- Gdzie jest Cesarz? W zamku? - Wilk przytaknął i puściłem go. Szedłem korytarzem, gdy zobaczyłem drzwi do jego komnaty. Przystanąłem na chwilę. Drzwi się otworzyły i wyszedł Cesarz. Miernota, nie Cesarz. Kupka futra i nic więcej. A jego mina wyrażała więcej niż tysiąc słów.
Red Rose
Oh, jak przyjemnie jest Cesarzem być! Można sobie leżeć i nic nie robić. A odnośnie nic nie robienia, to dzisiaj natchnęło mnie, by wyjść na polowanie. By zniszczyć i rozszarpać biedne zwierzątka, ot tak, dla przyjemności. Akurat wstałem z mojego łoża i miałem już wychodzić, a tu patrzę, wilk. Czarny jak noc, stoi i spogląda na mnie jak jakiś idiota. Nic się nie odezwie, ani nie ukłoni. Co za brak kultury! - A ty co? Dopiero co z buszu się wyrwałeś? - warknąłem, cały czas spoglądając w jego dziwne ślepia.
Olethros
No nie powiem, jak na cesarza to bardzo inteligentna odpowiedź. Bóstwa, ratujcie, co to za jełop! - Jasne. - Odpowiedziałem. - To dasz mi stanowisko szamana czy nie? Nie chcę marnować swojego czasu w tej dziurze...
Spojrzałem pretensjonalnie na otaczające nas zimne ściany z kamienia... Nie wiem czemu, ale mam ochotę go rozjuszyć. I zwyciężyć. Zabić.
Spojrzałem z lekkim rozbawieniem na wilka. Ciekawe czy będzie amba czy jest na to za leniwy?
Obserwuję go czekając na odpowiedź.
Red Rose
Spoglądałem na czarnego z niedowierzaniem, co za dzikus. Zero szacunku do władcy! No chyba sobie ze mnie kpi. Nie chcesz marnować czasu? No to bardzo proszę, nie marnuj. - Oh, jak mi przykro, że zabieram ci cenny czas. - parsknąłem śmiechem. - W takim razie wynoś się stąd i nie wracaj. - przybliżyłem pysk do jego pyska, spojrzałem w jego oczy i oznajmiłem. Nie będzie mi się tutaj jakiś nic nie znaczący wilk w ten sposób odzywać. Kpina!
Nie trącąc czasu na jego reakcje, po prostu ominąłem go i odszedłem, śmiejąc się na odchodne.
Olethros
Och... Zaprawdę prześmieszne. Jednak trochę mnie to zmartwiło. Chciałem dostać to stanowisko i je zdobędę. Bez pardonu. Może Cesarz chciałbym żebym zanim pobiegł? Nie wiem, był teraz i tak daleko a ja nie chciałem lecieć jak wariat na złamanie karku. Stworzyłem przed nim więc lekką blokadę wietrzną i zawołałem za nim.
- Czekaj! Cesarzu... Racz mi dać stanowisko szamana.
Chyba, kurwa, przesadziłem... Ale tak mi zależy. Wilk odwrócił się. A ja jestem nawet gotów by pokłonić się z szacunkiem.
A co do przebiegu zdarzeń Cesarz na pewno będzie ze mnie kpił, iż nagle stałem się taki miły itd. Bzdury.
Red Rose
Myśląc już o zwierzynie, na którą zapoluję, zatrzymałem się. Nie z własnej woli, tak jakby coś, ktoś mnie zatrzymywał. Zacząłem się nad tym zastanawiać, aż w końcu doszedłem do wniosku, że jest to magia powietrza, która jest strasznie bezużyteczna. Wystarczy machnąć kilka ognistych kulek i ta cała ochronka stanie się ogniem, ogień ma przewagę, a ja jestem ogniem. Miałem już się za to zabrać, ale usłyszałem krzyk. Odwróciłem się i spojrzałem na czarnego basiora.- No, no. Proszę. Teraz to cesarzu i racz. - parsknąłem śmiechem. - Jesteś tak żałosny, że się zgodzę, tylko po to by nie zawracać sobie tobą głowy. - oznajmiłem obojętnie. Ten wilk mi nie dorównywał, niczym.
Po załatwieniu sprawy z tym czarnym osłem, udałem się w końcu na wymarzone polowanie. Tylko ja, cierpienie i śmieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz