Będąc na spaceru ze szczeniętami, usłyszałem czyjąś kłótnie. Po głosie od razu poznałem, że to Beren i ta biała wadera, która była na radzie. Przysłuchując się bardziej, mogłem stwierdzić, że to coś poważnego. Postanowiłem udać się w kierunku głosów.
- Ty skurwysynu oddawaj ten cholerny medalion! - krzyknęła wadera.
- On jest mój, pagórku puchu. - oznajmił spokojnym tonem głosu, czarny basior.
- Ty jebana kupo futra! - warknęła. - To mój wisiorek. - dodała po chwili.
- Znalezione, nie kradzione, ty młoda kurwo! - odwarknął, nie spuszczając jej z oczu.
Przyglądając się temu zjawisku, mogłem stwierdzić, że nawet mnie nie zauważyli. Patrzyli się na siebie z wściekłością, obnażając kły i warcząc.
- Co to?! - krzyknął radośnie Charon, po czym podbiegł do medalionu, który leżał między nimi i go zabrał.
- Oddawaj to mały gnoju! - warknęła tak, że szczenię upuściło przedmiot i podbiegło z płaczem do mnie. Spojrzałem na nie, po czym na waderę i strzeliłem w nią powietrzną kulką.
- Wasze zachowanie jest skandaliczne. - oznajmiłem spokojnie, niszcząc powód ich kłótni. Nim odszedłem, zostali ukarani ciosem wiatru.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz