Ofendia
Obudziły mnie uporczywe piski brata. Zasłoniłam uszy, bo nie mogłam znieść tego hałasu. W końcu wstałam i przeciągnęłam się. Ziewnęłam leniwie i spojrzałam na Charona. Jednym susem znalazłam się obok niego, a raczej za nim.- Boo! - Przestraszyłam go.
Zaczęłam chichotać. Rozbawiło mnie to, że aż podskoczył! Braciszek wrócił jednak do swojego szczekania. Skoczyłam na niego dla zabawy. Zaczęliśmy się tarzać po podłodze. Wkrótce obudziła się Casty. Bardzo chętnie dołączyła do naszej "przewracanki". Później jeszcze Kaori i również do nas się przyłączyła. Zabawa trwała długo. W zasadzie skończyliśmy ją jak tata wybudził się. W tedy przestaliśmy, bo spojrzał na nas trochę zdenerwowanym wzrokiem. Ale co poradzimy? Jesteśmy szczeniakami, a maluchy kochają zabawę!
Charon
Razem z tatą udaliśmy się na śniadanie, a potem zabrał nas do Lasu, gdzie mogliśmy się bawić. Co jak co, ale to miejsce jest moim ulubionym! Jest tu dużo liści, kryjówek i wiewiórek z którymi uwielbiam się bawić, są bardzo fajne. W prawdzie zawsze uciekają na drzewa a czasami rzucają we mnie żołędziami, ale i tak je bardzo lubię.Wraz z siostrami zaczęliśmy się ganiać. Nie lubiłem moich sióstr, bo zawsze trzymały się razem i były przeciwko mnie. Dlaczego nie mam brata? To nie sprawiedliwe! Pfe!
Mimo wszystko, kocham je bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz