Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

wtorek, 22 listopada 2016

Ingrate - Jak zdobyłem Kamień Teleportacji

Noc. Zimno. Zimny wiatr szalał po wiosce, przewracał hałaśliwie wszystkie naczynia i inne przedmioty pozostawione przez jej mieszkańców na dworze, targał i giął gałęzie drzew. Ale to dobrze, wiatr był moim sprzymierzeńcem - jego huczenie tłumiło odgłosy moich kroków, jeśli akurat stanąłem nierozważnie i zbyt głośno, także miałem prawie całkowity luz, poza obowiązkiem schylania się nisko, kiedy przechodziłem pod oknami. Tak więc niczym wąż w trawie przesuwałem się po Wiosce w środku nocy, a po co? Sam nie wiem. Trochę obserwowałem. Szpiegowałem. Uczyłem się co gdzie jest, kto zamieszkuje krainę, do której nie dawno przybyłem, jakie wszyscy mają stosunki. Straszyłem zaspane wilki w chatach, że to jakiś duch się przed ich domem błąka. Coś tam podkradałem. Nie wiem czemu, chyba dla czystej zabawy. Jak za dawnych lat. Myślę, że jestem za słaby, żeby się tego do końca wyzbyć...
Na końcu Wioski stał mały domek. Światła pogaszone. Zajrzałem przez okno - nikogo nie było. Nie było żadnego posłania, tylko kilka półek z dziwnym... czymś, jakieś biurko, kamienie. Czyżby to jakaś pracownia? Zielarza, maga? Ale ma tyle skarbów, że żal nie skorzystać. Mocą powietrza otworzyłem drzwi, wślizgnąłem się do środka i zacząłem oglądać te magiczne przedmioty. Jakieś zioła. Biżuteria też była. Kamienie. Położyłem łapy na kilku z nich i badałem w ten sposób ich strukturę. Nieźle. Wtem przez okno wpłynął snop światła. Odwróciłem się w tym kierunku i ujrzałem... O cholera. Do domku zmierzał jakiś wilk, oświetlał sobie drogę lampionem. Skąd on..? Usłyszał mnie? Zobaczył? Może ktoś jednak nie spał, tylko obserwował przez okna, co się dzieje. Spostrzegłem, że nie miałem jak uciec, bo przez drzwi, to wbiegnę prosto na tego kogoś, okno jest zresztą po tej samej stronie. Chyba zacząłem się bać. Co robić, walczyć? Dam radę? Zawsze atakowałem z zaskoczenia, może jak wejdę za stolik to potem wyskoczę i... Na boga, jak ja bardzo chciałbym, żeby mnie to ominęło. Chciałbym być w domu, w lodowej krainie... A wtedy coś błysnęło i... byłem w lodowej krainie. Śnieg, lód, moja grota. Czy mi się to nie śni? Zagryzłem bardzo mocno wargę, żeby poczuć ból. Prawdziwy. Nie spałem. Więc jak to możliwe? Spostrzegłem, że pode mną, na śniegu leżał fioletowy kamień. Zabrałem go z pracowni tego maga, nawet nie celowo, po prostu akurat go oglądałem, kiedy zachciało mi się... teleportować. Kamień teleportacji. Cóż, moje szczęście! Zabrałem przedmiot do jaskini, ciesząc się z takiego wiele wartego przedmiotu. Teraz podróże będą takie łatwe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home