Zaraz po śniadaniu udałem się do sali konferencyjnej w naszym zamku, podszedłem do wielkiego rogu i zawyłem w niego, tak by każdy wilk w naszej krainie usłyszał mój głos i zjawił się na zebraniu. Teraz pozostało mi jedynie czekać i rozmyślać, kto byłby godny tego, by zasiąść na radzie. Muszą to być wilki mądre, sprawiedliwe i znające się na prawach, które w naszej krainie obowiązują. Nie mogą być to istoty mające skłonności do przywiązania czy też chęci posiadania władzy.
Beren
Siedziałem na poduszce w jadalni i kończyłem bażanta, gdy w moje uszy wgryzł się dźwięk wycia, ale głośniejszego od normalnego, więc wywnioskowałem z tego, że Hypnos musi wyć do jakiegoś rogu czy czegoś tam. Oznacza to, że nasz Avatar w końcu zdecydował się na zwołanie rady. Wstałem i udałem się do sali konferencyjnej. Gdy do niej wszedłem spotkałem tylko Hypnosa. Ponownie usiadłem na poduszce i zamilkłem wpatrując się we władcę, w oczekiwaniu na resztę i na przemówienie. Po paru chwilach zamachałem nerwowo ogonem. Ile może trwać aż inni przywleką tu swoje zady?Terra
Trenowałam obok zamku przy jeziorze na Luminosum, które nawet nie nosiło nazwy. Doskonaliłam swoje moce i umiejętności. Jednak po chwili do moich uszu dotarł dźwięk rogu. Wydobywał się zapewne z sali konferencyjnej. Nasz Avatar pewnie zorganizował spotkanie, lub jak kto woli, naradę. Szybkim krokiem udałam się w stronę dźwięku. W końcu dotarłam do sporej wielkości sali. Usiadłam na jednej z poduch ułożonych na kamiennej posadce. Obok mnie siedział Beren... Tak, ten czarny i trochę agresywny basior. Z kolei przed nami trochę wyżej usadowił się Hypnos; nasz Avatar. Obserwowałam dwóch basiorów uważniej i czekałam na pozostałych mieszkańców Arcanterry.Massacre
Myjąc się w pobliskiej rzece usłyszałam donośne, dobiegające z jakiegoś rogu wycie Hypnosa. Skąd to wiem? Poznałam po niskim, grubym tonie. Warknęłam głośno, po czym wyszłam z wody. Otrzepałam się i zapłonęłam by szybko wysuszyć sierść. Ruszyłam powolnym krokiem do zamku.- Czego on do cholery chce? - powiedziałam na głos.
Mijałam małe szyszki które z nudów podnosiłam telekinezą, zapalałam i rzucałam gdzieś na ziemię. Gdy dotarłam do komnaty konferencyjnej spojrzałam na zebranych. Prychnęłam pogardliwie i usadowiłam się wygodnie na fioletowej poduszce.
Charon
Dzisiaj ojciec organizował to całe zebranie rady i ogólnie. Wiedziałem, że Berenuś będzie chciał się do niej dostać, a na to nie mogłem pozwolić. Nie chciał się ze mną bawić? To niech teraz tego pożałuje. Mam ojca na wyciągnięcie łapy, jest tak zmanipulowany, że zrobi co zechcę. Może i sam się dostanę do rady? To byłoby bardzo interesujące, poza tym mam ojca Avatara to wiem co on tam robi i jak, więc doświadczenie jakieś mam, nieprawdaż?- Siema. - oznajmiłem, wchodząc na salę. Widząc moją białą ślicznotkę, usiadłem obok niej i uśmiechnąłem się zalotnie. Ona będzie moja.
Beren
Do sali weszły, Terra i ta biała wadera. Rudawo-biała usiadła obok mnie i spojrzała na mnie smutno. Za to druga wadera prychnęła z wyższością i usadowiła się na fioletowej poduszce. Charon wszedł i atmosfera od razu zrobiła się napięta. Obserwowałem go aż usiadł obok białej. Wystarczyło jedno spojrzenie by wiedzieć co on o niej sądzi... Jeszcze jeden powód, by nienawidzić Charona the White...Hypnos
Po chwili do sali przyszło wiele wilków, w tym mój syn. Chciałbym, żeby usiadł obok mnie, lecz ten nawet na mnie nie spojrzał. Skupił się głównie na czarnym samcu i białej waderze, a ja? Jakbym był niewidzialny. Mniejsza... to nie czas na przemyślanie spraw rodzinnych. Jesteśmy tu z ważnego powodu i każdego muszę traktować tak samo.- Witajcie na zebraniu rady. - widząc, że wszyscy zajęli wygodne pozycje, wstałem i rzekłem dostojnym tonem głosu, tym samym rozpoczynając uroczystość. - Na poprzednim zebraniu ustaliliśmy, że zbierzemy radę składającą się z trzech wilków. Jednym z nich miałby być generał, którego nadal nie posiadamy. - rozejrzałem się po sali, patrząc na każdego chociaż przez chwilę. - Czy jest na sali wilk, który planuje zostać generałem? - oznajmiłem, mając nadzieję iż takowy się znajdzie. Wrzuciłbym go do rady, a najwyżej potem usunął, gdyby nie spełnił moich oczekiwań.
Massacre
Kiedy szary basior dosiadł się, warknęłam głośno dając mu do zrozumienia, że naruszył moją prywatną strefę. Usłyszałam pytanie Avatara. Poderwałam się na równe łapy.- Ja zostanę generałem. - rzekłam ze stoickim spokojem.
Wtedy usłyszałam cichy, jakby zduszony śmiech. Natychmiast odwróciłam się i ryknęłam, zapalając na sobie ogień na wysokość dwóch metrów. Wilki spojrzały na mnie lekko przestraszone, nie licząc siedzącego obok, brązowo-szarego samca. Z wyszczerzonymi kłami i zjeżoną sierścią popatrzyłam się na czarnego. Ten śmiech należał do niego. Kiedy się uspokoiłam odwróciłam się do władcy. Niech tylko czarnuch wyjdzie poza zamek. A ja go dopadnę...
Beren
Kupka futra chce zostać Generałem... Śmiechu warte. Zaśmiałem się lekko a wadera pokazała swoją stronę. Z niej buchnął słup ognia na około dwóch metrów... Zaimponowała mi... warknęła i spojrzała na mnie. Ciekawe co będzie dziać się poza zamkiem. Dalej lekko rozbawiony, wstałem i oznajmiłem jedną rzecz...- Również zgłaszam swoją kandydaturę - powiedziałem z kpiną w głosie a jednocześnie posłałem waderze lodowate spojrzenie. Niech ogień w niej zgaśnie.
Hypnos
Obserwując i jednocześnie słuchając moich towarzyszy, zacząłem mieć lekkie wątpliwości. W prawdzie śnieżna wadera, której imię było mi dane poznać, tak samo jak sprawdzić jej umiejętności, nadawałaby się na generała. Pytanie tylko, czy nie byłaby za surowa? Najważniejsze też, by nie pragnęła władzy a jedynie dbała o dobro naszej krainy.Po chwili odezwał się Beren. Spojrzałem na niego i pokręciłem głową. To jasne, że oni ze sobą konkurują. On już ma stanowisko, po co więc się pchał na nie, skoro chciał zostać przywódcą wojsk? Nie chciał, lecz nie chce też by ona nim została.
- Wybacz mi Beren, lecz ty już posiadasz odpowiednie umiejętności jak i stanowisko, które do nich pasuje. - oznajmiłem spokojnym tonem głosu, patrząc na niego, by następnie skierować wzrok na Massacre. - A więc moja droga, miejsce w radzie będzie na ciebie czekać. Tym czasem, zajmij się szkoleniami. - skinąłem łbem, po czym rozejrzałem się po sali. - A więc brakuje nam dwóch członków, którzy zasiądą w radzie. Słucham waszych wad, zalet... propozycji. - powiedziałem uroczyście, tak jak na władcę przystało.
Beren
Wiem, że je mam. Ale warto zrobić jedną rzecz, by wywołać tym wiele następnych. Uśmiechnąłem się i upadłem ponownie na poduszkę, przy okazji puszczając oko do wadery. Ech... stanowisko będzie na nią czekać... A ja, w tym czasie będę się starać o miejsce w radzie.- Umiem zabijać. Mam dobrą kondycję, zręczność i siłę. Mogę jeszcze potrenować inne umiejętności. - spojrzałem na Hypnosa, próbując go przeniknąć i zobaczyć co myśli. Potem zahaczyłem wzrokiem o Charona.
Charon
Słuchając ojca, ucieszyłem się, że moja piękna dostanie miejsce w radzie, tylko żeby czasem nie odpuściła. Nauczy się tego i owego, łatwizna. Możliwe też, że posiada wiele umiejętności, których wyuczyła się gdzieś indziej, lecz no cóż... mamy tutaj swój system edukacji i ojciec wymaga wiedzy z Arcanterry, tak samo jak i sztuk walk, pasujących do naszej krainy. Będzie musiała się douczyć, proste.Patrząc na czarnego basiora, który dla mnie był już przegrany, zacząłem się śmiać. I to niby ma mojemu ojcu zaimponować? Zaraz zgaszę te jego przechwałki. - Ojcze, władco... - zacząłem dość dostojnie i poważnie. - Sztuka zabijania czy też dobra kondycja fizyczna, nie jest ważna, bowiem tego nasz nowy Avatar nauczy się od pani Generał. - spojrzałem chwilkę na waderę, po czym na Berena, który zaczynał się denerwować. - Powinniśmy teraz wybrać kogoś mądrego, opiekuńczego... no i przede wszystkim, dobrego. - uśmiechnąłem się zwycięsko, mając nadzieję, że ojciec przyzna mi rację.
Terra
Całą dyskusję o temacie "Kto zostanie generałem?" obserwowałam i się nie odzywałam. Widać było, że Beren chciał konkurować z waderą. Cóż... Osobiście wolałabym tą śnieżnobiałą samicę, która siedziała na sali. Widać było w niej potencjał. Po za tym wolałabym przyjmować jej polecenia, niż naszego kochanego Berenka. Gdy owy basior wymienił swoje tzw. zalety, Hypnos spojrzał na mnie, co znaczyło iż teraz moja kolej na odpowiedź.- Hm... Jestem trochę opiekuńcza, ukończyłam cały kurs myślistwa, nie mam w sobie dużej agresji, lecz moją dosyć upierdliwą wadą jest ciekawość. - odpowiedziałam spokojnie. Inni popatrzyli się na mnie dziwnym wzrokiem. Ja niestety nie zrozumiałam ich zachowania.
Beren
Hypnos spojrzał na waderę a ona wymieniła swe cechy i umiejętności. Wszyscy spojrzeli na nią dziwnie. Poczułem lekką sensację w żołądku. Coś mi mówi, że jestem już przegrany... A po radzie Charon "zatruje się", przy kolacji swoim ulubionym bażantem które kazał mi przynosić, a po zniknie w tajemniczych okolicznościach na spacerze po terenach Arcanterry. Z resztą skąd mam wiedzieć, nie jestem prorokiem...Hypnos
Słuchając mojego syna, zacząłem rozmyślać. Może ma rację? Beren jest mordercą i nie wiem czy powinien zasiąść w radzie, poza tym widać, że coś łączy go ze śnieżną waderą. Nie chcę by ze sobą konkurowali, powinni ze sobą współpracować jeśli chcą razem dostać się do władzy. Nie mogę pozwolić na kłótnie, powinni dawać dobry przykład nowemu władcy. Postanowiłem nad tym jeszcze pomyśleć, a tym czasem wysłucham Terry.- Podoba mi się to, przyjmuję cię. - rzekłem do rudawo-białej wilczycy, po czym spojrzałem na Charona i Berena. Teraz to oni powinni mnie do siebie przekonać. - Nie wiem którego z was przyjąć, więc zapytam tutaj obecnych o opinię, jaką mają na wasz temat. Wymagam szczerości, nawet jeśli będzie ona dość nieodpowiednia. - rozejrzałem się w oczekiwaniu na jakieś wypowiedzi.
Terra
W mojej duszy zapanowała radość. Ja w radzie? Nigdy nie myślałam, że dostanę taką posadkę. Na moim pysku pojawił się mały uśmiech. Chciałam podziękować naszemu avatarowi, jednak on wyprzedził mnie i rozpoczął kolejne zdanie. Wsłuchałam się uważnie w jego słowa.- Według mnie, oba te basiory posiadają plusy i minusy. - Powiedziałam spokojnie. - Beren jest dosyć spokojny i poważny, a Charon ambitny. - Dodałam.
Popatrzyłam na czarnego wilka.
- Chociaż Beren chce głównie rozzłościć naszego przyszłego generała. - Chwilę później skierowałam wzrok na syna Hypnosa. - A Ron? Dla mnie jest zbytnio chamski.
Zapewne obydwa basiory będą mi te słowa za złe. No ale co poradzę? To prawda...
Charon
Że słucham? Moja własna ciocia uważa, że jestem chamski? A tak właściwie to dlaczego uważam ją za ciocię, przecież z tego co mi wiadomo to nie jest z nami spokrewniona. Cóż, szczenięta pewnie na wszystko mówią ciocia i wujek, ależ to głupie. Mniejsza. Będę się do niej zwracać po prostu Terra i tyle.- Weź pod uwagę fakt, że jesteś moim ojcem i wiem na czym twoja rola polega. Mógłbym uczyć nowego avatara tego, czego ty nauczyłeś mnie. - dodałem po chwili, chcąc przeciągnąć go na swoją stronę. - Poza tym jestem młody, z wiekiem spoważnieję. - dodałem z głupim uśmieszkiem, chociaż... nie wiem czy powinienem to mówić. Co jeśli wywali mnie stąd tylko dlatego, że jestem za młody? Eee, nie zrobi tego.
Hypnos
Terra miała rację i zgadzam się z nią w stu procentach, lecz fakt, że Beren chce tylko dokuczyć naszej przyszłej pani Generał, nieco mnie niepokoił. Jednak czarny basior jest spokojniejszy od mojego syna, ale chamscy potrafią być obydwaj.Charon też miał rację. Wiele mu opowiadam o stanowisku Avatara, jeśli tylko chce coś wiedzieć, jednak ten ostatnio woli przesiadywać w bibliotece. To chyba dobrze? Jest mądry i się uczy, no i w bibliotece znajduje się też dużo informacji, nasza historia. Hmm, sam już nie wiem.
- Massacre? A ty co myślisz? - zapytałem, mając nadzieję, że wybierze któregoś z nich i problem się rozwiąże. Jednak wadera milczała.
Postanowiłem więc dać im trochę czasu, jak i sobie na podjęcie tej decyzji. - Dobrze więc, dam wam czas a kiedy ocenię wasze zachowanie, zdecyduję. Zamykam naradę. - orzekłem, po czym udałem się na spoczynek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz