Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

piątek, 31 lipca 2015

Hypnos - Ukochana

Tego dnia postanowiłem zaprosić moją wybrankę serca na romantyczny spacer po jej ulubionym terenie, oraz wspólną kolację przy świecach. Był już wieczór, więc musiałem się jakoś z tym wszystkim zebrać, tak by nie widziała. Leżałem obok niej w komnacie i myślałem jak to zrobić, kiedy nagle wadera wstała i oznajmiła, że idzie się przejść, bo ładnie jest na zewnątrz. Ułatwia mi sprawę, to dobrze.
- Idziesz ze mną? - zapytała z uśmiechem, oczekując pozytywnej odpowiedzi.
- Muszę jeszcze gdzieś iść, widzimy się na plaży. - odwzajemniłem uśmiech. Wadera tylko pokiwała głową i wyszła z komnaty. No to weźmy się do roboty.
Najpierw udałem się do naszego schowka po świecie, powinny gdzieś tam być. Byłem avatarem, więc zapalenie ich to prosta rzecz. Za pomocą telekinezy zabrałem se sobą dwie świecie, a następnie udałem się do spiżarni po jakieś mięso. Zauważyłem tam moje ulubione mięso z reniferów, które często spacerują po Solitudine. Zabrałem wystarczającą ilość, dla mnie i dla Harsharani, po czym udałem się do naszej komnaty i naszykowałem wszystko. Jak wrócimy to zapalę świece i będzie cudownie. Popatrzyłem przez chwilę na moje dzieło, po czym ruszyłem szybko na plażę.
Harsharani
Spacerowałam samotnie po plaży, przyglądając się wodzie i słuchając jej szumu. Piękne gwieździste niebo i okrągły księżyc, było cudownie! Nie mogłam się powstrzymać, by nie zawyć... musiałam. Ku mojemu zdziwieniu ktoś się odezwał. Wiedziałam czyje to wycie! Hypnos! Odwróciłam się i zaczęłam się rozglądać za nim, po chwili pojawił się w moim polu widzenia. Pobiegłam do niego i wtuliłam się w jego śnieżnobiałą sierść.
- Co tak długo? Czekałam na ciebie. - uśmiechnęłam się do niego i lekko zaśmiałam. Samiec jak zwykle przeprosił za swoje zachowanie, chociaż wiedział, że nie mam mu tego za złe.
Hypnos
Spacerowaliśmy po plaży w świetle księżyca, który dodawał tej nocy uroku. Chciałem już dawno powiedzieć jej to wszystko, a dzisiejsza noc była idealna. Coś wisiało w powietrzu, taka niesamowita energia... zatrzymałem się. Spojrzałem na ukochaną, prosto w jej piękne złociste oczy, które w tym świetle wyglądały niczym dwie złociste gwiazdy.
- Wyjdziesz za mnie? - zapytałem otwierając przed nią swoje serce, które zazwyczaj było zimne jak lód. Teraz? Przy niej? Przy niej zawsze lód topniał, a moje bezbarwne uczucia przemieniały się w piękne, tęczowe motyle.
Harsharani
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, zatkało mnie. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego co właśnie mi powiedział i wykrzyczałam jedno głośne "Tak". Wtuliłam się w jego miękką śnieżnobiałą sierść i łasiłam się jak nigdy wcześniej. Radości nie było końca, nawet sam Hypnos zaczął się śmiać.
- Co? - zapytałam, patrząc na niego z uśmiechniętą mordką.
- Zachowujesz się jak szczeniak, który właśnie odkrył swój żywioł. - zaśmiał się, po czym przytulił się do mnie. - Moja mała słodka Harsharani. - dodał po chwili, odsuwając się tak, by mógł spojrzeć w moje oczy.
- Nawet nie wiesz jak cię kocham. - wyszeptałam, patrząc w jego cudowne błękitne oczy.
Hypnos
Kiedy wypowiedziała, a raczej wykrzyczała to jedno proste słówko, moje serce zaczęło bić jak nigdy wcześniej. Nawet przygotowania do wojny jak i sama wojna nie były tak stresujące jak ten moment, lecz nie było to złe. Ona sprawiała, że życie nabierało barw... to dla niej chciałem żyć, dla niej umierać. Nic bowiem nie było teraz dla mnie ważniejsze od niej.
- Możliwe, że nie wiem, ale ty także nie jesteś w stanie pojąć tego co do ciebie czuję. - wyszeptałem, cały czas patrząc na nią z tym jakże silnym uczuciem - z miłością. - To jeszcze nie koniec, przygotowałem dla ciebie niespodziankę. - uśmiechnąłem się i zacząłem iść w kierunku zamku.
Harsharani
Niespodziankę? Oh, jaki on jest prze kochany! Nigdy bym nie pomyślała, że avatar może być taki jak on, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie rządy władcy ognia. A co jeśli mimo tego zła, poprzedni avatar był równie dobry dla swojej ukochanej? A co jeśli Hypnos jest dla poddanych inny? Nie, to nie możliwe. On jest cudowny i jestem pewna, że dla innych też taki jest.
- Nie mogę się doczekać! - podskoczyłam z radości i zaczęłam biec, zachęcając go do zabawy. Mi by odmówił? Oczywiście, że nie. Wiem, że jest poważny, ale ja potrafię sprawić, by zachowywał się jak szczeniak. Przy mnie jest sobą, takim prawdziwym.
Wbiegliśmy do zamku, ścigając się do naszej komnaty. Oczywiście byłam pierwsza, lecz wiedziałam, że dał mi wygrać. Padłam zmęczona na posłanie, a po chwili dołączył do mnie Hypnos, który jednym ruchem zapalił świecie. Rozjaśniło się nieco, a ja ujrzałam pięknie udekorowane ściany i kolację.
- To dla mnie? - zapytałam, chociaż znałam odpowiedź. Po prostu nie mogłam w to uwierzyć.
- Kocham Cię. - odparł, po czym ukłonił się, zapraszając do ucztowania.
Po tym wszystkim, położyliśmy się i odpoczywaliśmy, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Temat zszedł na sprawy związane z rodziną. Samiec opowiadał mi o tym, jak bardzo chciałby mieć szczenięta... wiecie co? Ja też chciałabym je mieć... Nim się obejrzeliśmy było już po wszystkim, potem już tylko myślałam nad imionami. Szczęściem by było, gdybym zaszła w ciążę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home