Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Ikelos - Chęć pracy

Po kilku miesiącach spędzonych na edukacji i poznawaniu tych wszystkich magicznych roślin, zwierząt i ogólnie magii, stwierdziłem, że nadam się na nadwornego maga. Jak pomyślałem, tak zrobiłem i wczesnym rankiem udałem się do zamku w poszukiwaniu Reda. Nie za bardzo chciałem się z nim spotkać, jednak... co poradzić? Cesarz to cesarz i trzeba to przeboleć.
Wszedłem dumnym krokiem do zamku, po czym spytałem przechodzącego wilka - Hej, widziałeś gdzieś Reda?.
- Kogo? - odparł nieco zdziwiony.
- No cesarza. - oznajmiłem, także zdziwiony. Jak to? Nie zna imienia władcy a przebywa w zamku? To trochę dziwne.
- Cesarz jeszcze nie wyszedł z komnaty. - odwrócił się za siebie, po czym spojrzał na mnie i odpowiedział.
Stałem na środku korytarza, nieco oszołomiony. Jak to? Nie wyszedł? No nie mówcie mi, że śpi... Chociaż, mogłem się tego po nim spodziewać. Cały Red Rose. No nic, skinąłem tylko łbem i odszedłem od wilka. Cóż, należę do rodziny królewskiej, w końcu jestem jego bratem, więc chyba mogę do niego wejść, prawda?
Przy komnacie cesarza nie było nikogo, żadnych strażników, w co nie mogłem uwierzyć, więc rozejrzałem się jeszcze dwa razy. No nie ma. Dziwne. Korzystając w okazji wszedłem do jego komnaty.
- Hey Red! Wstawaj, sprawę mam! - krzyknąłem, stojąc przy jego posłaniu.

Red Rose
Odpoczywałem sobie po męczącym dniu. No wiecie, wczoraj byłem w bibliotece i słuchanie tych duchów jest tak nudne, że trzeba sporo się namęczyć by nie zasnąć. Ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. No ewentualnie mogę pozwolić by ktoś mnie zbił z tronu i tak dalej, ale nie... czekaj. Nie mogę pozwolić! Kto byłby lepszym władcą niż ja? Ja jestem idealny i udowodnię im to... jak zechce mi się uzupełnić wiedzę. Kto by pomyślał, że będą nadal narzekać. Podstawy mam, a władanie krainą mam we krwi.
No i sobie tak odpoczywam, aż tu nagle jakieś krzyki... - Czego?! - warknąłem, nawet nie zdejmując łapy z pyska.

Ikelos
Spojrzałem na brata, który nawet nie drgnął. Całkowicie nie przejął się moją obecnością, co za bezczelność. Zresztą... a gdyby ktoś teraz wszedł i po prostu go zamordował? Nawet by nie wiedział kto. Śpi do południa, czasem dłużej a służby nie ma. Wszedłem tutaj bez żadnego problemu, co może zrobić każdy inny wilk. Mniejsza. Nie będę się denerwował zachowaniem tego imbecyla.
- Chcę zostać magiem. - oznajmiłem, przyglądając się półprzytomnemu rudemu wilkowi.

Red Rose
- Tak, tak. - odparłem bez namysłu. Niech on sobie już stąd idzie, mam go dosyć. Poruszyłem łapą, zakrywając jednocześnie ucho jak i pysk.
- Red. Mógłbyś mi odpowiedzieć. To dla mnie ważne. - oznajmił wilk, z lekkim znudzeniem. W końcu wiedziałem któż to taki. Braciszek. W końcu tylko on jest na tyle bezczelny by mówić do mnie w ten sposób. Zdjąłem łapę z pyska, po czym spojrzałem na niego leniwie. - Dostałeś to stanowisko, a teraz daj mi spokój. - oznajmiłem nieco podirytowany, patrząc na niego całkiem serio. Niech w końcu zrozumie, że dostał to stanowisko a teraz niech spada. Nie mam czasu na takie pierdoły.
Widocznie Ikelos posłuchał i dotarła do niego ta wiadomość, gdyż skinął tylko łbem i odszedł. Znał mnie, więc wiedział o co chodzi i rozumiał moje zachowanie. No cóż... w końcu od szczeniaka się z nim użeram, więc chyba załapał.
Westchnąłem, po czym wróciłem do swoich zajęć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home