- Witaj. Nazywam się Aria, a ty? - zagadałam. Wilk wyglądał na spokojnego.
Tego dnia wstałem przed wschodem słońca i pobiegłem do biblioteki w zamku, w sumie to nie miałem nic lepszego do roboty. Edukacja jest ważna, bez niej jest się nikim. Im więcej będę potrafił tym lepszy będzie ze mnie Mag, to chyba proste. Salę znałem na pamięć, więc bez problemu udałem się na dział magii i sięgnąłem coś z czarodziejstwa. Spędziłem tam kilka godzin, po czym postanowiłem wrócić do wioski i przejrzeć tamtą bibliotekę. Kiedy wracałem, natknąłem się na pewną wilczycę.
- Cześć. Ja jestem Ikelos. - uśmiechnąłem się do niej. - Ładne imię. Jesteś tu nowa? - zapytałem z ciekawości.
- Cześć. Ja jestem Ikelos. - uśmiechnąłem się do niej. - Ładne imię. Jesteś tu nowa? - zapytałem z ciekawości.
Aria
Wilk odpowiedział pogodnie.
- Właściwie to tak. - odparłam. - Może chciałbyś... przejść się na spacer? - dodałam trochę ciszej.
Mimo tego, że byłam dosyć śmiała, to i tak znajomość z nowym wilkiem mogła kogoś troszkę zestresować. Szarawy basior skinął głową. Wspólnie ustaliliśmy, że udamy się na plażę. Ruszyliśmy w tamtą stronę lekkim truchtem, żeby nie włóczyć się z godzinę. Droga trwała ponad 20 minut.W między czasie trochę rozmawialiśmy; głównie o sobie. Dowiedziałam się, że Ikelos również chce zostać magiem. Ucieszyłam się, gdyż będę mogła z nim pracować.
- Właściwie to tak. - odparłam. - Może chciałbyś... przejść się na spacer? - dodałam trochę ciszej.
Mimo tego, że byłam dosyć śmiała, to i tak znajomość z nowym wilkiem mogła kogoś troszkę zestresować. Szarawy basior skinął głową. Wspólnie ustaliliśmy, że udamy się na plażę. Ruszyliśmy w tamtą stronę lekkim truchtem, żeby nie włóczyć się z godzinę. Droga trwała ponad 20 minut.W między czasie trochę rozmawialiśmy; głównie o sobie. Dowiedziałam się, że Ikelos również chce zostać magiem. Ucieszyłam się, gdyż będę mogła z nim pracować.
Ikelos
Plaża to jedno z tych piękniejszych miejsc, no i wietrznych. A jako iż moim żywiołem jest powietrze to bardzo lubię wiatr, huragany i inne, czasem niszczące działania tego żywiołu.
Aria wydawała mi się kimś godnym uwagi, była bardzo miła i ciekawie mi się z nią rozmawiało. Nie wiem dlaczego, ale trochę się ucieszyłem, kiedy dowiedziałem się, że będzie ze mną pracować. W prawdzie ona będzie zajmować się lekarstwami, a ja trochę bardziej... można by rzec, nic nie znaczącymi dodatkami. Dowiedziałem się też, że posiada zielarstwo, więc mam nadzieję, że będzie mi trochę pomagać w uzupełnianiu moich magicznych eliksirów. Kto wie? Może jakaś nic nie znacząca roślina zmieni całkowicie działanie przedmiotu, i być może nawet go ulepszy.
- Bardzo lubię to miejsce. - oznajmiłem, spoglądając w kierunku wody. - Dzisiaj jest dosyć wietrznie, co bardzo pozytywnie wpływa na moje samopoczucie. - zaśmiałem się i spojrzałem na wilczycę. - No wiesz, powietrze. A jaki jest twój żywioł? - zapytałem z ciekawości.
Aria
Ikelos
Aria
Aria wydawała mi się kimś godnym uwagi, była bardzo miła i ciekawie mi się z nią rozmawiało. Nie wiem dlaczego, ale trochę się ucieszyłem, kiedy dowiedziałem się, że będzie ze mną pracować. W prawdzie ona będzie zajmować się lekarstwami, a ja trochę bardziej... można by rzec, nic nie znaczącymi dodatkami. Dowiedziałem się też, że posiada zielarstwo, więc mam nadzieję, że będzie mi trochę pomagać w uzupełnianiu moich magicznych eliksirów. Kto wie? Może jakaś nic nie znacząca roślina zmieni całkowicie działanie przedmiotu, i być może nawet go ulepszy.
- Bardzo lubię to miejsce. - oznajmiłem, spoglądając w kierunku wody. - Dzisiaj jest dosyć wietrznie, co bardzo pozytywnie wpływa na moje samopoczucie. - zaśmiałem się i spojrzałem na wilczycę. - No wiesz, powietrze. A jaki jest twój żywioł? - zapytałem z ciekawości.
Zaskoczyłam się trochę jego wypowiedzią. Na szczęście zaskoczenie przeszło w lekką radość, gdyż wreszcie spotkałam innego wilka o tym samym żywiole co ja. Miałam małą nadzieję, że jeśli potrafi sztuczki, których ja nie umiem, to nauczy mnie ich kiedyś. Tak właściwie to moja magia powietrza nie była w jakimkolwiek stopniu perfekcyjna; potrafiłam tylko podstawowe rzeczy, takie jak: małe tornado, kula powietrza, mocny powiew wiatru itp. Po naszym spotkaniu będę musiała się ostro zabrać za treningi, gdyż muszę potrafić bronić się lub walczyć.
- Moim żywiołem również jest powietrze. - powiedziałam pogodnie. - Nie spodziewałam się tego, że żywiołem pierwszego wilka, którego tutaj poznam, będzie powietrze. - dodałam szybko.
Ikelos był ciekawy i miał bardzo podobne zainteresowania do moich. Nigdy jeszcze nie widziałam wilka, który by miał tyle takich samych cech co ja. Najwyraźniej wyjątki się zdarzają. Miałam nadzieję, iż zostaniemy przyjaciółmi.
- Moim żywiołem również jest powietrze. - powiedziałam pogodnie. - Nie spodziewałam się tego, że żywiołem pierwszego wilka, którego tutaj poznam, będzie powietrze. - dodałam szybko.
Ikelos był ciekawy i miał bardzo podobne zainteresowania do moich. Nigdy jeszcze nie widziałam wilka, który by miał tyle takich samych cech co ja. Najwyraźniej wyjątki się zdarzają. Miałam nadzieję, iż zostaniemy przyjaciółmi.
Uśmiechnąłem się szeroko, kiedy powiedziała mi, że ma taki sam żywioł jak ja. Nie dość, że planuje zostać magiem to jeszcze proszę, taka niespodzianka. Coś czuję, że będziemy spędzać czas nawet i po pracy. Może jakieś wspólne treningi? Ciekawe na jakim poziomie jest jej władanie żywiołem, byłoby świetnie poznać jakieś nowe chwyty.
- To świetnie. - odparłem. - Może kiedyś wybierzemy się na wspólny trening? - zaproponowałem, zerkając na wilczycę od dołu do góry.
- To świetnie. - odparłem. - Może kiedyś wybierzemy się na wspólny trening? - zaproponowałem, zerkając na wilczycę od dołu do góry.
Przemyślałam tą propozycję. W sumie wspólny trening nie byłby taki zły, lecz musiałabym trochę podtrenować swoje umiejętności, żeby nie wyjść na kogoś, kto w ogóle nie umie opanować swych mocy.
- Bardzo chętnie. - odparłam pogodnie.
Okazało się niestety, że Ikelos musi już iść. Nie zagłębiałam się w te powody, gdyż to nie była moja sprawa. Po prostu pożegnaliśmy się i poszliśmy we własne strony. Ja postanowiłam zapolować na jakieś zwierzę.
Chodziłam bezszelestnie po lesie, uważnie obserwując okolicę. W pewnym momencie zauważyłam gniazdo na gałęzi pewnego drzewa. W środku znajdowały się trzy pisklęta. Widać było, iż jeszcze nie potrafią latać. Wykorzystałam więc okazję i lekkim powiewem wiatru zdmuchnęłam dom młodych ptaków z drzewa. Podeszłam do piskląt i przejechałam im pazurami po brzuchu. Nie chciałam żeby cierpiały, więc zrobiłam to bardzo szybko. Wzięłam trzy ptaki do pyska. Następnie pokierowałam się w stronę wioski. Odłożyłam dwa ptaki do spiżarni, a trzeciego wzięłam do swojego domku. Tam go zjadłam i po dosyć męczącej wyprawie zdrzemnęłam się.
- Bardzo chętnie. - odparłam pogodnie.
Okazało się niestety, że Ikelos musi już iść. Nie zagłębiałam się w te powody, gdyż to nie była moja sprawa. Po prostu pożegnaliśmy się i poszliśmy we własne strony. Ja postanowiłam zapolować na jakieś zwierzę.
Chodziłam bezszelestnie po lesie, uważnie obserwując okolicę. W pewnym momencie zauważyłam gniazdo na gałęzi pewnego drzewa. W środku znajdowały się trzy pisklęta. Widać było, iż jeszcze nie potrafią latać. Wykorzystałam więc okazję i lekkim powiewem wiatru zdmuchnęłam dom młodych ptaków z drzewa. Podeszłam do piskląt i przejechałam im pazurami po brzuchu. Nie chciałam żeby cierpiały, więc zrobiłam to bardzo szybko. Wzięłam trzy ptaki do pyska. Następnie pokierowałam się w stronę wioski. Odłożyłam dwa ptaki do spiżarni, a trzeciego wzięłam do swojego domku. Tam go zjadłam i po dosyć męczącej wyprawie zdrzemnęłam się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz