- Głupi jesteś. Nowy, a już w ciupie. - pokręciłem głową z zażenowaniem - No, co zrobiłeś, że świnia wsadziła cię do więzienia? - zapytałem.
Ingrate
Jak znosiłem kilka pierwszych, jak sądziłem, dni zamknięcia? A bo ja wiem, chyba dobrze, normalnie. Nie miałem jak z tym walczyć, nie miałem jak temu zapobiec, to musiałem się dostosować. Wilk da radę do wszystkiego się przywyknąć, tak uważałem. Do ciemności się na przykład przyzwyczaiłem, i już coś widziałem, miałem co jeść, jak mi by się akurat zachciało, wodę też miałem. Za towarzystwem specjalnie nie tęskniłem, miałem luz, mogłem zająć się sobą. Co do poruszania, to też mogłem, jakbym się uparł, to i biegać dałbym radę. Trochę brakowało mi lasów, zapachu drzew iglastych, otwartych przestrzeni i słońca, ale jak mówiłem, nic z tym nie zrobię i będę musiał przeczekać swoje. Tylko miesiąc, tak?Akurat robiłem sobie poranne ćwiczenia, wtem nagle spostrzegłem na sobie czyjś wzrok, usłyszałem warknięcie. Boże, czy to znowu jakieś demony? Zamarłem na chwilę, ale nie, to jakiś wilk. No cóż, nadal pozostałem zdziwiony, nikt mnie nie odwiedza, ten tu czego chce? Okej, spokojnie, zaraz się okaże. Czarny spoglądał więc na mnie przez mięsne okienko. Później zapytał co zrobiłem, że siedzę, hmm.
- Niewinność odsiaduję, będąc szczerym. Świnia, co chyba rzeczywiście jest trafnym określeniem, pomylił mnie z jakimś chorym zwyrolem, do którego chyba jestem podobny. A ty co tu właściwie robisz, kim jesteś? Skąd mnie znasz?- powiedziałem normalnym, w miarę spokojnym tonem, który po chwili ściszyłem, by wypowiedzieć ostatnie zdanie - Masz tam w okół jakichś strażników?
Olethros
Niewinność, co? Hmm... Ta, przy naszym "cesarzu" to nawet niewinność jest dobrym powodem, by wtrącić kogoś za kratki. Teraz akurat padło na nowego. Przypatrzyłem mu się uważnie oceniając kim jest. Płowa sierść, dosyć wysoki. Nie wygląda mi na niesamowicie niedożywionego. Wydaję mi się, że to taki typ z "cicho-ciemnych". A patrząc na to ile pytań zadaje...- Nie za dużo pytań? - przewróciłem oczyma po czym zamilkłem. Zamyśliłem się trochę i zaraz palnąłem coś dziwnego. - Słuchaj... a niechciałbyś, ot tak, zarżnąć Red Rose? - woah, od razu zarżnąć? Najwyżej trochę pobić. Nie wiem. Nie miałem krawej przeszłości, to skąd mi się to wzięło? Chociaż odkąd odkryłem to Miejsce w Glacies zacząłem hm... fantazjować. To chyba dobre określenie. Powróciłem do żywych kiedy nie dostałem odpowiedzi. Spojrzałem przez okienko na basiora i dojrzałem w jego wzrok tęskniący za rozumem. - Naszego Cesarza.
Usłyszałem kroki, dosyć blisko, więc warknąłem mu tylko, że jak się namyśli to ma przyjść do Glacies i odszedłem.
Zaraz... czy ja naprawdę chciałem, żeby mi tak po prostu zaufał?
Ingrate
Żałowałem, że zostałem w tej chwili całkiem sam ze swoimi myślami. Poczułem się dziwnie. Zimno mi jeszcze bardziej się zrobiło, w środku mnie coś zaczęło boleć... Skąd on mógł się dowiedzieć, co? Nikt a nikt nie wie o tym, co robiłem, ja naprawdę jestem z bardzo daleka, nie możliwe, żeby przeszłość aż tutaj za mną zawędrowała. A może to tylko jakieś plotki? Słyszałem, jak coś tam strażnicy mówią czasem za drzwiami, że o szpiegostwo mnie już podejrzewają... Bogowie, Ingrate, ty stąpasz po cienkim lodzie! Czy w takiej sytuacji mógłbym zabić tego rudego starucha? Jak by to miało wyglądać, co? Wbiłbym mu do komnaty i rzucił się do walki? Nie, to rzecz jasna zbyt bezpośrednie, trzeba by z zaskoczenia, z ukrycia, w nocy... Może jakby spał? Może jeszcze bym sobie przypomniał, jak to się robiło, żeby w dobrym miejscu wbić kły, żeby zabić go bardzo szybko. Poza tym, zawsze pozostają jeszcze jakieś trucizny i ostre narzędzia. Mam kamień do teleportacji, mógłbym wbić do jego sypialni bez konfrontacji ze strażą, a potem bardzo szybko zwiać. Gdybym się skupił, gdybym to przemyślał, dałoby radę, ale co potem? Ja bym musiał zwiewać z całego pieprzonego kontynentu, bo by i mnie zaraz zabili, a w krainie co? Nowy cesarz? Może ten czarny, co to mnie odwiedzał by to, by mnie wykorzystał i sam zasiadł na tronie, jeśli jest tu już jakąś szychą... Lepsza by była rewolucja - wiecie, lud do tego przygotować, żeby potem nie było chaosu, może nawet otwarcie do buntu zachęcić, powstanie i przewrót zrobić, a potem władza ludu, ewentualnie wybory - jedno jest pewne, chcę to zrobić, bo z rudego śmiecia kraina nie ma żadnego pożytku. Jak tylko wyjdę, idę do czarnego, który mnie odwiedził i postaram się obgadać jego wizję całego przedsięwzięcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz