Właśnie siedziałam na posłaniu w bibliotece i przeglądałam mapę Arcanterry. Widać było, że została dosyć dawno zrobiona, ponieważ papier z której została utworzona był w odcieniu żółtego. Najbardziej zaciekawiło mnie miejsce zwane "Pulchram". Odłożyłam mapę na miejsce. Następnie wyszłam z potężnego zamku. Postanowiłam, że zwiedzę tereny jeziora. Droga nie trwała zbyt długo; jakieś 40-45 minut drogi od zamku. Po upływie tego czasu stałam już obok ogromnego jeziora. Z bliska wydawało się jeszcze większe niż myślałam. Poczułam jak przechodzą mnie lekkie dreszcze ekscytacji. Zaczęłam zwiedzać tutejsze tereny.
Gdy już obeszłam zbiornik wodny udałam się do pobliskiego lasu. Panowała tam piękna flora. Ziemia była całkowicie zarośnięta trawą lub innymi roślinami. Wiedziałam już, że to dobre miejsce do polowań. Krocząc po lesie zatrzymałam się przy czerwonym grzybie. Był bardzo dziwny, gdyż świecił i był dosyć dużych rozmiarów. Będąc w bibliotece słyszałam coś o nim, lecz nie do końca wiedziałam czy jest groźny. Postanowiłam go zignorować i ruszyć dalej. Nagle jednak coś przebiegło przede mną. Zdziwiona cofnęłam się parę kroków do tyłu, lecz poczułam pieczenie na tylnej, lewej nodze. Od razu odskoczyłam jak poparzona. Powodem tego bólu był ów czerwony grzyb.
- Ugh! - syknęłam pod nosem.
Pędem wróciłam do biblioteki i znalazłam kamień z opisem tego grzyba. Od razu poczułam ulgę, ponieważ poparzenie trwa parę godzin.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz