- Dzień dobr... - zaraz, czy tak można się zwracać do władcy? Na wszelki wypadek dodałam jakieś: szanowny cesarzu na końcu i skłoniłam się lekko. Słyszałam, że tak się robi. Potem podniosłam wzrok i obejrzałam rudego wilka... Chyba widziałam go po raz pierwszy, ale nie wzbudził we mnie żadnych specjalnych odczuć. Uśmiechnęłam się serdecznie, starając się sama zrobić dobre wrażenie.
- Przyszłam po stanowisko. Znaczy, prosić o stanowisko. Nie przeszkadzam?
Red Rose
Stałem przy oknie, patrząc się na zniszczone tereny zamku i dalszych ziem. Moja komnata już nie była tak piękna, bursztynowa. Teraz mieszkam tak samo jak reszta wilków. Plaże również zostały zalane, więc nasze złoża bursztynowe zaginęły. Nie wiadomo kiedy wszystko wróci do normy, jednak złoto, klejnoty i kosztowności teraz nie są najważniejsze. Myśliwi donieśli, że zwierzyny nie ma wystarczająco, wszystko uciekło podczas katastrofy... nie dobrze.Nagle usłyszałem pukanie, więc otworzyłem i odwróciłem się, by zobaczyć kto postanowił mnie odwiedzić. O proszę... śliczna waderka.
- A kim to chciałbyś zostać księżniczko? - zapytałem, przyglądając jej się.
Issar
Proszę, proszę, całkiem miły i wyluzowany z niego władca... a ja już myślałam, że będzie gorzej, różnych rzeczy się od mieszkańców zamku nasłuchałam, w sumie nie wiem skąd się to wzięło. W niedowierzaniu skrzywiłam się więc nieco z początku, ale potem, wiedząc już, że będzie dobrze, rozluźniłam się do reszty, podniosłam się z ukłonu i rozchyliłam zęby w uśmiechu. - Macie tu takie stanowisko jak Komik, czyż nie? - spytałam.
Red Rose
Wadera z początku zachowywała się jak każdy inny wilk, jednak potem było widać, że się wyluzowała. Ten uśmiech? Nikt się tak do mnie pięknie nie uśmiecha. Muszę przyznać, że jej zachowanie z lekka mnie rozbawiło, a kiedy wspomniała coś o komiku to już wiedziałem, że to stanowisko będzie do niej pasować. O ile chce zostać królową balów, bo nie widzę jej w roli barda, chociaż... tancerka prawdopodobnie z niej dobra. Tak przynajmniej wskazywała budowa działa, śliczności. - A no mamy, a co Cię dokładnie interesuje? Będziesz śpiewać czy tańczyć? - zaśmiałem się.
Issar
O, patrzcie, ledwo weszłam, a ten już się śmieje. To, ten gest był zresztą dla mnie bardzo miły, wytworzył do reszty przyjemną sercu aurę. Na chwilę zapomniałam o pytaniu i z uśmiechem, bo mi się takowy udzielił, oglądałam basiora, a potem powiedziałam:- Chciałabym móc rozbawiać innych, także na różnych zabawach, które z ogromną chęcią bym prowadziła. No i zawsze zadbałabym o dobrą atmosferę w królestwie. Jestem pewna, że istnieje i taka opcja.
Red Rose
Wadera była wyjątkowa i jestem pewien, że nawet najgorszego gbura będzie potrafiła rozbawić. To takie duże, słodkie szczenię. W dodatku doskonale wie czego chce i bardzo mnie to cieszy. - Oczywiście, że jest i mam nadzieję, że zrobisz mi najlepsze wesele. - uśmiechnąłem się, a ona popatrzyła na mnie ze zdziwieniem. No cóż, tak... chcę się ożenić. Załatwię wszystko z kapłanką, jednak najpierw będę musiał porozmawiać z ukochaną. Nie wiem co ona może lubić, ale postaram się. Będzie to dziwne, nigdy wcześniej niczego takiego nie robiłem, po co?
- Dostajesz stanowisko i liczę na ciebie. - mrugnąłem.
Issar
Ale świetnie, ale świetnie, mam pierwsze zlecenie! - zaśpiewałam sobie w duszy, robiąc taneczny obrót, co miało zresztą poinformować rudego, że cieszę się na tą informację. W sumie nie bardzo obchodziło mnie, z kim się żeni, ale wreszcie będzie jakaś zabawa w królestwie! Tak, tak, tak!- Mam nadzieję, że Cesarz załatwi te całe zaręczyny szybko. - rzuciłam wesoło. - A tak to jestem na każde wezwanie, dziękuję bardzo, naprawdę mnie Cesarz uszczęśliwił.
Po czym wybiegłam szybko na kamienny korytarz i pognałam pędem do siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz