Z ranka opuściłam moją komnatę, tak by nie zbudzić rodzeństwa i ojca. Udałam się do spiżarni, gdzie zjadłam małego zająca, to powinno mi wystarczyć.
Nie mogłam się już doczekać, aż odkryję swój żywioł! Tata opowiadał mi, że to zależy od miejsca. Właściwe miejsce powinno sprawić, że poczuję w sobie niesamowitą energię a potem mam już wiedzieć co robić. Tak też, wyruszyłam na poszukiwania tego magicznego terenu. Najpierw udałam się do Lasu, gdzie spędzaliśmy zawsze mnóstwo czasu. Bawiliśmy się, drzemaliśmy a nawet czasem ciocia Terra nam coś upolowała. Jednak to nie było to. Nie poczułam żadnego przepływu mocy... ruszyłam dalej.
Nim się obejrzałam, nastał zmrok a mojego żywiołu jak nie było tak nie ma. Rozejrzałam się za drogą do zamku, lecz nie wiedziałam gdzie jestem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz