Tam dwójka szczeniaków dorasta pod okiem opiekunek. Traktowani są jednak nieco bardziej... oschle. Jako nietutejsi, obcy, dzieci bez rodziców. Jedyna opieka, na którą mogą liczyć to zadbanie, żeby nie padli z głodu, póki sami nie nauczą polować. Żadnych czułości, tylko nienawistne spojrzenia.
Ale oni nie dali się zniszczyć. Oboje ogromnie ze sobą zżyci, bardzo kochający od zawsze snuli marzenia o ucieczce. O opuszczeniu klanu, który ich przygarnął. O życiu na własną rękę, ramię w ramię, gdzie wreszcie będą szczęśliwi. To właśnie Meruna, bardziej pewna siebie i zwariowana od nieśmiałego brata wpadła na pomysł założenia kiedyś ich własnej watahy.
Po dorośnięciu do wieku nastoletniego otrzymali stanowiska Omeg, najniższych w hierarchii, tak zwanych popychadeł. Jeszcze trochę żyli na upokarzającym stanowisku, aby dopracować plany opuszczenia stada, aby upewnić się, że to dobry pomysł... Ale czego mieli żałować?
Uciekli. Opuścili watahę bez słowa, w nocy. Żyli odtąd na łonie natury, podróżując z miejsca na miejsce. Pewnego dnia dotarli do Arcanterry. To właśnie tutaj, na tych terenach zdarzył się... tragiczny wypadek.
Pewnego dnia Meruna i Gavroche się rozdzielili. Nie na długo oczywiście, chodziło o prostą sprawę złapania śniadania. Meruna, jako ta bardziej odważna i pewna siebie poszła na polowanie, a swego brata pacyfistę wysłała gdzieś na poszukiwanie jadalnych roślinek czy czegoś... Gavroche poszedł, a po jakimś czasie usłyszał wrzask, który rozdarł mu serce. Bolesny krzyk jego siostry, Meruny, poniósł się echem po lesie.
Gawron nigdy wcześniej nie biegł tak szybko. Pokonał las, a po chwili znalazł się na polanie, na której leżała jego siostra. Dyszała ciężko, jej klatka piersiowa unosiła się szybko z widocznym trudem, a oczy mętnym spojrzeniem patrzyły na brata. Basior szybko zrozumiał, co się stało. Wadera została stratowana przez spłoszone przez nią stado jeleni, kiedy próbowała zapolować. Nim Gavroche zdążył cokolwiek zrobić, połamane żebra siostry zapadły się na jej płucach, przez co wydała ostatni oddech. Na łapach basiora.
Nie mógł pogodzić się ze śmiercią ukochanej siostry. Nie po tym wszystkim, co razem przeszli. Tyle czasu się wspierali, od zawsze byli razem! A gdyby był przy Merunie przy tym cholernym polowaniu, nie zginęłaby! Nie mógł bez niej żyć, po prostu nie mógł!
Leżąc tak przy ciele siostry, podniósł na chwilę łeb i rozejrzał się dokoła. Zaintrygowała go niezwykła fauna krainy - wiedział, że w którejś z tych roślin jest tyle magicznej esencji, ile wystarczy na ożywienie zmarłej. I postanowił, że zostanie tutaj, póki nie uda mu się stworzyć eliksiru, jaki ożywiłby jego siostrę. Zmienił się od tamtego zdarzenia bardzo - a miły, nieśmiały i wesoły basiorek, to już przeszłość.
Płeć: Samiec
Kolor oczu: Złote
Kolor sierści: Ruda
Wysokość: 80
Masa: 50
Imię: Gavroche
Przydomek: The Hawkwing
Wiek: 3
Żywioł: Ziemia
Kolor oczu: Złote
Kolor sierści: Ruda
Wysokość: 80
Masa: 50
Imię: Gavroche
Przydomek: The Hawkwing
Wiek: 3
Żywioł: Ziemia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz