Ostatnimi czasy mieszkańcy Arcanterry słabną. Żywioły wychodzą poza kontrole, a Uchawi miewają silne bóle głowy. Inne zwierzęta także to czują i niepokoją się. Czerwona mgła napłynęła do krainy, nie wiadomo skąd. Niektórzy mówią, że to koniec, że naraziliśmy się na gniew Arcanusa i teraz nas zniszczy. To tylko plotki, ale czy prawdziwe? Nikt tego nie wie... Coraz częściej obserwuje się dziwne zjawiska magiczne i wahania energii. Raz widzimy jak mag ognia mdleje, a zaraz po tym płonie żywym ogniem, wydając z siebie rozpaczliwe wycie... z bólu, z nadmiaru mocy. Normalni nie miewają problemów, co oznacza, że często muszą opiekować się magami i Uchawi.Posłańcy przybywają z daleka, szukając rozwiązania w innych królestwach, jednak bez skutku. Czy to rzeczywiście gniew pana? Czy może zapowiedź kolejnej wojny? Spójrzcie na księżyc towarzysze, jest niepokojący... Krwawy Księżyc.
Rue
Od zawsze słabo radziłam sobie z panowaniem nad żywiołem. No dobra w ogóle sobie nie radziłam. Już nawet nie próbuję czegoś z tym zrobić. Często zdarzały mi się niekontrolowane 'wybuchy'. Na szczęście woda nie jest tak niebezpieczna jak dla przykładu ogień. Po jakimś czasie przynajmniej zaczęłam to kontrolować i było mi z tym dobrze. Nie potrzebowałam pomocy żywiołu do szczęścia, jednak jakiś czas temu TO znów powróciło. To jest jak czkawka, atakuje kiedy najbardziej się nie spodziewam. Wczoraj podsłuchałam, że nie tylko mi przydarzyło się coś takiego w ostatnim czasie, kiedy wszystko już tak dobrze się układało. Równolegle do tych zagadkowych zdarzeń na niebie zauważyłam mrożące krew w żyłach zjawisko. Byłam przerażona w szczególności, że nie mam w watasze zaufanej osoby, z którą mogłabym się podzielić swoimi obawami.W całym zamku huczy od plotek. Postanowiłam, że zapytam się Cesarza co tu się do cholery dzieje. Ciężko było mi się przemóc, szczególnie że nasz cesarz nie wydaje się specjalnie przyjemnym typem.
Odetchnęłam głęboko i zapukałam do jego komnaty.
Red Rose
Leżałem w swojej komnacie, pół przytomny. Nie czułem się dobrze i w dodatku nie wiem co się dzieje. Co chwila przychodzą dyplomaci z innych krain, ale każdy mówi to samo. Nie potrzebuję takich wiadomości. Niczego nie wnoszą i jedynie tracę czas.Usłyszałem pukanie, więc od razu krzyknąłem "Wejść" a drzwi na mój znak otworzyły się. Zauważyłem białą, śliczną i młodziutką waderkę, która nie pewnym krokiem weszła do środka.
- Tak? - zapytałem, nie ruszając się z łóżka. Byłem zmęczony, chociaż nie robiłem dzisiaj nic.
Fumetsu
Dzisiaj cały swój dzień spędziłam w komnacie. Było mi bardzo słabo. Co chwila buchał ze mnie ogień. Byłam tym już zmęczona. To się zaczęło dziać od rana. W tedy właśnie poszłam do medyka z tą sprawą, na co on odpowiedział "Teraz większość wilków miewa takie objawy. Podobno Arcanus jest rozgniewany przez nas. Niestety nic na to nie poradzę.". Słowa jego sprawiły, iż byłam jeszcze bardziej rozzłoszczona. Myślałam, że wilk zajmujący się leczeniem jest bardziej wykształcony. Eh... No i tak leżałam na moim posłaniu, które było już koloru czarnego. W całym pomieszczeniu śmierdziało spalenizną. Nawet otworzenie okien nie polepszało sprawy. W końcu spięłam tyłek, bo miałam tego dość. Ledwo wstałam i chwiejnym krokiem udałam się w stronę komnaty cesarza. Chciałam z nim coś sobie wyjaśnić. Kiedy byłam prawie na miejscu, ujrzałam młodą białą waderę. Właśnie wchodziła do domostwa cesarza. Szybkim krokiem podeszłam do drzwi i czekałam, aż mała wyjdzie. Przy okazji znowu nastąpił niekontrolowany atak kichania ogniem. Westchnęłam tylko i podziwiałam zdobione, drewniane drzwi.Rue
Muszę przyznać, że łapy miałam jak z waty (cokolwiek to słowo znaczy) ciężko było mi utrzymać się na nogach. Czy to możliwe, że boję się własnego władcy? Nonsens! Weszłam do jego komnaty z taką odwagą jaką tylko potrafiłam z siebie wykrzesać w tym momencie, a jak nie trudno zauważyć i tak nie było to za wiele. O jeny, przecież właśnie tu chciałam przyjść. Zapytać się cesarza o ten chaos, który ostatnio zapanował w naszym małym wszechświecie, a teraz nie wiem nawet co powiedzieć. Podejrzewam, że nie pierwsza przychodzę tu w tej sprawie, a nawet jestem tego pewna. Nie wiem co o tym sądzić, ale też nie wiem kogo innego się o to zapytać. - Dzień dobry - ukłoniłam się przed Cesarzem. - No więc. Jak widzę. Chyba przyszłam nie w porę. Chciałam tylko zapytać. Bo ostatnio dzieją się dziwne rzeczy. Czy może wiadomo co się dzieje w Arcanterze - mówiłam nieskładnie zacinając się po każdym zdaniu.
Och... czemu nie mogę choć trochę wyluzować. Nienawidzę siebie za to.
Red Rose
Urocza, młoda i po prostu idealna wadera, w dodatku dość nieśmiała. Gdybym tylko nie czuł się tak źle, nie zapomniałbym o odpowiednim zachowaniu. Jednak, nie chcę dzisiaj robić nic. Raz jest mi gorąco, raz zimno, a moje serce w niektórych momentach chce wybuchnąć. Słucham bicia, które jest szybkie... miewam chwile w których nie słyszę nic poza tym. To straszne, podwójnie. - Niestety, ale nic nie wiemy. Inne krainy także mają wątpliwości. - nie mając na nic siły, odpowiedziałem z łoża, zmęczonym tonem głosu.
- Idź do sali konferencyjnej, zaraz zbiorę radę. - westchnąłem.
Aria
Siedziałam na polanie obok zamku. Od rana źle się czułam. Towarzyszyło mi złe samopoczucie. Z godzinę na godzinę czerwona mgła coraz bardziej zagęszczała się. Inni opowiadali, że mają niekontrolowane wybuchy swoich żywiołów, a ja... Całkowicie go straciłam. Czułam się pusta. Nie umiałam nawet stworzyć małego podmuchu. Myśląc o tym co jakiś czas wzdychałam. Czy Arcanus pogniewał się na nas? Na to wyglądało. Od takiego rozmyślania zaczęła mnie boleć głowa. Leniwie wstałam i pokierowałam się w stronę zamku. Miałam zamiar odwiedzić kapłankę. Może ona coś wie? W końcu jest związana z tym bogiem, więc powinna wiedzieć. Przekroczyłam próg zamku i szłam do pomieszczenia kapłańskiego. Na korytarzach było zupełnie pusto. Pewnie wszystkie wilki pochowały się w swoich komnatach. Podeszłam do drzwi tego pokoju. Zapukałam. Nic. Ponownie zapukałam. Znów nic. Eh... Ona zapewne też się źle czuje. Odwracając się wpadłam na kogoś. Wstałam z ziemi i spojrzałam na tajemniczego gościa. Był to Olethros. Zatkało mnie.- E... Cześć Olethros. - powiedziałam dość nieśmiało. - Przepraszam. Jestem dzisiaj strasznie niezdarna. - dodałam jeszcze ciszej.
Wyglądało na to, iż bez swojego żywiołu inaczej się zachowywałam. Musiałam być bardzo ostrożna i nie narażać się na niebezpieczeństwo, gdyż nie posiadam obrony. W ciszy oczekiwałam na reakcję basiora.
Olethros
To jest koszmar. Mój żywioł... przejął nade mną władzę...taj jakby. Wydaję mi się, że chce mnie czasami zniszczyć od środka. Moje płuca palą wtedy ogniem, wydaję mi się, że pękną od nadmiaru powietrza. No. Właściwie to nie tylko płuca. Wszystko. A czasami nie czuję w ogóle powietrza. Znaczy się; czuję, ale nie tak. Jak normalny wilk. Niepokoi mnie to. Nie czuję w nim... małych molekułów ani przyjemnej energi. Nie mam z nim nic wspólnego a zaraz on chce ponieść moje szczątki po terenie Arcanterry. Rozsadzając mnie. Dosłownie. Jest coś jeszcze. Nie pamiętam. Wystarczą te słowa, nieprawdaż? Zdarzy mi się zaprowadzić ofiarę do Miejsca i? I milknę. Ona ucieka. Zwijam się z bólu przed wzrokiem moich rodziców. Boli. Zapominam.
A teraz zobaczyłem Arię. Kiedy na nią wpadłem. Ona nie przestaje mi być obojętna. Jej chyba nie zapominam.
Przeprosiła. Dziwne. Jest kupką puchu. Szkoda. Już mi się nie przyda. Czasami nawet myślę, że mogłaby być Nocnicą.
Zagradzam jej drogę i wyjaśniam niedomównienia.
-Nie szkodzi. - Tak. Czasami się zapominałem i mówiłem takie bzdury. Szkodzi, oczywiście. Ale za póżno, by to zmienić. - Aria. Myślę, że źle mnie zrozumiałaś w jamie. Nie jesteś mi obojętna - powtórzyłem słowa z jamy. - To nie znaczy, że jestem w tobie zakochany, zainteresowany - prychnąłem na samą myśl. - Jesteś mi tylko przyjaciółką. - Po chwili zastanowienia dodałem. -To dla mnie dziwne.
Spojrzałem na nią zimno, twardo i oczekiwałem jej reakcij. W najlepszym wypadku słów.
Aria
Czyli o to mu chodziło...? Wow. Zazwyczaj takie słowa mówi się, jak ktoś się komuś spodoba, no ale ok... Nie wiem, czy ta wiadomość poprawiła mi humor. W każdym bądź razie chciałam się zapytać o aktualne i dziwne wydarzenia.- Wiesz może co się dzieje teraz w Arcanterze? - zapytałam zmartwiona. - Chodzi o tą tajemniczą mgłę... - wytłumaczyłam.
Wątpiłam, iż on coś wie, jednak dla pewności zadałam to pytanie. A może jednak? Przecież jest szamanem, więc jest jeszcze jakaś szansa na informacje. Naprawdę niepokoiło mnie to, co się teraz dzieje. Takie wybuchy są niebezpieczne i dla właściciela ich, i dla innego wilka. Ja już wolę nie mieć żywiołu, niż męczyć się z tymi atakami. Choć bardzo by mi go brakowało. Jednakże jestem skłonna do takich poświęceń. Oczekiwałam jakiejkolwiek reakcji z jego strony.
Olethros
Wadera chyba tego ode mnie nie oczekiwała. Trochę to zabawne i może trochę... miłe? Nieważne. To nie jest coś co jest dla mnie ważne. Ale ta mgła... Jaka mgła? Teraz praktycznie nie wychodzę z jamy, z Glacies, ale zauważyłem lekką mgłę, owszem. Na śniegu leżą również małe czerwone kryształki. Najwidoczniej jest tu za zimno dla, ha, szlachetnego koloru.- Przeważnie teraz jestem tylko w Glacies, lecz zauważyłem ją.
Nie wiem dlaczego, ale pomyślałem o szarym wilku albo raczej psie, który przedstawił mi się jako Ethen, bard. Na pewno spodoba mu się ta mgła. Idealny temat na długą pieśń.
- A masz coś takiego, że albo żywioł chce cię rozsadzić albo w ogóle go nie masz? Masz... hm. Ataki amnezji? - nie wiedziałem jak to nazwać, ale jak nazwać nagłe... ataki amnezji?
Aria
Tak jak obstawiałam; wilk nie wiedział o tym nic. Ba! Nawet tego nie widział. Teraz z kolei on zadał pytanie.- W zasadzie to w ogóle straciłam swój żywioł. Niestety miewam takie momenty, gdzie po prostu słabnę i przewracam się na ziemię. Ale amnezja? Nic takiego mi się jeszcze nie przydarzyło. - odparłam zgodnie z prawdą. - Masz pomysł do kogo moglibyśmy się z tym zwrócić? - dopytałam.
Właściwie to nawet widziałam jedną opcję. Oczywiście cesarz. No ale on zbytnio ogarnięty nie jest... I mam nadzieję, iż Olethros już to wie. Dlatego właśnie zapytałam się go o to, do kogo się z tym zwrócimy. A może Red Rose jednak zrobi coś w związku z tymi tajemniczymi zdarzeniami?
Olethros
Więc wychodzi na to, że jestem jedyny z amnezją. Może mgła to hamuje? W Glacies mgła wydaje się być rzadsza, szybko przemienia się w stan stały. Aria spytała się o to gdzie możemy iść, by dowiedzieć się więcej. Nie, oczywiście, że moją pierwszą myślą nie był Cesarz. Tja. Był.
- Moglibyśmy iść do świ...hm. Cesarza - zacząłem jednak na myśl przyszło mi jeszcze co innego. - Albo duchy. Jeden z nich na pewno powinien wiedzieć. Na pewno jeden był kapłanem albo... - urwałem i spojrzałem na nią ogniście. My mamy kapłankę. Trochę dziwne, że ona jakoś nigdy nic o tym nie powiedziała, prawda? -Idziemy do kapłanki. - warknąłem. - Myślę, że zaraz powinna otworzyć oczy i powiedzieć nam o tym o czym wcześniej nie mówiła.
Tym razem poczułem miły przepływ powietrza. Wiedziałem, że tym razem to ja zapanuję nad powietrzem a nie ono nade mną, gdy zajdzie taka potrzeba. Naokoło mnie znikąd pojawiły się wirujące "kawałki" powietrza. Wyglądały tak samo groźnie jak sztylety. A ja tymczasem chciałem by Aria za mną poszła. Chciałem torturować i pokazać to Arii. Kto wie? To może pobudzić jej... uczucia.
Wtem w zamku rozległ się dźwięk złotego rogu. To posłańcy przybywają z wieściami! Maszerują dzielnie do komnaty króla, by przekazać mu wieści. Natomiast inne wilki zbierają się w sali konferencyjnej. Co nam przekaże władca? Wszyscy się niepokoją.
Treść raportu dla władcy:
Panie!
Astrologowie z Omnii oznajmili iż księżyc jest w niebezpiecznej odległości od naszej planety. Dnia Arcanusa znajdzie się najbliżej i będzie widoczny na niebie nawet za dnia, nim słońce wstanie, nim zajdzie. Źle to wpłynie na magów wody, którzy czerpią z niego energię. Skutki mogą być fatalne! Wybuchy wrzątku, tsunami czy też wylewy wodne... ich moc będzie potężna i niekontrolowana. Nauczyciele zawiadamiają, że ten stan odbije się brakiem żywiołu ognia, a powietrze i ziemia dostaną zapaści magicznej.
Ikelos
Co się ze mną dzieje? Nie wiem, źle mi. Słabo. Czuję się pełny, a jednocześnie pusty. Powietrze, mój żywioł... przejął nad mną kontrolę. Staję się powietrzem, wtapiam się w otoczenie. A co jeśli zniknę? Nie chcę! Mam tak wiele do zrobienia, jestem jeszcze młody. Chcę mieć rodzinę, chcę kochać... zanim umrę.Leżałem, umierałem, znikałem w swoim domku. Wtem przybiegł posłaniec od Red Rose, krzyczał, że jest zebranie. Nie mam siły. Jednak wstałem, poszedłem.
Red Rose
Nie ruszyłem się ani trochę, słysząc róg oznajmiający powrót posłańców. Zaraz się tutaj zjawią i wszystko wyjaśnią. Białej waderze kazałem odejść, co też zrobiła. Straże oznajmili iż chce się ze mną spotkać jeszcze wiele wilków. Czy oni nie wiedzą, że jestem tylko wilkiem? Nie mam czasu dla każdego, jestem sam. - Ogłosić zebranie, niech wszyscy się zbiorą w jedno miejsce. Nie będę się powtarzać. - warknąłem, a strażnik wyszedł i zrobił to co kazałem.
Po krótszej chwili zjawił się i posłaniec, który przekazał mi nowiny. Nie wiem co było gorsze... brak mocy, magiczna zapaść czy też niekontrolowane wybuchy? Trzeba zamknąć magów wody, nim zrobią sobie krzywdę, a co gorsze... innym.
Wstałem w łoża i udałem się na miejsce. Zasiadłem na tronie, rozejrzałem się po sali i zacząłem mówić. Nie wiem czy każdy słyszał czy też nie, nie miałem tyle siły co zawsze. Jednak mam kilku strażników bez mocy... wszystko powtórzą.
- Drodzy mieszkańcy! Mamy nowe wieści na temat tego zdarzenia. - oznajmiłem spokojnym tonem głosu.
Aria
Naszą rozmowę przerwali strażnicy. Mówili, że wszystkie wilki mają stawić się w sali konferencyjnej. Razem z Olethrosem poszliśmy za nimi w stronę ogromnego pomieszczenia. Droga tam trwała z jakieś trzy-cztery minuty. Gdy byliśmy na miejscu, usiedliśmy na miękkich, czerwonych poduchach. Uważnie się rozglądałam. Najwidoczniej inni mieszkańcy Arcanterry nie byli zadowoleni z aktualnych wydarzeń. Cóż... Rozumiem ich. W końcu jednak Red Rose wyszedł na swój tron. Wyglądało na to, iż zupełnie nie miał na nic ochoty. Oznajmił nam, że ma nowe wieści dotyczące naszych kłopotów. Z niecierpliwością oczekiwałam na wszelakie wyjaśnienia. Przy okazji obserwowałam wilki, których liczba na sali ciągle się powiększała.Fumetsu
Biała wadera wyszła i pokierowała się wgłąb zamku. Nagle usłyszałam jakieś krzyki. To strażnicy ogłaszali, że wszyscy mają pojawić się na obradzie. Westchnęłam i powlekłam się w tamtą stronę. Po chwili już tam byłam. Zajęłam jedno z miejsc i uważnie rozglądałam się. Niektórym ataki żywiołu nawet teraz się ukazywały. Obawiałam się o własne bezpieczeństwo. Odległości pomiędzy wilkami nie były zbyt duże. Ponownie westchnęłam i oczekiwałam na rozwój wydarzeń. Po jakiejś dłuższej chwili na tronie usiadł cesarz. Popatrzył na wilki, po czym powiedział, iż ma wieści. Nie wiedziałam, czy mam się bać, czy cieszyć. W końcu nie powiedział o nich nic więcej. Eh... Czy coś gorszego jeszcze może się wydarzyć?Red Rose
Rozejrzałem się po sali i w ułamku sekundy dostałem silnego ataku bólu głowy. Zapaliłem się. Mój ogień był niebieski, a czasem przechodził w kolor biały. Było mi strasznie nie dobrze, gorąco i duszno. W dodatku ten ból był nie do zniesienia. Złoty tron zaczął się topić, więc szybko wstałem i upadłem na posadzkę. Czułem jak rozsadza mnie od środka, jak zamieniam się w ogień... jak zanikam. Nie mam kontroli! Z każdym ułamkiem sekundy było gorzej i gorzej... zacząłem miotać błyskawicami. Ocknąłem się w sali, a ku moim oczom ukazali się medycy, którzy złagodzili moje objawy. Poczułem się trochę lepiej, jednak byłem strasznie wyczerpany tym atakiem. Spojrzałem na tron, który był trochę stopiony... ehh, będzie trzeba rozkazać stworzyć nowy. Następnie rozejrzałem się po sali. Wilki były zaniepokojone.
- Astrologowie z Omnii oznajmili iż księżyc jest w niebezpiecznej odległości od naszej planety. - oznajmiłem na tyle głośno, na ile miałem siły, a miałem jej nie wiele. Strażnik, który był "normalny" powtórzył moje słowa tak, by do każdego dotarły.
- To przez to dzieją się te dziwne rzeczy. - dodałem pokrótce.
Foxy
W zamku zapanował chaos i hałas, który wybudził mnie ze snu. Ostatnimi czasy nie czułam się dobrze. Było mi słabo, duszno i strasznie bolała mnie głowa. Słysząc krzyki, które wskazywały na to, że mój cudowny cesarz zorganizował zebranie, wstałam z łóżka. Wyszłam z komnaty i rozejrzałam się. Tłok. Nie ważne, jakoś się przecisnę. Udało mi się dotrzeć do sali konferencyjnej, gdzie było już mnóstwo innych wilków. Po ich minach mogłam sądzić, że także nie czują się dobrze. Obok mnie stał mag wody, który w ułamku sekundy oblał wszystkich dookoła. Brrr, woda!
- Co robisz kretynie! - warknęłam na niego i mimo małego zdenerwowania, zapłonęłam. Wilki, które stały blisko mnie zostały poparzone.
- Co robisz kretynko! - zezłościł się jakiś mag powietrza, który także dał popis swych umiejętności. Jednak magia powietrza nie jest na tyle potężna, by kogoś skrzywdzić. Wybuch powietrza sprawił, że wokół wilka zrobiło się dużo miejsca... tym samym zapoczątkował inne eksplozje mocy. Przez to wszystko zdążyłam zauważyć jednie to, że nasz cesarz potrzebował pomocy medyków. Co mu się stało? Zasłabł?
Fumetsu
A więc to przez idiotyczny księżyc siedzimy tu i z każdą sekundą coraz bardziej jest nam gorzej? To chyba jakieś żarty! Byłam tak nabuzowana, że aż buchnęłam ogniem. Przy okazji poparzyłam siedzące obok wilki. Zaczęły prychać coś pod nosem, lecz nie zwracałam na to uwagi. Świat niegdyś był lepszy, gdyż nie występowały takie zjawiska... W każdym bądź razie uspokoiłam się. Nie chciałam, żeby mnie wyprowadzono z sali przez strażników. Chciałam się dowiedzieć jak najwięcej o tym, co aktualnie się dzieje. Nie miałam jakichś znajomych, którzy powiedzieliby mi o tym wszystkim. Zastanawiałam się czy cesarz ma coś jeszcze do powiedzenia. Jak na razie nie wyglądał na skorego do jakichkolwiek czynności. W zasadzie nawet nie widziałam go, gdyż otoczyło go mnóstwo strażników. Zaczęłam się rozglądać. Zapanował lekki chaos. Co chwila jakiś wilk buchał ogniem czy wodą. Obok niektórych pojawiły się pęknięcia w podłodze. Chyba będą musieli zrobić remont tej komnaty, gdyż po tym całym spotkaniu będzie totalnie zrujnowana.Ikelos
Widząc mojego brata niezbyt się ucieszyłem, jednak nie minęło parę sekund a widok zasłonili mi inni. Słychać było jedynie to, że przez księżyc tak źle się czujemy. Nie dobrze... a co jeśli to rzeczywiście gniew Arcanusa? Co jeśli to on zbliżył Aranusa tak blisko, żeby dać nam nauczkę? To wszystko przez Red Rose i jego rządy! A może... w innych krainach coś się wydarzyło? Cóż, Red nam nigdy nie zdawał relacji z tych wydarzeń. Nie wiem czy to dobrze czy źle... Rozglądając się po sali zauważyłem dużo pęknięć... magowie ziemi. Coś mi się wydaje, że rozsądniej byłoby prowadzić te zebrania na zewnątrz. Jednak, co magowie zniszczą, to magowie naprawią.
Red Rose
Poczułem się nieco lepiej, na tyle by móc samodzielnie mówić głośno i wyraźnie. Postanowiłem, więc ogłosić moje zamiary i trochę mieszkańców uspokoić czy wręcz przeciwnie. Nie wiedziałem jak zareagują, a jedynie mogłem się tego domyślać. - W związku z tym, bal się nie odbędzie w najbliższym czasie. A w dniu Arcanusa, który przypada w następnym miesiącu, magowie wody będą proszeni o przebywanie na plaży. Magowie ognia zbiorą się w zamku, natomiast powietrze oraz ziemia muszą być pod stałą kontrolą medyków.
Na sali zapanowało lekkie przerażenie, wilki najwidoczniej obawiały się tego dnia. Przyznać muszę, że sam się bałem, chociaż utrata mocy nie jest tak straszna jak zapaści magiczne czy te wybuchy.
- Magowie wody poczują się źle a magom ziemi i powietrza grożą zapaści magiczne. - dodałem, by mieszkańcy byli przygotowani.
Aria
Cesarz ostrzegł nas przed wydarzeniami, które mogą się w najbliższym czasie zdarzyć. Wyglądało na to, iż już więcej nie dowiemy się. Westchnęłam i spojrzałam na ogromne, drewniane drzwi. To już chyba był dobry czas, by wyjść z tej narady. Wstałam z poduszki i szybkim krokiem zbliżyłam się do drzwi. Otworzyłam je i wyszłam. Tak właściwie to nie miałam ochoty na to, aby ucierpieć przez jakiegoś wilka. Spokojnym tempem udałam się do lasu. Chciałam wszystko na spokojnie przemyśleć i zrelaksować się, gdyż ostatnimi czasy mam same nerwy i stres.Rue
Dostałam polecenie od cesarza aby udać się do sali konferencyjnej, ale gdy tylko przekroczyłam próg jego komnaty poczułam nagły przypływ gorąca i duszności. Z tej racji wróciłam do swojej zamkowej komnaty. Położyłam się i leżałam w tej samej pozycji od dobrych piętnastu minut, każdy ruch sprawiał, że odczuwałam zmęczenie.Następne co usłyszałam to dźwięk rogu. Zebranie zaraz się zacznie, oho. Poleżałam jeszcze trochę, dzięki czemu czułam się minimalnie lepiej, ale wreszcie musiałam ruszyć się na przemówienie władcy. Z trudem doczłapałam się do wyznaczonej sali i wylądowałam na końcu przemówienia przez co niewiele zrozumiałam.
- Ej, o co chodzi? Co mówił Cesarz? - szturchnęłam wilka siedzącego obok.
Red Rose
Spotkanie dobiegało końca, bowiem to co poddani powinni wiedzieć to wiedzą. Sam nie jestem w stu procentach pewny tego co się stanie, jak to zniesiemy. Mam jedynie nadzieję, że nasz stwórca nam wybaczy i kara będzie lekka. Zastanawiałem się też nad tym, dlaczego on tak postąpił. Co zrobiliśmy źle? A może to moja wina? Może to moje rządy mu się nie podobają? Nie... to raczej nie to. To wina innych królestw! Ja jestem idealny a poddani są zadowoleni, więc u nas wszystko w porządku. - Ogłaszam zamknięcie spotkania. - oznajmiłem tak, by każdy słyszał, po czym wstałem i wyszedłem tylnym wyjściem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz