Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

wtorek, 30 sierpnia 2016

Lynx - Integracja

Obudziłam się przed wschodem słońca, dni mijały powoli i ciągnęły się niemiłosiernie. Wpatrywałam się w rozciągający krajobraz widoczny zza oknem.
Od dołączenia siedziałam u siebie unikając kontaktu z innymi, pożywienie spożywałam w nocy, kiedy wszyscy spali. Zastanawiające, czy ktoś w ogóle wie, że tu jestem? Mogłam dziś chociaż zagadać do kogokolwiek ale brakowało mi jednego. Nikt mnie nie zna, nie uznają mnie za osobę wartą uwagi. Warto by było kogoś poznać, na sam początek spróbować ze słabszym ogniwem. Bynajmniej lepiej położonym ode mnie. [...] Niepewnie uchyliłam drzwi i rozglądnęłam się po ciągnącym się korytarzu. Postawiłam lewą łapę, nie było tak źle - dalej poszło bez problemu. Jednak nie zatrzymywałam się co krok, biegiem znalazłam się przed zamkiem. Zaczerpnęłam powietrza do otuchy i poszłam przed siebie, szukając kogokolwiek. Prawdopodobnie znalazłam się na Luminosum, nie znałam do końca terenów, ale słyszałam że miejsce jest piękne, zapierające dech w piersiach - podobne były i moje wrażenia. Usiadłam na najwyższym kamieniu, jaki był w zasięgu mojej łapy. Wdrapałam się na niego, kładąc się spuszczając luźno łapy. W bieżącej chwili usłyszałam ciche "cześć'' raptem za moimi plecami. W pierwszej chwili nie zareagowałam, nie mogłam zawieść samej siebie i z siłą wstałam i obróciłam się za siebie.
- Hej. - odpowiedziałam równie cicho, przygryzając dolną wargę.

Ikelos
Dzisiaj postanowiłem odpocząć od pracy więc wczesnym rankiem po śniadaniu udałem się do pobliskiego lasu, by trochę się rozerwać. Spacerując po tych terenach natknąłem się na szarą wiewiórkę. Przyglądałem jej się przez jakiś czas...
Siedziała sobie spokojnie na drzewie, w malutkich łapkach trzymała jakąś szyszkę i prawdopodobnie wydłubywała z niej nasionka. Była tak zajęta sobą, że nawet nie zorientowała się, kiedy dostała z kulki powietrza. Szyszka wypadła z jej łapek a ona sama spadła na runo leśne. W tym momencie zacząłem się śmiać, po czym dostałem kulką ognia prosto w pysk. Pisnąłem, po czym utworzyłem powietrzną ochronę, jednak był to mój błąd. Magia powietrza, którą władałem
nagle wymsknęła mi się spod kontroli. Wszystko co znajdowało się w pobliżu podniosło się do góry. Gałązki, kamyczki i inne przedmioty latały we wszystkie strony uderzając mnie przy okazji.
Podkuliłem ogon pod siebie i zacząłem uciekać... Nie byłem w stanie opanować tego zamętu.
Wybiegając z lasu tuż na skaliste brzegi jeziora, zauważyłem wilczycę. Otrzepałem się, po czym podszedłem do niej i przywitałem się. Wadera odpowiedziała mi bardzo cicho. Może ona się mnie boi? Nie, raczej nie. Czemu miałaby się mnie bać? Nie jestem groźny.
- Jestem Ikelos i zajmuję stanowisko maga. A tobie jak na imię? - zapytałem chcąc poznać ją bliżej, jednak jak na złość moje tornado dogoniło mnie. Zmierzało szybko, prosto w naszą stronę. Chciałem nas ochronić, jednak tylko pogorszyłem sprawę. Wichura podniosła mnie do góry, a po chwili dostałem czymś w głowę. Obudziłem się gdzieś na polu, obolały, a co gorsze... byłem sam. Co jeśli coś jej się stało? Miałem zamiar wstać i jej poszukać, przecież to wszystko moja wina! Niestety... złamałem nogę i coś mi się wydaje, że trochę tutaj zostanę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home