Massacre
Z dala usłyszałam głos. Donośny, poważny głos avatara. Dźwięk powoli roznosił się po dolinie, odbijając się echem od skał. Podeszłam bliżej stając naprzeciwko avatara. Hypnos mówił coś o jakiejś radzie. Czemu by się nie przyłączyć? Chociaż...- Zwykłe pierdolenie i tyle. - mruknęłam do siebie. Wbiłam wzrok w ziemię. Patrzyłam się tępo w jeden z pobliskich brązowych kamyków.
Beren
Chodziłem tak bez celu, często tak robię... jak debil. Nagle z dala usłyszałem głos Hypnosa i pobiegłem tam. Jak Hypnos tak drze mordę to może być to coś ważnego... Przystanąłem przed skałką, na której stał i mój wzrok przykuła biała dziunia stojąca obok. Pf... Wszystkie wadery są białe... Ale co Hypnosik ma do powiedzenia?Hypnos
Moje oczekiwania nie były wielkie, bowiem zamku jeszcze wiele wilków nie zamieszkało, tak samo jak i całej Arcanterry. Ku moim oczom ukazała się biała wadera i czarny basior - Beren. Znam go i ciekaw jestem czy mu przeszła ta jego agresja. Interesujące.Rozejrzałem się jeszcze za Harsharani, lecz jej nie było... nie przyszła? Nie wiedziała? Przecież jej mówiłem... dlaczego? Nie ważne, przejdźmy do rzeczy. Otrzepałem łeb. - Zapraszam was do sali konferencyjnej w zamku. Mam pewną sprawę i chcę z wami o niej porozmawiać. - oznajmiłem i udałem się do zamku, prowadząc moich towarzyszy. Po chwili dotarliśmy. Usiadłem na miękkiej poduszce i zacząłem mówić, o co mi chodzi. - Chciałbym zebrać odpowiednich członków i utworzyć "Radę Avatara", która składałaby się z trzech wilków. W razie stanu krytycznego pełniliby władzę w naszej krainie oraz uczyli by nowego Avatara jak sprawiedliwie zarządzać Arcanterrą. Co o tym myślicie? - zapytałem, spoglądając najpierw na waderę a następnie na samca.
Harsharani
Byłam nad plażą, kiedy echo do mnie dotarło. Nie powiem, Hypnos ma potężny głos i jego wycie słychać w całej krainie. Zapomniałam totalnie o tej jego radzie, czy jak on to tam nazywał. Zaczęłam biec najszybciej jak potrafiłam by tylko zdążyć. Całe szczęście się udało, albo po prostu tylko tyle wilków przyszło. Smutno mi się zrobiło, wiedząc, że to dla niego takie ważne a tu proszę... wadera i basior, nikt więcej.- Przepraszam za spóźnienie. - odparłam, schylając łeb, bowiem głupio mi było. - Nie musisz powtarzać, wiem o co chodzi i myślę, że to dobry pomysł. - oznajmiłam, siadając na jednej z poduszek.
Beren
Avatar zaprowadził nas do zamku, ale było widać, że jest czymś zmartwiony. Hypnos przedstawił nam swój plan z Radą Avatara. Zdążyłem tylko kiwnąć łbem na znak aprobaty, gdy do sali wpadła zadyszana brązowa wadera. Hypnos się ucieszył na jej widok, więc z tego wywnioskowałem, że to musi być ta jego "bogini ziemi".Terra
Usłyszałam donośnie wycie. Z początku tym się nie przejęłam, lecz uświadomiłam sobie, że to spotkanie.- Spotkanie! - Wrzasnęłam do siebie i pobiegłam w stronę zamku jak najszybciej mogłam.
Nie czułam już łap. Wpadłam przez drzwi do komnaty gdzie odbywała się narada. Rach ciach usiadłam na ziemi i zaczęłam się wsłuchiwać w słowa Avatara. Byłam ciekaw co powie. Mam nadzieję, że nie przegapiłam niczego ważnego.
Massacre
- Kolejne niedobitki się znalazły - prychnęłam i dalej słuchałam avatara. Poduszka na której siedziałam była kurewsko zimna. Wstałam więc i wypuściłam czarny ogień z ust obracając się wokół własnej osi. Po chwili usiadłam i westchnęłam cicho z zadowolenia.- Zgłaszam się. - powiedziałam chłodno.
Zapadła niezręczna cisza w pokoju zamkowym. Przeciągnęłam się leniwie i ziewnęłam, odsłaniając śnieżnobiałe kły.
Beren
Gdy nastąpiła cisza, zacząłem obserwować śnieżno-białą waderę. Pełna pogardy... Myślę, że mojego skinięcia głową nikt nie zauważył, więc zmuszony byłem odpowiedzieć.- Ja też - zerknąłem na waderę i uśmiechnąłem się kpiąco. Jakie zdanie mają inni? Dla mnie ta Rada to bardzo dobry pomysł. Znów nastała cisza, ale teraz na pewno jest ktoś skory, by ją przerwać... Przecież to "głosowanie"...
Terra
Popatrzyłam na oba wilki. Po chwili ciszy odpowiedziałam:- Ja również. - Rzekłam.
Czekałam z cierpliwością na reakcję Avatara Hypnosa, oraz brązowej wilczycy. Było mi strasznie nie wygodnie na poduszce, więc zaczęłam ją ugniatać łapami. W końcu stała się miękka. Ponownie się rozejrzałam czekając na odpowiedź. Rozprostowałam się i wszystkich prześledziłam swoim wzrokiem. Musiałam wszystkich obserwować, choć to się wydawało dosyć dziwne jak przenoszę wzrok z wilka na wilka i tak cały czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz