Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

wtorek, 18 października 2016

Ash - Złote początki

Skoczyłam przed siebie, omijając sporej ilości zaspę śnieżną. Następnie skręciłam w bok, bo gdybym szła prosto to zwyczajnie, wpadłabym na wielką ślizgawkę. Po chwili biegu, zatrzymałam się. Spojrzałam w prawo, a zaraz potem w lewo i przed siebie. Dostrzegłam dziurę w śniegu, więc ruszyłam do niej szybko, ale usłyszałam niepokojący dźwięk. Ze zdziwieniem, odwróciłam się i zobaczyłam to - z drzew nagle zaczęły spadać białe chmurki, zmieniając się w wielką kulę i z dużą prędkością turlając się w moją stronę. Otworzyłam szerzej oczy i zaczęłam robić duże susy przed siebie. Nawet nie wiedziałam, że mogę utrzymać taką prędkość. Po chwili jednak zmęczyłam się ciągłym biegiem. Czułam się jak w ciemnym tunelu, ale dostrzegłam błysk światła. Wąwóz! Przesunęłam się w tamtą stronę i odetchnęłam głośno z ulgą, kiedy kula poleciała dalej. Wystawiłam delikatnie głowę i dostrzegłam, że jestem gdzie indziej. Mgła otulała mnie jak koc.
Usłyszałam głośny huk i coś zalśniło, prawie nie widocznie na niebie. Schowałam głowę, między łapy, próbując zasnąć. Co w końcu się stało...

***

Otworzyłam oczy, słysząc odgłosy łap. Wstałam powoli i wyszłam z kryjówki, rozglądając się czujnie. Dostrzegłam jak przede mną, przemyka cała gromada wilków. Ble! Jak mnie zobaczą z tym błyszczącym futerkiem... Przeturlałam się szybko dwa razy w śniegu i wyszłam do nich. Od razu dostrzegł mnie jakiś basior i szturchnął rudawego. On coś mu burknął, co na pewno nie było miłe, ale gdy mnie dostrzegł, na jego pyszczku powstało coś w rodzaju uśmiechu. Nie miałam pojęcia czy był szczery, ale chyba nie.
- Jestem Ash. - powiedziałam niepewnie, przyglądając się nie ufnie, wszystkim wilkom.
- Czy jest tutaj jakaś wataha? - dodałam po chwili, a wilki przyglądały mi się uważniej. W końcu jeden z nich odparł iż mogę iść z nimi.

***

Minęło kilka miesięcy od kiedy tu byłam. Zdążyłam jedynie poznać króla i grupkę wilków, których jedynie znałam imiona. Od tamtego czasu za często nie wychodziłam na światło dzienne. Mieszkałam w pięknym lodowym miejscu, w cudownej jaskini. Legowisko i mini spiżarnia, jakichś wychudzonych małych królików. Zjadłam sobie jednego z czego zostało mi takich trzy. Nie przejmowałam się tym jednak zbytnio. Po prostu wyszłam z domku, rozprostować kończyny i przy okazji, iść do wioski. Nie chciałam przecież oszaleć z samotności. No i... Pam, para, pam, dam! Brawa dla mnie! Na wstępie na kogoś wpadłam, zupełnie zamyślona!
- Oj, wybacz. - powiedziałam obojętnie, jednak wewnątrz byłam okropnie zawstydzona, że wpadłam na jakiegoś basiora.

Ikelos
Przeżyłem katastrofę i nagle zacząłem doceniać każdą chwilę mojego życia. Nie mogę się martwić, nie mam na to czasu. Kto wie? Mogę umrzeć dzisiaj, czy jutro. Nie chcę by moje życie właśnie tak wyglądało, takie smutne i ponure.
Codziennie starałem się pomagać przy budowie wioski i zajmowaniu się rannymi. Jako mag powietrza mogłem podrzucać kamienie do innych magów, którzy zajmowali się ich układaniem. Postawienie domu prosto z gruntu było bardzo trudne... zawsze myślałem, że hej, przychodzi władca ziemi i stawia sobie cztery ścianki, a potem układa daszek. W praktyce wyglądało to zupełnie inaczej. Mag stawia bryłę ziemi, kamieni, błota i gliny, magowie wody i powietrza pomagają nadać temu kształt i wyrzeźbić wnętrze, a kiedy wszystko jest już gotowe, ognisty wszystko podpala i utwardza. I takie oto pomieszczenie jest już gotowe do użytkowania.
Wieczorem, po skończonej pracy zmierzałem ku schronisku. Tak nazywamy miejsce w wiosce, gdzie śpimy. Na razie domki nie są przydzielone, ze względu iż byśmy stracili pracowników. Wiadomo, masz swój domek to chcesz go urządzić. Chcemy być równi, więc kiedy skończymy budowanie, tak by każdy miał coś dla siebie, wtedy dopiero zaczniemy wybierać.
Wędrowałem z tłumem, więc nie zwróciłem zbytnio uwagi na to, gdzie idę, po prostu płynąłem z falą, bowiem zmierzaliśmy w jednym kierunku. Nagle poczułem lekkie szturchnięcie. Spojrzałem na białą waderę.
- Gdzie się wybierasz? Jutro trzeba wcześnie wstać i dokończyć pracę. Nie jesteś zmęczona? - zapytałem z automatu. Nie myślałem o tym co mówię i jak mówię. Nie liczyło się nic, prócz pomocy i pracy.

Ash
Spojrzałam na basiora z lekkim zdziwieniem. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że tak długo trwała moja podróż, a ja nawet nie czułam zmęczenia! Choć w sumie nic dziwnego, bo przechodziłam już dłuższe wędrówki. Nie miałam nawet pojęcia ile oni tutaj pracują. Chciałam się zapaść się pod ziemię. Tyle czasu tutaj mieszkam, a jeszcze im nie pomogłam!
- N-no jestem z-z Glacies. I nie wiedziałam, że wy t-tutaj tak ciężko pracujecie. Chciałam zobaczyć c-co w wiosce i wyruszyłam w południe, a mój dom jest ka-kawał stąd. - powiedziałam nie odpowiadając nawet na pytanie wilka. Byłam za stresowana okropnie Wpadłam na wilka, nie wiedziałam, że zaczyna się wieczór i do tego nie miałam pojęcia o tym, że ta wioska tak wygląda! I jeszcze nie miałam nawet gdzie spać. No nic. Jedna noc pod gołym niebem nie zaszkodzi. Nagle ziewnęłam głośno mimowolnie.

Ikelos
Ona mieszka w Glacies? Nie wiedziała co my robimy!? Jak to w ogóle możliwe? Mniejsza, teraz najważniejsze jest to, że nie ma gdzie spać i pewnie jest zmęczona drogą, tak samo jak i ja pracą. Niestety nie mam gdzie jej zaprosić, nie mam jeszcze przydzielonego mieszkania. Nie wiem czy będzie chciała spać z tyloma wilkami, skoro mieszka w Glacies. Tam nikt nie mieszka.
- Pewnie jesteś zmęczona. Chodź z nami, znajdzie się jakiś kąt dla ciebie, a rano zdecydujesz co zamierzasz. - oznajmiłem obojętnie, po czym ziewnąłem. Ehh, nie mam już dzisiaj siły.

Ash
Gdy usłyszałam to co powiedział wilk, spojrzałam w bok mrużąc oczy. Nie byłam pewna czy chcę spać z tyloma wilkami i to jeszcze mi nieznanymi. Ale byłam tak zmęczona, że chyba nawet nie miałam wyboru i musiałam tam spać. Zastanawiałam się tak kilka sekund, aż w końcu znowu spojrzałam na basiora i kiwnęłam głową razem z nim i innymi, kierując się do miejsca, gdzie spali. Gdy tam weszliśmy od razu usiadłam w ciemnym kącie, bo nie miałam zamiaru, spać obok zupełnie nie znajomych wilków. Przymknęłam delikatnie oczy, zamyślając się, aż w końcu, zasnęłam.

***

Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że kilka wilków już przebudziło się, a jeszcze kilku nawet tutaj nie było. W tym basiora na, którego wpadłam. Wstałam i przeciągnęłam się, skrobiąc delikatnie pazurami o podłoże. Wstałam i wyszłam, robiąc duży oddech i wdychając piękne zapachy. U mnie w Glacies, nic tak pięknie nie pachniało. Tylko śnieg i lód oraz zapach wychudzonych królików, które nie raz zanosiłam do zamku, bo chciałam w jakikolwiek sposób pomóc. Ale czemu nikt mi nie powiedział, że tutaj wilki tak ciężko pracują?! Westchnęłam głośno i po chwili dostrzegłam, tego basiora. Pomagał wilkom budować jakiś... Z tego co wiedziałam, był to domek, ale mogłam się pomylić. Chyba był magiem powietrze, bo podnosił różne rzeczy. No, to teraz pytanie. Pomóc czy nie pomóc? Yyy... Pomóc!
- Czy mogłabym w czymś p-pomóc?

Ikelos
Wadera zgodziła się iść z nami, a potem znalazła sobie jakiś kąt w naszej, jakby to nazwać, sypialni. Cóż, nie chce spać na skórze to trudno, dzisiaj nie mam siły by się tym martwić. Normalnie zaproponowałbym jej jakieś lepsze miejsce czy też pożyczył od kogoś skórę, jednak dzisiaj... zasnąłem od razu.
Zbudziłem się rano i rozejrzałem się. Każdy wilk coś jadł, więc i ja zjadłem resztki mięsa. Na szczęście była dzisiaj sekma, więc jutro dostaniemy swoje należyte trzy kilogramy mięsa. Cóż, trzy kilogramy to jednak nie tak wiele, jak na chwila. Normalnie jadłem kilogram dziennie, a tu proszę... trzy dniową rację należy rozłożyć na siedem. Ehhh...
Po skończonym posiłku udałem się od razu na plac budowli i pomagałem w formowaniu domów. Po jakimś czasie dołączyła do mnie biała wadera, która spytała się czy może w czymś pomóc. Cóż, była z Glacies i pewnie w zamku bywała jedynie w prima po mięso.
- Oczywiście, jeśli tylko chcesz to nam się przydasz. - oznajmiłem z uśmiechem.
- Jaki masz żywioł? - zapytałem, by móc przydzielić jej coś do pracy, chociaż głównie to generał i król tu rządzą. Myślę jednak, że się nie pogniewają jeśli ja coś zaproponuje.

Ash
Wilk powiedział, że oczywiście mogę pomóc, po chwili pytając mi się jaki mam żywioł. Spojrzałam więc na niego nieufnie, za bardzo nie wiedząc po co potrzebna mu ta informacja. Stałam tak przyglądając się mu, aż po kilku minutach mruknęłam cicho:
- W-wody. - podniosłam delikatnie brew, czekając na to wymyśli basior. Ale nagle pomyślałam o czymś bardzo ważnym. - W ogóle mam na imię... No... Ash. A ty?

Ikelos
A więc woda? Hmm, to w sumie dobrze, będzie pracować ze mną i innymi magami o tych żywiołach. Mam nadzieję, że dobrze sobie radzi z władaniem nad swoim żywiołem i jest w stanie uformować coś z ziemi.
- To świetnie, będziesz pracować ze mną. Chodź. - uśmiechnąłem się do niej, po czym ruszyliśmy do kolejnego bloku z ziemi. Wadera po drodze spytała o me imię. No tak, ale ja jestem głupi... gdzie moje maniery? Czyżby zaginęły gdzieś w otchłani zmęczenia? Prawdopodobne.
- Oh, bardzo cię przepraszam. Ogólnie nie zachowuję się w ten sposób, ale jestem ostatnio bardzo zmęczony. Ikelos. - oznajmiłem, tłumacząc też moje ogólne zachowanie.
- Ikelos the White. - dodałem, mając malutką nadzieję, że nie poznała jeszcze Red Rose. Nie mieszka w zamku, więc nie słyszy o tym, co ten the White wyprawia. Chociaż muszę przyznać, że odkąd jest z moją... ehem... znaczy się z Arią, to mu się polepszyło.
- A tobie jak na imię? - zapytałem, zatrzymując się na miejscu naszej pracy.
- Mag wody i powietrza? - zapytał jeden z ziemnych, na co odkiwnąłem jedynie głową.
- Domki wiecie jak wyglądają, prawda? Miłej pracy. - uśmiechnął się do nas, po czym odszedł na inne stanowisko.

Ash
- Ash, znaczy... Ash Night Flower - przedstawiłam się słysząc pytanie basiora. Już w sumie przed chwilą się przedstawiłam, ale prawdopodobnie wilk był akurat zamyślony. Gdy tak szliśmy nagle usłyszałam głos, innego basiora.
Kiwnęłam nie pewnie głową, uśmiechając się do basiora, który po chwili znowu zaczął pracować. Szczęście, że mieszkam w Glacies, ale z drugiej strony czuję współczucie do wilków mieszkających w wiosce. A rzadko odczuwałam to uczucie. Yyy... Poprawka. Bardzo rzadko. Ich dom jest zniszczony, tak więc trzeba w jakikolwiek sposób im pomóc. Pomóc. To słowo ma różne znaczenie, można przecież pomóc sobie, wspinać się. Albo pomóc innym wilkom. Z zamyślenia wyrwał mnie dopiero głos jakiejś wilczycy, która powiedziała, że przydamy się przy jakimś domku.
Razem z Ikelosem udaliśmy się tam i naszym oczom ukazała się mała chatka. O ile można to było nazwać chatką. Nie miało odpowiedniego kształtu, żeby nadawało się do zamieszkania.
- Em... - mruknęłam cicho do siebie, zastanawiając się co takiego mam dokładnie zrobić. Aż po chwili zobaczyłam jak jakaś wadera, modeluje to wszystko, swoim żywiołem. W tym przypadku wody. Biorąc z niej przykład skupiłam się i z małego zbiornika wody obok, wyleciała cała mokra ciecz. Robiła ona różne "piruety" ocierając się o glinę. Aż bam! I wyżłobiło się w ścianie wgłębienie. Postawiłam ze wstydu uszy po sobie i spojrzałam na to co przed chwilą zrobiłam.

Ikelos
Ash? Czy ja czasem nie słyszałem już tego imienia? W sumie to nie ważne. Im szybciej skończymy budowlę tym lepiej. Udaliśmy się na miejsce, tam gdzie wskazała nam pewna wadera i zabraliśmy się do pracy. Wszystko szło całkiem dobrze, przynajmniej z mojej strony. Zamierzałem trochę osuszyć wiatrem stronę wadery, a ją wysłać na moje miejsce, jednak coś jej nie wyszło. Normalnie bym się zezłościł, bo to tylko strata czasu, jednak kilkudniowe zmęczenie nie pozwoliło mi na to. No trudno, zdarza się, a z tego co mówiła, jest nowa.
- Mag ziemi! - krzyknąłem, po czym podszedł jeden z magów i naprawił lukę. Mruknął jeszcze do białej, żeby to ochlapała wodą, a ja wysuszyłem to miejsce, tak, że po wgłębieniu nie było śladu.
- Nie martw się, czasem się tak zdarza. - uśmiechnąłem się do niej, dodając jej trochę otuchy. Widziałem, że nie była zadowolona z tego co zrobiła i nieco zakłopotana.
Resztę dnia spędziliśmy na rzeźbieniu domków, a Ash nabierała wprawy. Cieszyło mnie to i ją najwyraźniej też. Zakładam, że w ciągu najbliższego roku uda nam się wszystko skończyć i będziemy mogli wrócić do normalnych zajęć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home