iż jest trochę nieobliczalny. No ale co mogłam na to poradzić? Nasz cały spacer przebiegł w ciszy. A jeśli chodzi o komnatę... Sama mogłam zabrać swoje rzeczy. Nie miałam ich tam wielu. Wyłącznie jakieś zioła i eliksiry. Po długim czasie dotarliśmy do majestatycznej budowli. Samiec w milczeniu pokazał mi moją komnatę. Moja była na drugim piętrze; tuż nad jego. Bez słowa weszłam do niej i zamknęłam drzwi. Od razu położyłam się na posłaniu.
- Najwidoczniej niektóre samce nie umieją zrozumieć próśb wader. Trudno... To tylko ich sprawa. Chyba po prostu nie potrafią inaczej przypodobać się samicy. - mruknęłam do siebie.
Red Rose powoli mnie wkurzał. Jego agresywne zachowanie nie zachęcało mnie do niczego. Po długim czasie w końcu udało mi się zasnąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home