- Jesteś mój. - szepnęłam, i z krzykiem skoczyłam, chwytając pazurami ciało zwierzęcia
A to ciało zawyło i zaczęło warczeć, a w tym samym momencie wychyliło łeb i odwróciło go w moją stronę. To był wilk. Czyli ptaszek umknął gdzie indziej. Aj... jęknęłam słabo, z wdziękiem wyjmując pazury z jego zadniej części, ale w jednej sekundzie ujrzałam wystawione kły, lecące w moją stronę. Przez tę sekundę, którą miałam przed faktem pomyślałam, że odebrał to jako celowy atak, i teraz zechce się bić.
Foxy
Wszyscy w zamku czuli się słabo, więc postanowiłam, że nie będę tam przebywać. Jeszcze się czymś zarażę, a tego to ja nie chcę. Poza tym samo słuchanie ich wycia i jęczenia wywołuje we mnie... agresję? Czy ja wiem czy można to tak nazwać. Mam ochotę ich uciszyć raz na zawsze, jednak potem oni by uciszyli mnie, a jestem tu, bo mam plan do zrealizowania. Wyszłam z zamczyska i spacerowałam spokojnie po najbliższych terenach. Rozmyślając w szczególności nad tym, jak zdobyć serce władcy? Muszę mu w tym pomóc, jednak nie znam się na ziołach ani magii. Może mag mi pomoże? Hmm, możliwe. Jednak trzeba go wziąć podstępem, bo jeśli mu wszystko powiem, to na pewno mi nie pomoże.
Z tego wszystkiego nie słyszałam jak się ktoś do mnie skrada. To była wilczyca, nieznajoma. Wyszczerzyłam kły i miałam ochotę ją zranić. Jednak zapomniałam o tym, że moje moce znikły. Kurde! Muszę działać na własną łapę. Rzuciłam się na nią, a ta w mgnieniu oka znalazła się pod mną. Nie mówiłam, tylko warczałam, pokazując jej śnieżnobiałe kły tuż przed nosem.
Issar
Zanim zdążyłam przeprosić za taki nagły atak, nieznajomy skoczył na mnie z kłami, a ja zaraz odruchowo się odsunęłam. Może trochę zbyt gwałtownie, bowiem od razu straciłam równowagę i runęłam jak kłoda na ziemię. Syknęłam, bo któraś z kości grzbietu zaczęła mnie boleć, w dodatku w powietrze uniósł się kurz, więc dosłownie na chwilę zmrużyłam oczy, ale zaraz poczułam nieprzyjemny uścisk na klatce piersiowej, jakby kamień przygniótł mnie do ziemi. A to był ten wilk... a właściwie wilczyca. Chyba. nie wiedziałam dokładnie, bowiem w takiej sytuacji nie mogłam podnieść głowy wystarczająco wysoko, by zobaczyć mego oprawcę.- Udusisz mnie. - mruknęłam z lekka rozbawiona
Rzeczywiście, wydawało mi się to dosyć śmieszne, ten jej cały napad agresji. Może ona jest jakaś niepoczytalna? Nadpobudliwa? Nie wiedziałam, ale postanowiłam się nią trochę pobawić, czy prowokować. Uśmiechnęłam się do niej zadziornie i wysunęłam w jej kierunku język. Chciała zobaczyć strach? Źle trafiła.
Foxy
I co ją tak bawi? To, że zaraz umrze? Nie, ależ skądże... niech sobie nie myśli, że jestem aż taka głupia. Jeśli chce się zabić to niech to zrobi sama, ja jej nie wyręczę. Ewentualnie może to być wilk chory psychicznie, a tu gdzieś łazi jej opiekun. Rozejrzałam się, jednak była sama. Może mu uciekła? Przyglądając jej się uważniej mogłam sądzić iż jest to głupie szczenię. Ehh, szkoda słów po prostu. - Cóż, wtedy na pewno byś się niczego nie nauczyła. - oznajmiłam z pogardą, po czym uwolniłam ją. Nie mam czasu na takie dzieciaki, zwłaszcza, że aktualnie nie wymagają ode mnie bym pracowała. Wszyscy nie czują się dobrze... czekaj. Ona nie wygląda na jakąś umierającą. Co jeśli magiem ognia? Prawdopodobne.
Issar
Wzięłam głęboki, hałaśliwy oddech, kiedy ciężar opadł z mojej klatki piersiowej... No właśnie, opadł? Przewróciłam się na brzuch i podskoczyłam do góry, by stanąć na równe łapy, a wtedy wlepiłam w rudą waderę spojrzenie, które wyrażało tylko zdziwienie. Już skończyła? Tyle? Miałam nadzieję na jakąś lepszą walkę, w końcu już zaczęła mnie atakować, a tu takie coś...- Cóż, wtedy na pewno byś się niczego nie nauczyła. - powiedziała nagle przybyszka
Przekrzywiłam łeb i zaśmiałam się z lekka, a potem jakoś mi się tak wyrwało:
- A teraz jest inaczej? Przecież nie dałaś mi żadnej nauczki.
Przegryzłam jednak zaraz wargę, po czym się poprawiłam:
- A zresztą, to nie jest ważne. Mów lepiej, co tutaj robisz.
Foxy
Normalnie, gdyby mogły to by mi łapy opadły. Westchnęłam i przekręciłam oczyma. Z czego ta wariatka się tak śmieje, co? Z własnej głupoty? Cóż, jak to się mówi "głupi ma zawsze szczęście", a z tego co widzę to ją to szczęście chyba rozrywa od środka. Ewentualnie może być magiem wody, a wtedy rozrywa ją ciśnienie i zaraz mi tu wybuchnie wrzątkiem prosto w pysk. - Jeśli ci nie dałam, to po prostu jesteś głupia, ale mam nadzieję, że czas będzie ci przyjacielem. - odparłam ze spokojem na to jej błaznowanie.
- A po drugie, nie co ja tu robię, tylko co ty tu robisz. To są ziemie cesarza, a tak się składa, że ja do niego należę. - dodałam, po czym zamierzałam udać się do zamku. Nie muszę przebywać w jej towarzystwie.
- Wnioski możesz wysnuć sama. - rzuciłam na odchodne i zaczęłam się zastanawiać czy aby na pewno wybrałam dobre stanowisko. Chyba nie zniosę tej dziecinady... ewentualnie mogę zacząć trenować. Wtedy powinny być grzeczniejsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz