Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

wtorek, 30 sierpnia 2016

Foxy - Będzie mój

Wstałam z posłania i udałam się do stołówki. Dzisiaj postanowiłam się nie obijać. Zaraz po śniadaniu wybrałam się na poszukiwanie maga, co nie było zbyt trudne. Mamy tutaj kamienie skanujące i spisy mieszkańców, każdy może do tego zajrzeć. W bibliotece jest jeden taki kamień z którego dowiedziałam się, że magiem jest tutaj Aria, Ikelos oraz kilka innych wilków. Tamci nie byli zbyt przydatni, bo z tego co wiem, nie posiadają odpowiednich kursów. Mnie interesuje ta dwójka.
Już miałam iść do wadery, kiedy nagle dotarło do mnie, że to ta suka. Ona chce mi zabrać rudego! Cesarz będzie mój, a ja będę cesarzową. Pasujemy do siebie idealnie, tylko trzeba mu z tym pomóc. Uświadomić trochę.
Szybko zbiegłam ze schodów i pobiegłam do wioski. Na miejscu zaczęło strasznie padać, więc wbiegłam do pierwszego lepszego pomieszczenia, które było akurat puste.

Ikelos
Wybrałem się dzisiaj do zielarzy po podstawowe zioła. Oni się znają na rzeczy, a jako iż mamy wiele tematów do rozmów, szybko stamtąd nie wróciłem. Nie wiem ile to mogło minąć, ale na pewno długo tam przebywałem, ponieważ się rozpadało. Zanim przyszedłem było pięknie i słonecznie, a tu proszę... deszcz. Pożegnałem moich przyjaciół, zabrałem wypchaną torbę i pobiegłem do mojej pracowni, by całkowicie nie przemoknąć. Przy drzwiach, które były cały czas otwarte i zasłonięte jedynie tkaniną, na której namalowany był fioletowy eliksir i żółte iskierki, ktoś stał. Odkryłem to poprzez staranowanie tejże osoby. Cóż, nie pomyślałbym, że ktoś w taką pogodę zechce mnie odwiedzić, tym bardziej tak piękna wadera.
- Przepraszam Cię najmocniej. Nie wiedziałem, że ktoś jest w mojej pracowni. - nieco zakłopotany zacząłem ją przepraszać. Nie zauważając, że składniki z torby znajdowały się teraz w okolicach wypadku.

Foxy
Co za kretyn! Byłam po prostu wściekła! Jak on mógł mnie popchnąć?! Nie myśląc wiele i nie wsłuchując się w jego przeprosiny zaczęłam kląć pod nosem, a szary basior nadal próbował załagodzić sprawę. Niezbyt to pomagało. Spojrzałam na niego z wściekłością, po czym warknęłam, że szukam maga, bo postanowił on sobie zamieszkać w tej norze, jaką jest wioska. Nie przyszłabym tu nigdy, bo po co? Zamek jest zdecydowanie lepszy, chociażby dlatego, że mieszka tam mój skarbuś. Przez ten incydent wylewałam z siebie wszelkie moje niezadowolenia, aż w końcu mi przeszło.
- Wiesz gdzie go szukać? - warknęłam, patrząc na wilka z lekkim obrzydzeniem. On mnie dotknął i kto wie czy nie jest zarażony jakimś syfem. W końcu mieszka w wiosce, tak?

Ikelos
Wadera strasznie się na mnie zdenerwowała i nie potrafiłem jej uspokoić. Zamilkłem, słuchając wyżaleń i nie chcąc jeszcze bardziej jej zdenerwować. Po krótszej chwili w końcu zapytała o maga. Czyli szuka mnie? Przecież w zamku jest Aria, która mogła jej pomóc. Co jak co, ale bardzo łatwo rozróżnić szlachciankę od mieszkańca wioski. Chociażby ta agresja, która udziela się każdemu od naszego wspaniałego władcy.
- Ja jestem magiem. Potrzebujesz czegoś konkretnego? - zapytałem, a rudzielec zamilkł, przyglądając mi się bardzo uważnie. Widocznie troszkę się zdziwiła.

Foxy
On jest magiem? Jest magiem, a ja się na niego wydarłam. Teraz to na pewno nie będzie chciał mi w niczym pomóc, tym bardziej stworzyć dla mnie odpowiedniego eliksiru. Może jeśli go przeproszę to się trochę wyluzuje i da mi szansę? Nie wygląda na takiego, który by nie dał. Wilcza ciota, jednak w sumie... trochę przystojny.
- Bardzo Cię przepraszam, ale wiesz... - spróbowałam, udając, że mi głupio. Basior tylko się uśmiechnął i powiedział, że nic się nie stało. Hah, wiedziałam, że mojemu urokowi nikt się nie oprze.
- Potrzebuję jakiegoś środka odurzającego, dokładniej chciałabym by się ktoś we mnie zakochał. - powiedziałam o co mi dokładnie chodzi, mając nadzieję, że zrobi dla mnie ten eliksir. Jednak co? Zaczął prawić mi morały o tym, jaka to miłość jest ważna, że tak nie wolno i bla bla bla. Nie interesuje mnie to!
- Potrzebuję eliksiru. Zrobisz go czy nie? Nie zamierzam tracić czasu na jakieś morały. - warknęłam, przewracając oczyma.

Ikelos
Nie mogłem jej zrozumieć, bowiem jak można chcieć zmusić kogoś do miłości? To jest dziwne. Miłość to coś pięknego, co powinno przyjść naturalnie, a nie dzięki działaniu eliksirowi. Co śmieszniejsze, jest taka możliwość, jednak ja się w to angażować nie będę. Nie popieram i nie zrobię czegoś tak niewilczego. Chce miłości to niech ją znajdzie sama, chociaż wątpię by ktoś chciał pokochać taką istotę. Jak tak można! W dodatku moje słowa w ogóle do niej nie przemawiały.
- Przykro mi, ale nie jestem w stanie czegoś takiego zrobić. - skłamałem, by dała mi spokój. Mi i reszcie, nie chcę by jakiś mag stworzył dla niej taki eliksir. Co jeśli ktoś chciałby użyć go na mnie?
Wadera chyba nie do końca uwierzyła w moje słowa, bowiem stała jeszcze przez chwilę i spoglądała na mnie pytająco. Kiedy w końcu dałem jej całkowicie do zrozumienia, że nie zrobię jej tego eliksiru, zdenerwowała się. Mimo widocznej złości, starała się zachowywać spokojnie. Rzuciła oschłe "żegnam" i wyszła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home