Od myśli oderwałem się dopiero wtedy, kiedy zobaczyłem ją. Piękną, srebrno-brązową waderę, która ćwiczyła swoje ziemne moce. Robiła kuleczki, po czym rzucała nimi w morze. Usiadłem i przypatrywałem jej się przez chwilę, po czym sam stworzyłem dwie kulki. Oh, jak ślicznie wyglądała, taka zdezorientowana.
- To twoje!? - krzyknęła z oddali, kiedy w końcu dostrzegła mnie i przybiegła.
- Owszem. - oznajmiłem i uśmiechnąłem się do niej. - Czy przeszkadzam? - zapytałem, mając nadzieję, że uda mi się zaprosić ją na spacer.
Harsharani
Postanowiłam wybrać się dzisiaj na plażę, lubię wodę i przy niej najprzyjemniej mi się ćwiczy. Trening czyni mistrza i nie można go zaniedbywać, tak mi powtarzali rodzice... zanim zmarli. Smutno mi bez nich, jestem samotna, nie mam nikogo a lata lecą i lecą. Coraz bardziej doskwiera mi samotność i tęsknota. Przez to wszystko mam ochotę popełnić samobójstwo...Nagle coś się stało, myślałam, że jestem tutaj sama i nikt nie widzi jak ćwiczę, lecz kiedy tak znikąd zobaczyłam dwie ziemne kule, zaczęłam się rozglądać. Nie były moje, to było pewne. Jest tu jakiś mag ziemi? Tak dawno ich nie widziałam...
Zauważyłam białego samca. Od razu krzyknęłam i pobiegłam do niego... moje zachowanie nie było idealne, ale za bardzo się podekscytowałam. Brakowało mi kogoś do rozmów...
- Oczywiście, że nie. - oznajmiłam i uśmiechnęłam się do niego. - Jesteś magiem ziemi? - zapytałam z zaciekawieniem i nadzieją, chociaż to było pewne. Nikogo poza mną i nim tutaj nie było.
Hypnos
- Nie tylko. - odparłem z uśmiechem. Nie chciałem się chwalić, co mogło na to wyglądać, ale kłamać również nie chciałem. Ton mojego głosu powinien to idealnie rozegrać.- Oh, panie. - wadera od razu skierowała wzrok na ziemię i ukłoniła się przede mną. Nie lubiłem tego, jestem przecież zwykłym wilkiem, tak jak i ona. Nie zasługuję na szczególne traktowanie, przecież to, że posiadam moc czterech żywiołów, nie zależy ode mnie.
- Wstań. - wadera podniosła się, lecz nadal unikała kontaktu wzrokowego. - Jestem takim samym wilkiem jak ty. Ranisz mnie swoim zachowaniem. - odparłem smutnym tonem głosu. Tak, rani mnie tym. Przez takich jak ona, nie mam możliwości na prawdziwą przyjaźń czy miłość.
Harsharani
- Przepraszam. - odparłam z opuszczoną głową. Nie chciałam go ranić, ale nie wiedziałam jaki on jest. Poprzedni avatar był okropny i zapewne zabiłby mnie za brak szacunku. Ten natomiast był inny, miły i uroczy, jednak cały czas mam obawy co do niego. Nie wiedziałam jak mam się przy nim zachowywać, to dziwne. Tak wielki wilk jak on, stoi tu i ze mną rozmawia, tak po prostu rozmawia... nie używa wyszukanych słów, nie jest arogancki, taki normalny. Taki jak ja.Hypnos
Obserwując waderę dokładniej, mogłem się domyślić, że teraz jest jej głupio. Nie wiedziała jak się zachować, było to po niej widać, a ja zachowałem się jak matoł. Po moich słowach mogła poczuć się jeszcze bardziej źle, a tego nie chciałem. Wiem, jestem avatarem i wiem jaki był mój poprzednik, miała prawo do tego, by tak postąpić. Tego oczekiwałby tamten.- Przeprosić to ja muszę, skąd mogłaś wiedzieć. Nie powinienem tak mówić. W ramach przeprosin zapraszam na spacer po plaży. - oznajmiłem spokojnym tonem głosu, który mógłby też podchodzić pod obojętny. Jednak mam swoje lata, w życiu nic nie dało mi radości, dlatego do wszystkiego podchodzę obojętnie.
Harsharani
On mnie przeprasza? Przecież jest avatarem, nie musi. Stop, przestań się tak zachowywać! On chce byś traktowała go jak normalnego wilka, więc tak go traktuj. Nie, nie mogę. To zbyt trudne, wiedząc, że to ten jedyny, ten najważniejszy w całym królestwie. Oh, boję się, że go zezłoszczę, że nie dam mu tego, czego oczekuje a on po prostu chce, bym była sobą. Czy bycie sobą jest aż tak trudne? To dziwne.- Chętnie. - odparłam z nieśmiałym uśmieszkiem. Nie wiedziałam jak się zachować, czego oczekiwać. Bałam się tego spaceru, dreszczyk emocji sprawiał, że moje serce biło szybciej niż zwykle. Stop! Harsha pamiętaj, że to jest zwykły wilk, zwykły... pamiętaj.
Hypnos
Ucieszyłem się, kiedy przyjęła moją propozycję, przynajmniej tak to mogę powiedzieć, bo widać tego po mnie wcale nie było. Równie dobrze mogła się zgodzić ze względu, że avatarowi się nie odmawia. Proste.Spacerowaliśmy po plaży dość długo, na początku było sztywno, wiedziałam, że jest spięta a ja? Zachowywałem się tak, jakby mi nie zależało na jej poznaniu a cholernie mi zależało. Jak mogłem więc to zmienić? By pokazać, że chce ją poznać, że to dla mnie ważne? Trudno tak, po wielu latach wojen i konfliktów, spokoju... zmienić się.
Z czasem, im więcej spacerowaliśmy tym nasze relacje były luźniejsze... nawet się śmiałem. Nie raz, nie dwa, śmiałem się tak jak nigdy. Wiedziałem, że na jednym spotkaniu się nie skończy. Czuję, że ten dzień będzie początkiem zmian w moim życiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz