Dzisiaj Ikelos jak zwykle przesiadywał w bibliotece, bo jakżeby inaczej? - Hmm, nie mam życia. - zaśmiałem się sam do siebie, po czym zamierzałem wrócić do wioski. Robiło się dosyć ciemno.
Z uśmiechem na twarzy wyszedłem z zamku, ponieważ zdobyłem dzisiaj resztę wiedzy magicznej i niedługo pójdę do cesarza, by mianował mnie nadwornym magiem. W końcu mam szansę!
Spacerując przez ciemny las, natknąłem się na niebieskie światełko. Zamknąłem oczy, ponieważ nie za bardzo lubię duchy a słyszałem, że one znikają jak się zamknie oczy na dłużej. Niestety nie wiem czy to prawda... Jednak po otworzeniu oczu, światełko nie znikło. No dobra... przecież mam magię i coś tam machnąć umiem, a jak nie, to po prostu ucieknę.
Zbliżałem się do niebieskiego światełka, a ono było coraz silniejsze. W końcu dostrzegłem co to takiego. Niebieskie grzyby nadrzewne... Jakiś czas temu coś mi o tym mówiono. Sprawdziłem jeszcze raz, czy aby na pewno mam rację. Tak! Niebieski grzyb nadrzewny z białymi kropkami i długimi, białymi, można by to powiedzieć, włosami. Nie wiedziałem jeszcze do czego może mi się to przydać, jednak postanowiłem je zabrać. Nie były trujące czy niebezpieczne, więc czemu nie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz