Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

piątek, 28 sierpnia 2015

Ofendia - Rodzina

Obudziłam się bardzo wcześnie. Byłam wtulona w tatę. Obok mnie leżały dwa szare kłębuszki i jeden czarny. Ziewnęłam i przeciągnęłam się.
- Śpij jeszcze. - rzekł łagodnym głosem mój ojciec. Wyglądał na bardzo zmęczonego. Ułożyłam się w futerku dorosłego wilka.
- Tak ojcze. - cichutko odpowiedziałam.
Zmrużyłam delikatnie oczy i natychmiastowo zasnęłam. Śniła mi się mama, tata oraz moje rodzeństwo. Byliśmy bardzo szczęśliwi. Nagle ze snu wyrwały mnie hałasy. Otworzyłam oczy i ujrzałam szczeniaki brykające wokół siebie. Przytknęłam łapy do uszu. Nie mogłam znieść tego porannego harmideru. Spojrzałam błagalnie na tatę.
Hypnos
Dzień jak co dzień, czyli poranek, pobudka i hałas. Zdziwiłem się nieco, kiedy spojrzałem na szczenięta i jedne ślepia nie były zamknięte. Spokojnym tonem głosu rzekłem do córki, by się jeszcze położyła. Po co budzić tamte urwisy? Niech śpią... sam też zmrużyłem na chwilę oczęta, by następnie otworzyć je ze względu na hałas i piski. Oh, już się obudziły.
Zacząłem obserwować syna i córki, które szarpały go za ogon a ten nie mógł się od nich odgonić, lecz coś mi nie pasowało. Gdzie Ofendia? Czemu się nie bawi jak zwykle? Spojrzałem na nią i wszystko jasne. Przybliżyłem ją do siebie za pomocą łapy i przytuliłem, po czym ułożyłem łeb tak, by mogła jeszcze chwilę pospać, nie słuchając swojego rodzeństwa. Obudzę ją jak tylko te małe diabełki będą głodne.
Ofendia
Rodziciel przytulił mnie do siebie mocniej, tak abym mogła chwilę jeszcze pospać. Wtuliłam się w niego i zrelaksowałam. Po jakimś czasie ze snu wybudził mnie bezbarwny, lecz z odrobiną łagodności głos ojca. Otworzyłam szeroko oczęta. Nareszcie nastała cisza. Razem z rodzeństwem udaliśmy się na poranny posiłek. Tata dał nam odrobinę mleka i mięsa. Było to pyszne i idealne połączenie. Po śniadaniu wyszliśmy z zamku na krótki spacer. Nie minęła godzina, a już znaleźliśmy się ku celu wędrówki, czyli Fluvius. Razem z bratem i siostrami zaczęłam brykać. Ganialiśmy się przez parę minut. Niespodziewanie zza drzewa wyskoczyły dwa niedźwiedzie. Przestraszyłam się jak i całe moje rodzeństwo. Jednym skokiem pojawiliśmy się za ojcem.
- T t tato... - wyszeptałam wystraszona.
Hypnos
Kiedy szczenięta się ze sobą bawiły, ja położyłem się na jednej ze skał i obserwowałem je. Od czasu do czasu za pomocą magii wody ochlapywałem jedno z nich. Nie mogłem się doczekać aż w końcu one odkryją swój żywioł i zaczną się uczyć, lecz to dopiero nastąpi, kiedy skończą rok. Odkrywanie mocy... pamiętam, jakby to było wczoraj. Mój pierwszy żywioł, woda, lecz nim nauczyłem się nim władać, już zabrali mnie ze sobą. Ah, avatar. Dobrze, że moje dzieci nie muszą przez to przechodzić.
Nagle nie wiadomo skąd, zjawiły się dwa niedźwiedzie. Wstałem szybko na nogi, a szczenięta schowały się za mną.
- W czymś mogę pomóc? - zapytałem, spoglądając na przybyszów. - To wilcze tereny. - dodałem po chwili, spokojnym i opanowanym tonem głosu.
- O proszę, czyż to nie avatar? Zaskakujące, że to właśnie wilki pociągły moce czterech żywiołów. - powiedział jeden z nich, przyglądając mi się uważniej.
- Właśnie! Czemu to nie mogły być wiewiórki czy chociażby jeże? - zaśmiał się drugi. - A nie, bo wilki są takie super, bo przecież mają społeczeństwo. Pfy. - dodał ironicznie.
- Nie widzę sensu w tej rozmowie. Proszę odejść. - oznajmiłem obojętnie. W prawdzie to nigdy się nad tym nie zastanawiałem, dlaczego to akurat wilki mogą być avatarami, lecz po co mi to wiedzieć? Stwórca tego świata tak chciał, więc niech tak będzie.
Ofendia
Oburzone niedźwiedzie leniwym krokiem odeszły. Moje rodzeństwo wróciło do beztroskiej zabawy. Ja jednak zostałam na uboczu, bo nadal czułam się trochę zagrożona. Zamiast dzikiej gonitwy, obserwowałam z dużego kamienia dwie jaskółki. Ptaki siedziały spokojnie na drzewie i coś do siebie ćwierkały. Wsłuchałam się w ich niesamowity śpiew. Muzyka ta mnie uspokoiła.
- Pobawisz się z nami Ofendia? - zapytał szybko Charon.
Na te słowa kiwnęłam głową i zwinnie zeskoczyłam z głazu. Następnie przyłączyłam się do brata i sióstr.
Hypnos
Całe szczęście, że niedźwiedzie nie były agresywne. Nie chciałbym, żeby moje dzieci widziały przemoc w takim młodym wieku. W prawdzie, są już prawie dorosłe, lecz jeszcze bronić się nie potrafią, a więc szczenięta. Nie wiem czy cieszę się z faktu iż niedługo mnie opuszczą czy też może jestem smutny. Poza nimi nie mam nikogo, lecz one mają siebie nawzajem. Tęsknię za Harsharanii... bardzo mi jej brakuje.
Widząc, że maluchy wróciły spokojnie do zabawy, ułożyłem się na kamieniu i obserwowałem je, jednocześnie nasłuchując zagrożenia. Słysząc szelest od razu wstałem na nogi, a po chwili z lasu wyłoniła się Terra.
- Witaj. - oznajmiłem obojętnie, patrząc na moją znajomą.
Terra
Wybrałam się wczesnym rankiem na spacer w poszukiwaniu zwierząt do upolowania. W tym celu podążyłam wydeptaną leśną drogą w góry, a mianowicie do Fluvius. Później szłam przez gąszcz przeróżnych roślin. Ledwo co widziałam coś. Wreszcie ujrzałam światło. Wychyliłam głowę zza liści. Nagle ujrzałam naszego Avatara i jego potomstwo. Hypnos jednym, bezbarwnym słowem przywitał się.
- Witaj Hypnosie. - rzekłam spokojnie. - Widzę, iż udałeś się na spacer wraz ze swoimi pociechami. - dodałam i w tym samym czasie spojrzałam na szczenięta.
Biały basior tylko przytaknął. Po chwili wyszłam z zarośli, a następnie wytrzepałam się. Swój wzrok skupiłam na wilku. Był on... smutny? Na to wyglądało. Spytałam się więc o co chodzi.
- Czemu jesteś taki przygnębiony? - zapytałam zaciekawiona, choć nie wiedziałam czy to pytanie jest stosowne. Nie chcę wtrącać się do cudzych spraw, ale zawsze pożerała mnie ciekawość, i tym razem również.
Hypnos
- Tak. Z pociechami. - potwierdziłem obojętnie i z lekkim zamyśleniem, po czym usiadłem. Zawsze chciałem je mieć, lecz nie potrafię tego docenić bez niej. Kocham je, lecz tego nie ukazuję... czy jestem dobrym ojcem? Ona byłaby wspaniałą matką, której właśnie teraz potrzebuję. Daję sobie radę teraz, lecz co będzie potem? Skończą rok, dwa i zaczną się problemy. Dziewczynki potrzebują matki, która pomoże im w sprawach miłosnych, której będą mogły się wygadać a ja? Wątpię iż będą chciały rozmawiać o tym ze mną. Zaczną się buntować i nie będę miał na to wpływu, ani też nie będę w stanie im pomóc...
- Dziękuję, że pytasz. - odparłem bezbarwnym tonem głosu, to miłe, że ktoś się mną interesuje, jednak źle, że to widać. - Nie radzę sobie. Strasznie za nią tęsknię. - powiedziałem, jakby nic się nie stało, jakby jej śmierć mnie nie ruszała, lecz było zupełnie odwrotnie.
Terra
Teraz już wiem o co chodzi. Podeszłam do niego bliżej i usiadłam obok. Następnie delikatnie poklepałam go po plecach łapą; tak dla otuchy.
- Nie martw się. To na pewno jakoś ułoży się. - oznajmiłam. Chciałam jakoś mu pomóc... Ale jak? Postanowiłam go o to zapytać.
- Może mogę ci jakoś pomóc? - dodałam po krótkiej chwili. - Taki koleżeński gest. - uśmiechnęłam się delikatnie.
Tak jak Avatar nam wszystkim pomaga, tak ja chciałam się odwdzięczyć i pomóc mu.
Hypnos
Ułoży się? Przecież wiem, po prostu nie ma wyboru. Musi być dobrze, bo tego chciałaby moja ukochana. Nie wiem czy będę w stanie się znowu zakochać, lecz może lepiej niech zostanie tak jak jest. Ja i moje szczenięta. Jestem już stary, niedługo do niej dołączę i będziemy szczęśliwy, patrząc z góry na nasze pociechy.
- Tato, tato! - zauważyłem szarą kuleczkę, która biegła w moją stronę. - Ganiasz! - dotknęła mnie nosem i uciekła.
- W sumie to możesz coś dla mnie zrobić, pobawmy się z nimi. - spojrzałem na Terrę z lekkim uśmiechem i chociaż to nie w moim stylu, postanowiłem chociaż raz pobawić się z dziećmi.
Terra
Spojrzałam na niego zdziwiona. Nie spodziewałam się po nim tego, ale... Po prostu wykonałam prośbę. Zaczęliśmy bawić się z młodymi w berka. Specjalnie byliśmy wolniejsi, żeby one miały szansę na ucieczkę. Później z kolei usiedliśmy na skale i tryskaliśmy wodą w szczeniaki. Wszyscy byliśmy zmęczeni, więc położyliśmy się na trawie. Mój odpoczynek trwał zaledwie dziesięć minut. Później wstałam i popatrzyłam na rodzinę.
- Pójdę na coś zapolować... - mruknęłam do siebie.
Wskoczyłam w krzaki. Od razu wyczułam zapach jelenia. Zaczęłam skradać się powolnymi krokami do niego. Wkrótce go ujrzałam. Był trudną sztuką do zdobycia. Nagle jego rogi zapaliły się. Zrozumiałam, iż zwierzę to posiada ogniste moce. Skoczyłam na niego z wysunięty pazurami. Ten jednak - jakby spodziewał się mojego ataku - odepchnął mnie swymi tylnymi nogami. Odwrócił się w moją stronę. Przeszył mnie wrogim wzrokiem; pełnym nienawiści. Chlasnęłam w jego rogi wodą - natychmiastowo się zgasiły. Na moim pysku zapanował szyderczy uśmiech. Jeleń parsknął, a z jego nozdrzy wydobyła się para. Ponownie zaszarżowałam. On z kolei użył samozapłonu. Poparzył moje łapy. Odsunęłam się i szybko schłodziłam je wodą. Wkurzona stworzyłam ostre oraz długie sople z lodu. Następnie skierowałam je w stronę dzikiego zwierzęcia. Lód przeszył ciało jelenia, tym samym czyniąc go martwym. Ogień na jego ciele zgasł, a ja podeszłam bliżej. Później złapałam w zęby jego skórę i wróciłam do Hypnosa i szczeniaków.
Hypnos
Kiwnąłem głową, po czym przytuliłem zmęczone szczenięta do siebie. Zasnęły bez trudu, a ja ułożyłem spokojnie łeb i zamknąłem oczy. Nie powiem, wymęczyły mnie dzisiaj. Ileż to one mają energii, zupełnie jak moja ukochana... ah, czy ja kiedyś przestanę za nią tęsknić? A czy jeśli bym przestał to nie oznaczałoby to, że przestałem ją kochać? W takim razie, nie jestem w stanie przestać tęsknić, bo nie jestem w stanie jej nie kochać. Kocham, kochałem i kochać będę nadal, nawet jeśli to już nie ma sensu.
Po jakimś czasie wróciła do nas Terra z jeleniem w pysku. Szczenięta słysząc hałas, od razu się zbudziły, po czym wyczuły zapach mięsa i pobiegły do wadery. Małe, słodkie głodomorki. Sam też wstałem i podszedłem bliżej. Wadera skinęła łbem na znak, bym skosztował jej zdobyczy, lecz wolałem poczekać, aż dzieciaki się najedzą.
Po udanej kolacji, spędziliśmy jeszcze trochę czasu razem, obserwując zachodzące słońce i rozmawiając o żywiołach, po czym udaliśmy się wspólnie do zamku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home