Połączyłam ze sobą kilka faktów i zdałam sobie sprawę, że to prawdopodobnie ten czarny basior. Chciał pogadać z cesarzem, a ten go zamknął w lochach, jednak dlaczego? Może strażnicy mają rację?
- Witam panów! Przez przypadek usłyszałam waszą rozmowę i chciałbym zapytać czy mogłabym odwiedzić tamtego wilka? – zapytałam, robiąc najsłodszą minę jaką tylko umiem, a oni bez większego problemu się zgodzili, ostrzegając jedynie przed więźniem. Podziękowałam i udałam się do lochów, gdzie znalazłam kilku innych strażników, a ci zaprowadzili mnie to tego tajemniczego kryminalisty.
Otworzyli okienko, przez które zerknęłam i od razu go rozpoznałam. Nie wydawał mi się jakiś groźny, może mnie do niego wpuszczą jak ładnie poproszę?
- Wiecie może dlaczego on tutaj siedzi? – zapytałam, bowiem może tutejsi strażnicy coś ogarniają.
- Zezłościł cesarza, a ten kazał go zabrać. Znaleźliśmy przy nim ten kamień teleportacyjny, więc prawdopodobnie to szpieg. – oznajmił jeden, a drugi na wszystko przytaknął.
- Mogłabym do niego wejść? Proszę. – bardzo ładnie poprosiłam strażników, którzy niezbyt chętnie do tego podchodzili, jednak kilka miłych słówek i obietnic dało radę to ogarnąć. Otworzyli potężne drzwi wyłożone tłumikami mocy i innymi kamieniami, po czym jeden z nich buchnął w basiora magią powietrza, tak, że czarny uderzył o ścianę. W zbrojach posiadali oni specjalne kamienie, które pozwalały im na użytkowanie żywiołów, więc bardzo sprawnie przykuli czarnego do łańcuchów. Weszłam do środka, a drzwi zostały zamknięte.
- Widzę, że bardzo fajnie zaczynasz swoją przygodę z naszą krainą. – uśmiechnęłam się do niego.
Ingrate
O mój boże, jeśli jakiś tylko istniejesz, to światło, trochę powietrza, czyjeś twarze... ktoś otworzył nareszcie te cholerne drzwi od mojej izolatki! Czy to znaczy, że jestem wolny, że już mogę wyjść? Otwarłem w zdumieniu pysk, zamarłem na chwilę w miejscu, a tu nagle ktoś, bum, powietrzem w pysk, ja odleciałem o tyłu i obiłem się o ścianę. Jęknąłem tylko, a to jeszcze nie był koniec, bo zaraz dwóch takich podleciało i mnie w łańcuchy przykuli. Westchnąłem żałośnie, bo, no nieee, ta ściana była taka obleśnie brudna od tego, kto tu wcześniej siedział... Ale w sumie dobra, od kiedy tu jestem, wszystko właściwie jest brudne, a ja się nawet nie myłem zbyt mocno. Tylko po kiego, kiedy mam już wyjść na wolność, oni tu nagle mnie unieruchamiają? Wróciłem w myślach do momentu, kiedy otworzyły się te drzwi. Czy ja zrobiłem coś nie tak? Jakieś gwałtowne ruchy? Toć stałem porządnie, pozycji bojowej nie przyjąłem, w trakcie kopania podkopu nie byłem... Przestraszyli się mnie, że się na nich w akcie zemsty rzucę? Ale dlaczego? Ja to w ogóle całą odsiadkę znosiłem grzecznie, jak kogoś obrażałem, to w myślach albo szeptem... O co mogło chodzić? Przedłużyli mi wyrok, w dodatku zaostrzyli, bo miałem w łańcuchach siedzieć, bo wyszły na jaw inne brudne sprawki przestępcy, z którym mnie pomylono? Wtem dostałem odpowiedź - ktoś do mnie przyszedł! Kiedy ujrzałem rude futro to już miałem nadzieję, że to Arcantera, cesarz tutejszy przyszedł, żeby mnie uwolnić, bo te akta do cholery przetrzepał i coś znalazł... Ale kiedy wytężyłem w tej ciemności wzrok ujrzałem, że to jakaś wadera. Też dobrze. Widać, Arcantera też wilk, też basior, nie chciał, żebym tak samotnie się męczył, to mi jakąś panienkę dla rozweselenia przysłał. Wreszcie trochę cywilizacji i kultury, po prostu genialne. Moja towarzyszka uśmiechnęła się promiennie i powiedziała coś słabo istotnego.
- Posłuchaj, słoneczko, zaraz możemy przystąpić do akcji - przerwałem na chwilę, bo zrozumiałem, że wcale jednak dzisiaj nie wychodzę - Tylko powiedz mi, bo ja nie mam okien, ile dni minęło, od kiedy mnie przytrzasnęli?
Może wadera wiedziała, strażnicy jej mogli powiedzieć, jakieś plotki się poniosły, Arcantera wyjaśnił, kiedy ją przysyłał?
Foxy
Spojrzałam na niego z lekką złością, bowiem mnie zlekceważył. Jak on śmie tak po prostu uważać mnie za jakąś lalunię do zabawy? No chyba nie jest aż tak głupi, prawda? Król nie chętnie dzieli się tym, co sam ubóstwia. Prędzej on się by ze mną zabawił, niż kazałby mi tu przyjść. - Zacznijmy od tego, że król na pewno nie przysłałby ci tak pięknej wadery. Prędzej jakiś homo, by się z tobą zabawili. – uśmiechnęłam się do niego, dokładnie mu się przyglądając i spacerując tuż przed jego nosem.
- Jednak to bardzo kusząca propozycja. – machnęłam ogonem, uderzając go w nos.
- A wracając do twojego pytania, to zapytaj tych co cię zamknęli, bo to raczej nie mój interes. Jednak mogę ci powiedzieć, że nie wiele minęło od naszego ostatniego spotkania. Może tydzień? – spojrzałam na niego ze słodkim i wrednym uśmieszkiem.
Ingrate
Ah, ci, którzy mnie zamknęli, raczej nie chcą szczególnie ze mną rozmawiać, jednakowoż jednak dostałem odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. Tydzień. Tydzień minął. To jak, ile tam jeszcze, ze trzy razy tyle? Nie jest źle, zleci. Damy jakoś radę. W porządku. Powróciłem do rzeczywistości i spostrzegłem, że między mną, a rudą zapadła na chwilę cisza, niestety raczej ta z gatunku niezręcznych. Westchnąłem i rozejrzałem się z wolna po pokoju, a wadera przysiadła na ziemi. Okej, dobra. O czym ja mógłbym teraz z nią rozmawiać, jaki temat tu zarzucić? Jakieś ploteczki z powierzchni, hmm? Nie, niezbyt mnie obchodzi, jak się tam te śmiecie bawią. O pogodzie też nie pogadamy, nie wiem, czy się coś w sporcie dzieje... Jak leci, też jej raczej nie spytam.- To, hmm... Wracając... Mówisz, że kuszące? Przystaniesz na propozycję?
Foxy
Najpierw żegna mnie słowami, że ma nadzieję iż się zobaczymy, a teraz nawet nie chciałby się czegoś o mnie dowiedzieć. Zresztą czy to ważne? Niezłe z niego ciacho, chociaż wiadomo, że widziałam lepszych, a już dawno nie miałam okazji się nieco pobawić. Musi być mu smutno, nie mówiąc już o tym iż na pewno jest niewyżyty. Z łańcuchami czy bez, dałby radę, a mnie nieco kręci ten klimat. Uuu, z bandytą! Byle tylko dzieci z tego nie było – zaśmiałam się w duchu.- Pozwól, że poprowadzę Cię dziś przez krainę pełną miłych doznań. – oblizałam pysk, po czym zaczęłam kręcić się tuż przed nim, machając ogonem i roznosząc kuszące dla samców zapachy.
Ingrate
O cholera. Zrobiła to. Ona naprawdę to zrobiła, zgodziła się. Gorzej, że ja chyba się tak tylko wydurniałem, no, żartowałem! Nawet mi przez myśl nie przeszło, że ona może się zgodzić. Bo wiadomo, co nie, wadery, a przynajmniej ich większość, nie lubią być traktowane w taki sposób, jak zaczniesz, to one się wielce oburzą, popiszczą trochę, niektóre to nawet próbują walczyć, co jest naprawdę zabawne. A ta tutaj akurat wzięła to na poważnie. No patrzcie. To musi być zła, zła wilczyca, która i mnie zaraz wciągnie w to bagno...- Posłuchaj... - zacząłem mówić
Niby chciałem to jakoś wytłumaczyć, odwołać, ale kiedy w końcu poczułem jej zapach, urwałem natychmiast całą wypowiedź. Wiecie co, to może być moja jedyna okazja na długi czas, a jak dają, trzeba brać, tak, po co sobie odmawiać, jak natura wzywa? Mając już takie w miarę dobre wytłumaczenie własnych czynów, przystąpiłem po prostu do akcji. W łańcuchach było trochę ciężko, fakt, ale sama ruda bardzo dobrze się spisywała, była kosmicznie pociągająca!
Foxy
Widać było wyraźnie, że basior był w szoku i już chciał jakoś wszystko odkręcić, ale jednak uległ pokusie. Kiedy dotknął mego ciała, poczułam bardzo przyjemny dreszczyk, oh, a więc tak to było? Już wiem dlaczego tak bardzo kręcą mnie źli chłopcy i dziwne sytuacje do robienia takich rzeczy. Na co mi ciepła komnatka i romantyk, jak mogę mieć nieco frajdy, ciemność, wilgoć i łańcuchy? Ciężko mu było, ale przysuwałam się jak najbliżej i od czasu do czasu pisnęłam kilka razy. Oni to uwielbiają i widocznie jego też to rajcowało. Od razu jakoś tak więcej siły miał i chęci. Nawet mogę przyznać, że jest w tym dobry.
Po wszystkim machnęłam ogonem i zmierzałam ku wyjściu, zostawiając zmęczonego basiora samemu sobie. Mam to czego chciałam i jestem z tego bardzo zadowolona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz