- Jak zwykle pusto tutaj... - westchnęłam i usiadłam.
Czułam się bardzo samotna, ale nic na to nie poradzę... Innego wilka w moim wieku - oprócz Hypnosa - nie było tutaj. Ponownie wstałam i wyszłam z budynku. Powolnymi krokami doszłam do Pulchram. Wzięłam szybką i zimną kąpiel na orzeźwienie. Gdy wyszłam z wody wyczułam od razu zapach jakichś saren. Instynkt mi mówił, żebym za nimi podążyła; i tak też uczyniłam. Wreszcie trafiłam do nich. Powoli zaczęłam się do nich skradać. Niestety zauważyły mnie i uciekły. Jednak jedna podczas biegu ugrzęzła w błocie. Wykorzystałam szansę i skoczyłam na nią, tym samym brudząc siebie. Wbiłam kły w jej delikatne ciało, a tak dokładniej w krtań. Od razu upadła. Zabrałam się do "brudnego" posiłku. Nie przeszkadzało mi to błoto. Jednakże większym problemem było wydostanie się stąd. Strzeliłam sporą kulą wody w maź, która się rozbryzgała. Głębokość błota zmalała, więc z łatwością się wydostałam. Wróciłam nad Pulchram, a tam zastałam czarnego basiora.
Beren
W Pięknej ptaki ćwierkały i tak dalej. Nie wiem czemu, ale coraz częściej tu przesiaduję. Dotarłem właśnie do jeziora i co najdziwniejsze, zobaczyłem w nim rudo-białe odbicie. Pomyślałem, że to deja vu, ale nie. Stała tam z krwii i kości i obserwowała mnie czujnie, skora do zaatakowania, gdyby zaszła taka potrzeba. Podszedłem do niej na ugiętych łapach czujnie i ostrożnie. Przypomniałem sobie nasze pierwsze spotkanie ze szczegółami. Wtedy miała mi za złe, że jej nie dobiłem. Śmiechu warte. Metr od niej wyprostowałem się i podeszłem do niej blisko, aż wdychała wydychany przeze mnie dwutlenek węgla i spojrzałem jej w oczy. Rozbawiło mnie to, ale nie dałem tego po sobie poznać.Terra
Popatrzyłam w jego chłodne oczy. Tym razem wydawał się spokojniejszy. Otrzepałam się z błota. Ja się oczyściłam, jednak czarny basior został po części ubrudzony. Na swym ciele miał parę brązowych plam. W duszy cicho zachichotałam i podeszłam do jeziora. Zniżyłam głowę do poziomu tafli wody i spragniona wzięłam parę łyków. Przy okazji lekko zanurzyłam się, by zmyć ślady błota oraz krwi. Wyszłam z wody i spojrzałam ponownie na wilka. Obserwował mnie uważnie. Pewnie myślał, że za chwilę go zaatakuję, ale mylił się. Już nie chciałam wywoływać durnej bójki. Usiadłam ok. 2-3 metry od niego. Nie spuszczałam wzroku. W końcu odpuściłam i odwróciłam głowę w stronę krzewów, na których rosły młode róże.- Czemuż tak mi się przyglądasz? - Zapytałam obserwując nadal rośliny.
Miałam nadzieję, że nawiążemy chociaż krótką i cywilizowaną konwersację.
Beren
Dopiero teraz spostrzegłem, że wadera jest brudna i ja też. Weszła do wody by zmyć z siebie brud, ja jednak zostałem brudny za co wadera pewnie będzie się śmiać. Gdy wyszła usiadła parę metrów ode mnie. Daleko. Potem wadera spojrzała w stronę krzewów i tym sposobem już na mnie nie patrzyła. Nagle zadała mi niewinne pytanie.- Bo lubię obserwować bezbronne baranki - zadrwiłem, ale też próbowałem ją sprowokować.
Terra
Westchnęłam tylko na jego odpowiedź.- Cóż... Wyglądu się nie wybiera. - Mruknęłam i spojrzałam na niego z wrogością.
Zapewne znowu chciał, żeby między nami była bójka. Lecz teraz starłam się być opanowana i zachować spokój. To było najlepsze rozwiązanie. Jego drwiny mnie już nie ruszały.
- Chcesz wywołać bójkę? - Zapytałam. - W takim razie powiedz to od razu... - Dodałam oschle.
Mój wzrok przekierował się na teraz z kolei na lewą stronę od basiora, czyli przeciwną od róży. Tam z kolei rósł trujący bluszcz.
Beren
Haha. Czyli wadera mnie przejrzała. Zerknąłem na chwilę za siebie, by sprawdzić na co ona patrzy. Eh... Symboliczne. Trujący bluszcz a dzika róża. Dobro a zło.- Nie zamierzam. Jestem tylko ciekaw ile takich zdań możesz znieść, by nie ruszyć się z miejsca.
Przekrzywiłem głowę patrząc na waderę. Widać było, że próbuje nie doprowadzić do bójki. Próbuje być opanowana i spokojna. Ja naprawdę jestem ciekaw ile ona tak wytrzyma.
Terra
Delikatnie się zaśmiałam. Rozbawiła mnie jego ciekawość.- To sobie poczekasz długo! - Powiedziałam z kpiną.
Na te słowa basior przekręcił głową. Zapewne zaraz palnie kolejnym głupim tekstem. Radość mnie opuściła, a zawitał u mnie delikatny smutek. Westchnęłam i spojrzałam prosto na czarnego wilka, a potem trochę do góry. Ujrzałam dwie ćwierkające jaskółki. Budowały sobie gniazdo. Jedna zlatywała w celu szukania gałązek, a druga je splatała tworząc własny dom. Wpatrywałam się w nie. Taka cisza mnie uspokajała, lecz nadal trochę obawiałam się tego co powie ciemny basior.
Beren
Coś co powiedziałem wprawiło ją w dobry nastrój. Tylko nie wiem co. Wadera spojrzała na coś nade mną lub wyżej. Nagle posmutniała. Zdziwiło mnie to. Przechyliłem głowę w bok i spoglądałem na nią uważnie. Co sprawiło, że przed chwilą była wesoła a w następnej sekundzie już smutna?- Nie rozumiem twoich poczynań. - Powiedziałem cicho. Mam nadzieję, że wadera zrozumie co mam na myśli. Jeżeli nie to trudno - nie wytłumaczę jej tego. To o nią chodzi.
Terra
Popatrzyłam ponownie na basiora. Nie do końca zrozumiałam jego słowa.- Czy chodzi ci o me odczucia? - Zapytałam zaciekawiona.
Na to czarny wilk skinął tylko głową.
- Ech... - Westchnęłam. - Ja już tak mam. Dostrzegam we wszystkim dobro jak i też zło. - Dodałam po chwili.
Uświadomiłam sobie, że samiec zaczął ze mną normalnie rozmawiać. Już nie chciałam okazywać szczęścia na twarzy, więc zachowałam je w środku. Miałam nadzieję, że nasza konwersacja będzie spokojna tak do końca.
- A swoją drogą... Moje imię brzmi Terra, a twoje? - Spytałam zmieniając temat.
Beren
Spojrzałem na nią zdziwiony. To my się sobie nie przedstawialiśmy ? Przedstawię jej się.- Beren. - Powiedziałem chłodno. - A ty jesteś? - Dodałem nagle i spojrzałem na waderę.
Zacząłem zastanawiać się nad jej słowami. "Dostrzegam we wszystkim dobro jak i zło." A co ona dostrzega we mnie? Chciałbym w końcu się dowiedzieć kim jestem. Kim naprawdę jestem.
Spojrzałem jej prosto w oczy mając nadzieję, że usłyszy to nieme pytanie.
To śmieszne. Czy zaczynam wierzyć w przeznaczenie, kabały i inne bzdety?
Terra
Popatrzyłam na niego zdziwiona. Przecież zaledwie chwilę temu przedstawiłam się mu. No cóż... Żeby nie wywołać kłótni odpowiedziałam ponownie.- Terra Ginger. - Odrzekłam mając nadzieję, że basior teraz zapamięta te dwa słowa.
Możliwe, iż trochę go zaskoczyłam. W końcu przedstawiłam się z przydomkiem, a chyba niewiele istot żywych tak robi. Ale trudno; stało się i się nieodstanie. Zapadła głucha cisza. Z uwagą obserwowaliśmy siebie. Nadal jednak nie darzyliśmy siebie chociaż odrobiną zaufania - przynajmniej ja tak to odczuwam. Przerwałam nasz kontakt wzrokowy i spojrzałam za siebie. Sama nie wiedziałam po o to zrobiłam. Instynkt kazał mi przerwać tą napiętą chwilę.
- Dziś jezioro jest wyjątkowo piękne. - Przerwałam ciszę. - Nieprawdaż? - Dodałam i popatrzyłam na Berena.
Beren
Wtedy spytałem się o jej imię a ona spojrzała na mnie z zaskoczeniem. Zmrużyłem oczy analizując jej zachowanie. Nagle dotarło do mnie, że ona mi się przed chwilą przedstawiła jako Terra Ginger a wcześniej po prostu jako Terra. Ech... Co ze mnie za palant. Rozmyślałem tak a cisza się przedłużała. W końcu Terra spojrzała w innym kierunku i powiedziała, że jezioro jest dzisiaj wyjątkowo piękne. Rozbawiło mnie to jakbym właśnie usłyszał jakiś nieznany mi żart, ale cóż... normalne wilki wymieniają takie uwagi. Spojrzawszy na jezioro odpowiedziałem niechętnie.- Zwykle nie zwracam uwagi na takie rzeczy. - Powiedziałem tak jakby obserowanie takich rzeczy było poniżej mojej godności i nie powiedziałem czegoś typu bzdety bo mogłoby by to oznaczać, że nie zwracam uwagi na czyjeś imiona a tego nie chciałem.
Terra
Na te słowa przeszyłam czarnego basiora wzrokiem pełnym pogardy. Różnił się sporo ode mnie. Wstałam i nadal utrzymywałam z nim kontakt wzrokowy.- Rozumiem. - rzekłam bezbarwnie. - Różnimy się sporo od siebie, Beren. - dodałam po krótkiej chwili.
Stanęłam bokiem do ciemnego wilka. Następnie zrobiłam parę kroków w stronę róży, na którą wcześniej patrzyłam się. Zagłębiłam nos w jednym z jej kwiatów i pogrążyłam się w zapachu. Zapewne ciemny basior był ponownie zdziwiony mym zachowaniem. No ale nic nie poradzę... Nie będę siedziała w jednym miejscu i ciut stresowała się. Później wskoczyłam do krzewu obok. Odwróciłam się w stronę Berena. Ten z kolei siedział i nadal mnie obserwował.
- Do zobaczenia, Beren... - Mruknęłam cicho.
Powolnymi krokami oddaliłam się do zamku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz