Terra
Zauważyłam czarnego wilka. Pomyślałam, że to jakiś obcy z innej watahy. Ruszyłam w jego stronę, gdyż myślałam iż odejdzie. Niestety pomyliłam się. Przyspieszyłam tempo. Coraz szybciej i szybciej. W rozbiegu skoczyłam na basiora. On przewrócił się.- Kim jesteś?! - warknęłam, lecz samiec się nie odezwał. Może odpowie jak zejdę z niego? Hmm, zobaczmy. Zrobiłam to powoli, żeby nie uciekł.
Beren
Cóż za powitanie... Jak wadera zeszła ze mnie, zgiąłem tułów i pokazałem zęby gotowy do ataku.- Kim jesteś? - prychnąłem. A kim ona jest? - Dziunie mają pierwszeństwo. - odrzekłem z kpiącym uśmieszkiem. Kim ona jest, by mnie o to pytać? Nie spodziewam się kolejnego ataku, więc pokażę swoje ''dobre maniery". Wadera patrzała na mnie nieufnie, choć prawdę mówiąc spodobał mi się atak z jej strony a nie z mojej. W końcu jakaś odmiana... Nie spodziewałem się od kupy puchu takiego ataku, a teraz wiem, że będzie się bronić. Wadery w tamtej watasze się nie broniły...
Terra
Przeszyłam go zimnym wzrokiem. Nigdy wcześniej się tak nie zachowywałam... tak agresywnie. No dalej... atakuj - myślałam w pozie bojowej. Obserwowaliśmy się tak przez jakiś czas. Basior był dosyć spokojny. W końcu odpuściłam i usiadłam.- Należysz do Arcanterry? - spytałam myjąc łapę. Wilk przez dłuższą chwilę siedział w milczeniu. Było to trochę wkurzające. - Odpowiesz? Zaczynasz mnie wnerwiać. - popatrzyłam na niego, lekko zirytowana.
Beren
Uśmiechnąłem się lekko. - Tak, należę. - powiedziałem szorstko. - A ty się przypałętałaś i należysz do watahy, bo nasz przyjacielski avatar ci pozwolił. - Stwierdziłem z kpiną w głosie, wstałem i postąpiłem parę kroków potem zawróciłem do niej. Co teraz powie? Co zrobi? Będę obserwował każdy jej ruch. Spojrzałem na waderę uważnie.Terra
Spojrzałam na niego wściekłym wzrokiem. Odeszłam kawałek do tyłu i z rozpędu skoczyłam na niego. Jednak czarny wilk uniknął ataku. Tak więc zaryłam pyskiem o ziemię. Wstałam i otrzepałam się.- Ach, czyli tak chcesz się bawić? - skierowałam swój wzrok na taflę wody.
Czułam jednak, że to zbyt dużo. Ale moja czarna strona podpowiadała, żebym to zrobiła. Po namyśle posłuchałam tej drugiej strony. Podeszłam do jeziora. Podniosłam trochę wody i przeniosłam ją nad basiora. Zaśmiałam się łobuzersko. Chwilę później ją opuściłam. Widać było, iż samiec nie jest z tego zadowolony. Teraz czekałam na jego ruch.
Beren
To śmieszne, że przed chwilą chciałem odejść i nie marnować na nią czasu... A teraz ona mnie zmoczyła. No... Wadera zaczena szaleć, jest to mi na łapę... Będziemy się bawić. Niestety nie mogę jej zabić, żeby mi nie przeszkadzała bo to avatar rządzi naszą watahą... Wściekły rzuciłem na nią Burzę Piaskową.Terra
Znalazłam się cała w piachu. Moje futro było teraz bardziej żółtawe niż białe. Otrzepałam się i spojrzałam na basiora. Godny przeciwnik. Dobrze używa swych mocy. Pewnie czekał na mój ruch. Tak więc wskoczyłam do jeziora. Utworzyłam potężny wir wodny. "Wskoczyłam" do niego. Wodę przekierowałam na czarnego wilka. Tym razem go zmoczyłam jak i również spadłam na niego. Szybko odskoczyłam i czekałam na jego reakcję.Beren
Wadera wskoczyła do jeziora i utworzyła tam pokaźny wir wodny, następnie wskakując na mnie. Od razu pożałowałem tego, że nie jestem magiem powietrza; wadera nie zostawiła na mnie suchego włoska. Zmarznięty, wściekły i mokry od razu przystąpiłem do ataku przyzywając kamienie i rzucając w nią nimi. Ale musi mieć dużo siniaków... Pewnie już tego nie wytrzymuje... Ta moc jest bardzo skuteczna.Terra
Oberwałam mocno głazami. Upadłam na ziemię ze zmęczenia jak i również z bólu. Ledwo podczołgałam się do jeziora. Następnie dotknęła tafli wody i zaczęłam leczyć rany. Nie patrzyłam nawet na basiora. Pewnie już odszedł. Rany się długo goiły, jednak po paru minutach mogłam wstać. Tak więc uczyniłam to i odwróciłam się do tyłu. Ku mojemu zdziwieniu wilk nadal tam stał i uważnie się na mnie patrzył. Nie miałam siły już z nim walczyć.- Zadaj ostatni cios, jak sprawi ci to radość. - Mruknęłam do niego.
Ale czarny wilk cały czas stał w bezruchu. Nie wiem czy był przerażony czy raczej szczęśliwy.
Beren
W moim ciele wybuchła euforia, ponieważ dawno nie walczyłem, a wilczyca? To takie typowe, poprosiła mnie o własną śmierć. Nie mogę jeszcze nie. Spojrzałem na nią, gdy leczyła rany i gdy wstała.- Przykro mi, lecz nie mogę cię zabić. - Uśmiechnąłem się okrutnie i już postanowiłem odejść.
Terra
Zaczęłam kierować się w jego stronę. Już trochę się uspokoiłam. W końcu się zatrzymałam. Nie chciałam za nim gonić.- Przynajmniej mógłbyś dobić przeciwnika do omdlenia czy coś, a nie zostawiać go na pastwę losu. - Powiedziałam trochę groźnym tonem.
Jednak basior nawet się nie odwrócił. Chyba nie zamierzał odpowiadać. No cóż... Niektórzy już tacy są. Pewnie zachowa do mnie urazę do końca swojego żywota.
- Phi! - Prychnęłam i odwróciłam się do tyłu.
Miałam nadzieję, że jeśli się spotkamy to mnie nie zaatakuje czy coś. Dzisiaj odniosłam małe rany, ale co będzie następnym razem? Tego nikt nie będzie wiedział. W rozmyślaniu podeszłam do jeziora. Zaczerpnęłam parę łyków wody i spojrzałam w stronę odchodzącego basiora. Widziałam jego rozmazany zarys wilka znikającego w czarnej otchłani. Westchnęłam i obeszłam jezioro. Na drugim brzegu ułożyłam się i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz