Coś zaburczało.
- Ech - złapałam się kurczowo za brzuch, który domagał się jedzenia. - Już... - powiedziałam znudzona po czym nie zastanawiając się długo, pobiegłam do Lasu, by zapolować na małego zająca. Gdy wreszcie zauważyłam moją zdobycz, zakradłam się i lekko nagięłam ciało oraz łapy, by przygotować się do skoku. Odczekałam chwilę i niczym sprężyna wystrzeliłam w powietrze na szarego zwierzaka. Szarak przestraszył się i zaczął uciekać. Ruszyłam za nim w pogoń. Chcąc go szybciej zabić, co chwilę robiłam mu ogniste przeszkody, lecz z niewyobrażalną zwinnością omijał je. Wtem zobaczyłam, że ten cholerny zając zaczął rzucać we mnie ognistymi kulkami!
- Kurwa! - zaklęłam pod nosem.
W końcu złapałam małego uciekiniera, lecz gdy tylko lekko rozłożyłam łapy, on znów uciekł.
- Cholerna szuja! - krzyknęłam podirytowana.
Ze złości walnęłam łapą w zieloną trawę, a za królikiem wyruszyła w pogoń ognista prosta. Uśmiechnęłam się triumfalnie i podeszłam do mojego obiadu. Królik ledwie oddychał, a ja byłam gotowa na finalny akt. Z szybkością zatopiłam kły w jego miękkim gardle i rozkoszowałam się spływającą po mojej brodzie ciepłą krew. Pobiegłam truchtem do spiżarni. W końcu jak jesteś w watasze, to niestety, ale nie możesz myśleć tylko o siebie, nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz