Obudziłam się bardzo wcześnie; jak zwykle. Wyszłam z zamku i udałam się do lasu w poszukiwaniu jedzenia. Po jakimś czasie szukania moim oczom ukazał się zając. Ale to nie był byle jaki zając. Zwierzę posiadało żywioł ognia.
- Będzie zabawa. - powiedziałam do siebie złowieszczo.
Zaczęłam kierować się w stronę mej przyszłej zdobyczy. Dziki zwierz zamiast uciekać zaczął mnie atakować ognistymi kulami. Jak na takiego chuderlaka był niezły, a jego ataki były dosyć mocne. Starałam unikać wszystkich kul. Miałam szczęście, gdyż obok znajdowała się nie wielka rzeka. Utworzyłam nad zającem wodną klatkę. Szybko to zamroziłam. Kompozycja spadła na dół, tym samym powodując uwięzienie zwierzęcia. Jednak królik był na tyle mądry, że roztopił ogniem lód i ponownie mnie zaczął atakować. Tym razem już się wściekłam. Skoczyłam w jego stronę. Następnie go przygniotłam. Łup pod wpływem ciężaru mojego ciała udusił się, gdy się uspokoiłam zaciągnęłam martwą zdobycz do wilczej spiżarni. Chwilę potem udałam się do mojej komnaty i tam odpoczęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz