Po chwili ciszy i przyglądania się szarej waderze, przerwałem w końcu ten spokój. - Nie wychodzisz? - zapytałem spokojnym i dość chłodnym tonem. Cóż, już taki jestem i myślę, że ona jedyna to rozumie.
Ofendia
Leżałam na swym posłaniu, które było umieszczone znacznie dalej od innych. Wolałam przebywać w samotności, a że musiałam dzielić komnatę z rodzeństwem to tak jakoś wyszło. Byłam wpatrzona w kamienną posadzkę. Promienie słońca wpadały do środka pokoju i odbijały się od kafelków, co sprawiało iż błyszczały się. Nagle usłyszałam zimny głos ojca. Skierowałam na niego wzrok.- Nie mam na razie ochoty... - odparłam ciut znudzona.
Położyłam łeb na swych łapach i obserwowałam drzwi od naszej komnaty.
Hypnos
Niepokoiłem się. Może to właśnie ten okres, dorastania, lecz jednak coś mi kazało zapytać. - Czy wszystko w porządku? Chciałabyś porozmawiać? - zapytałem bezbarwnym tonem. Mogłoby się wydawać, że tak naprawdę nie obchodzą mnie jej problemy, lecz mam nadzieję, że zna mnie na tyle dobrze i rozumie, że tak już mam.Może to przez jej siostrę, która zaginęła? Pewnie teraz to przeżywa i nie radzi sobie z tym, dlatego odtrąca innych. Wątpię iż byłaby taka niedostępna bez powodu. Charon i Casty świetnie się ze sobą dogadują, a Ofendia? Woli trzymać się na uboczu. To smutne.
Ofendia
Popatrzyłam na ojca z lekkim żalem. Westchnęłam i przekręciłam głowę w stronę okna. Później ponownie skierowałam ją na Hypnosa.- Czuję się niepotrzebna... - Powiedziałam zrezygnowana. - Gdybym się zmieniła to wszystko wyglądałoby inaczej. - Dodałam.
Biały wilk popatrzył na mnie z lekkim zaciekawieniem, a z jego oczu mogłam wyczytać "A co się takiego stało?". Wiedząc, że zapewne Avatar za chwilę zada mi to pytanie, postanowiłam odpowiedzieć na nie wcześniej.
- Otóż Charon mówi o mnie same złe rzeczy. - Rzekłam śmiało. - Wiem, iż to głupie że go posłuchałam, lecz w jego słowach było słychać odrobinę prawdy. - Dokończyłam.
Spuściłam głowę niezadowolona.
Hypnos
Nie rozumiałem słów córki, bowiem każdy jest potrzebny. Nie urodziła się bez celu, jakiś ma i wkrótce go znajdzie. Jednak po chwili wszystko stało się jasne, Charon. Nie wiedziałem, że jest taki dla swoich sióstr. Zrobiło mi się smutno, bowiem nie radziłem sobie z jego wychowaniem, nie rozumiałem go. - Nie przejmuj się. - oznajmiłem spokojnym tonem głosu, po czym przytuliłem moją małą księżniczkę. - Charon przechodzi teraz trudne chwile, stracił siostrę. Każdy z nas cierpi na swój sposób. A on ma bardzo silną moc wywierania wpływu na innych. Nie powinnaś brać jego słów do siebie. - mówiłem obojętnym tonem głosu, mając jednocześnie nadzieję, że mam rację.Ofendia
Zastanowiłam się chwilę nad słowami białego basiora. Potem spojrzałam mu prosto w oczy.- Masz rację... - Powiedziałam ciut znudzonym tonem.
Spróbowałam się uśmiechnąć. Gest ten trochę mi wyszedł. Odwzajemniłam uścisk taty i po chwili znów go puściłam. Następnie zeszłam z posłania i podeszłam do okna. Zaczęłam obserwować drzewa, które delikatnie się ruszały pod wpływem wiatru. Ten widok zawsze był dla mnie miły i przywoływał pewnego rodzaju nostalgię. Po za tym jestem jaka jestem, więc od teraz słowa Charona będą mi obojętne. Mam nadzieję, że się kiedyś poprawi i będzie miał choć trochę szacunku do pozostałych, a tym bardziej do rodziny. Rozmyślałam tak wpatrzona w jeden punkt. Godziny mijały, a ja nadal byłam w tym samym miejscu. Mój ojciec zapewne już dawno wyszedł z komnaty, a ja z pewnością zostałam sama...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz