- Cześć. - przywitałem się szybko, bez większych ogródek przechodząc do sedna sprawy.
- Powiedz, znasz dobrze tereny królestwa?
Ikelos
Rano dostałem wezwanie do zamku, żeby pomóc w przygotowaniu leków. Cóż, zawsze jakaś dodatkowa łapa się przyda. Przy okazji postanowiłem odwiedzić brata. W prawdzie jako mag ognia powinien czuć się dobrze, ale jednak to moja jedyna rodzina i wypadałoby przed śmiercią do niej zajrzeć. Tak też zrobiłem i udałem się do jego komnaty, gdzie zastałem całkowicie odmienionego wilka. Nie dogryzał mi i był dla mnie miły. Od razu domyśliłem się o co tutaj chodzi, więc zacząłem drążyć temat. Szczerze? Nie spodziewałbym się iż ten rudy starzec będzie kiedykolwiek w stanie się zakochać i to w niej. Spotkanie było miłe, więc wracałem od niego w dobrym nastroju, co zauważył pewien basior. Widocznie nowy, skoro pyta o tereny królestwa.
- Witaj, jestem Ikelos. Miło mi Cię poznać. - oznajmiłem z uśmiechem.
- Oczywiście, że znam. Mieszkam tutaj już kilka lat, chociaż na niektórych terenach jeszcze nie byłem. - dodałem po chwili.
Gavroche
- To świetnie. Czy mógłbyś więc... czy mógłbyś mi trochę pokazać co gdzie leży, tak mniej-więcej? Wiesz, taka wycieczka krajoznawcza. Możemy odwiedzić tylko te najważniejsze czy tam najciekawsze. - zaproponowałem.- Albo chociaż... wystarczy, że powiesz mi, gdzie mogę znaleźć bibliotekę, to sobie sam o wszystkich poczytam. To już zależy od twoich chęci - dodałem po chwili ponuro, wbijając wzrok w ziemię i czekając na odpowiedź szarawego basiora. Nie chciałem się przecież narzucać i nie wiedziałem, czy wytrzymam psychicznie spędzając z kimś tyle czasu. Może tamten pomysł był jednak głupawy?
Ikelos
Hmm, wycieczka? Teraz nie sądzę, by był to najlepszy pomysł. Nie wiadomo też jakiego żywiołu jest mój towarzysz, możliwe, że ogień skoro ma jeszcze chęci na spacery. Cóż, pokażę mu to i owo w zamku, a potem zaprowadzę do biblioteki. Tam jest mapa na tkaninie, to opowiem trochę. Przynajmniej tyle ile sam wiem. - Z tego co mi wiadomo tereny królestwa są dość spore. Myślę, że najlepiej będzie pospacerować po zamku i ogrodach, a potem wstąpimy do biblioteki. - uśmiechnąłem się do niego, widząc, że nie pewnie czuje się w moim towarzystwie. Ewentualnie może to być wina energii... lepiej go o to spytam.
- Jak się czujesz? Ostatnio mamy magiczne przesilenie, więc gdybyś czuł się źle to od razu idź do medyka. - zapytałem i wytłumaczyłem. Skoro jest nowy to pewnie o tym nie wie, a to bardzo ważne.
Gavroche
- Zamek i ogrody nie bardzo mnie interesują. Wiem gdzie leżą, a to mi wystarczy. Do biblioteki... No, jeśli naprawdę nie możesz mi pokazać na żywo, to muszę się zgodzić na taką propozycję. Pokaż, gdzie mam iść. - nie kryłem nawet swojego niezadowolenia takim obrotem spraw.- A co do drugiego pytania, jest u mnie OK. I tyle. Chodźmy już. - tutaj to już rzuciłem tym, jako synonim słów "Nie interesuj się tym", bo chociaż miewam takie chwile, że źle ze mną bywa, to nie ma potrzeby się o mnie troszczyć.
Ikelos
Wilk wydawał się być niezadowolony z mojej wypowiedzi, a co gorsze, zacząłem sądzić iż nie za bardzo chce się ze mną zaprzyjaźnić. No cóż, jeśli taka jest jego wola to nie będę nalegać. Zaprowadzę go do biblioteki i sam się wszystkiego dowie. Skinąłem jedynie łbem i ruszyłem przed siebie. - Cóż, nie mam na to czasu. Jestem magiem i obecnie zajmuję się pomocą przy tworzeniu lekarstw, a zwiedzanie królestwa zajęłoby nam dwa minimalnie dwa tygodnie. - wyjaśniłem po drodze. Nie chciałem być dla niego niemiły, jeśli tak odebrał moje wcześniejsze słowa.
Minęło trochę czasu, aż w końcu doszliśmy do celu. Nie mówiłem nic przez tą całą drogę, bowiem możliwe, że mój towarzysz tego nie chciał. Przynajmniej na to wskazywało jego zachowanie.
- Tutaj jest biblioteka. Jeśli znasz znaki Arcanterry, to bez problemu odnajdziesz odpowiednie kamienie, ewentualnie możesz użyć energii. Kamień dotykasz łapą, a potem pojawia Ci się mentor. Mapa jest na ścianie przy wejściu. - oznajmiłem wskazując na odpowiednie elementy. Wiele wilków nie mieszkających tutaj wcześniej nie zna naszego języka pisanego, nie mówiąc już o używaniu kamieni. Jednak jest to zrozumiałe... ja nie podróżowałem, więc nie wiem czy dałbym sobie radę z inną kulturą.
Gavroche
- Dziękuję. Ja z pewnością dam sobie tutaj radę. - mruknąłem cicho, podchodząc do jednej z półek wypełnionej tymi kamieniamiBasior, który mnie tu przyprowadził (i którego imienia nie zdążyłem jeszcze poznać, ale w sumie nie bardzo mnie ono obchodziło) stał jeszcze chwilę nieruchomo przy wejściu, ale po chwili zrozumiał, że nie jest mi już w niczym potrzebny, toteż zaraz wyszedł, mówiąc cicho jakieś pożegnanie. Ja jeszcze chwilę chodziłem po pomieszczeniu, ale w końcu znalazłem to, co mnie interesowało. Porozmawiałem chwilę z hologramowym przewodnikiem, dowiedziałem się czegoś o nazwach tych wszystkich miejsc, a po godzinie wyszedłem z tego miejsca z minimalnie większą wiedzą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz