Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

poniedziałek, 28 listopada 2016

Yuki - Biała róża

Było już południe. Przeglądałem moją kolekcję róż układając je kolorami tęczy, gdy skończyłem, zauważyłem że brakuje mi jednej. Mianowicie śnieżnobiałego kwiatu. Wyszedłem więc z kamiennego domku i ruszyłem na łąkę, gdzie znalazłem większość moich skarbów. Rozglądając się uważniej, zauważyłem, że nie było tam róży, której szukałem. Obserwujący mnie wilk, podszedł i oznajmił, iż nie wolno już zbierać kwiatów, bowiem jest ich mało.
- Nie chciałem zrywać wszystkich róż. Chciałem tylko jedną, ale nie ma tu takiego koloru. - odpowiedziałem ze zrezygnowaniem.
- O jaki kolor dokładnie ci chodzi? - zapytał mój towarzysz.
- Biały.
- Nie ma tu już takich. Będą one zasadzone dopiero na Wschodzący Aeternus. Ostatnio tu była pewna wadera imieniem Aria. Ona wzięła stąd dwie białe róże jakieś 2 dni temu. Może da ci jedną? - wyjaśnił, jednocześnie proponując bym wybrał się do wadery.
- Super. Wiesz może gdzie ona mieszka?
- Na zamku. Jakieś 3 i pół godziny drogi stąd.
- Uch... Dziś już nie zdążę iść w tą i z powrotem. Pójdę do niej jutro. Dziękuję. - odpowiedziałem i odszedłem.
Następnego dnia po wybudzeniu się i dolaniu świeżej wody do kwiatów wyruszyłem do zamku. Podróż ta trwała około czterech godzin, ale było warto. Podszedłem do jakiejś wadery, która stała przed zamkiem.
- Przepraszam Czy ty jesteś Aria? - spytałem.

Aria
Stałam przed zamkiem, obserwując oddalającą się waderę. Złożyła mi dzisiaj wizytę, gdyż prosiłam ją o parę roślin. Chwilę później podszedł do mnie inny wilk. Obejrzałam go od góry do dołu. Biały basior o niebieskich oczach. Był sporych rozmiarów, bo przerastał mnie aż o głowę! A może nawet dwie? Nie mam pojęcia. W każdym bądź razie w tej samej chwili zadał mi pytanie.
- Tak, owszem. - odparłam z lekkim uśmiechem. - Potrzebujesz pomocy? A może jakiegoś eliksiru? - dodałam niemalże od razu.
Dzisiaj miałam bardzo dobry dzień. Rwałam się wręcz do rozmowy, więc bardzo mnie ucieszyło to, że poznam kogoś nowego. Bo w końcu przyjaciół nigdy nie jest za dużo, racja?

Yuki
Kiedy wadera się do mnie odezwała, nagle poczułem się dziwnie onieśmielony. Nie wiedziałem, czy wypada zawracać tej wilczycy głowę sprawą zwykłej róży, którą zabrała już ze trzy dni temu. Na pewno nie powinienem po prostu odstąpić jej waderze? Nie, to przecież nic takiego strasznego, zwykła prośba, spokojnie. Spokojnie... Wziąłem głęboki oddech i starałem się jakoś złożyć zdanie.
- Ja... Ja jestem Yuki. - nie zapomniałem oczywiście, by na początku się przedstawić. - Powiedz... mogłabyś odstąpić mi jedną z białych róż, kojarzysz, tych, które zerwałaś przy łące... Rozumiesz, to były już ostatnie jak na tą chwilę, a ja bardzo chciałbym mieć jedną do kolekcji.

Aria
Basior był z lekka onieśmielony. Czy ja jestem aż taka... Zachwycająca? Wątpię w to. Nie widzę w sobie nic wyjątkowego. Normalna wadera. W każdym bądź razie przypomniała mi się wspomniana przez Yuki'ego sytuacja. Akurat przechadzałam się po lesie i w końcu natrafiłam na to miejsce z kwiatami. Za zgodą jednego z opiekunów tego miejsca zerwałam białe róże, bowiem one idealnie pasowały do mojej komnaty. Białemu wilkowi najwyraźniej na prawdę zależało na śnieżnym kwiecie. Nic nie zaszkodzi mu dać jednej.
- Oczywiście. - odparłam. - Chodź za mną. Roślina znajduje się w mojej komnacie. - dodałam.
Odwróciłam się i weszłam do środka zamku. Lekko stąpałam po czerwonym dywanie, który na bokach był ozdobiony złotymi nićmi. Chwilę później dotarliśmy do schodów. Szybkim krokiem przeszliśmy przez nie. Red Rose nie było w komnacie, ponieważ wybrał się na dość długi spacer. Po co? Tego mi nie powiedział. W każdym bądź razie otworzyłam drzwi od mojej komnaty. Rozejrzałam się. Na okiennym parapecie stał dzban z... jedną różą. Pamiętam dokładnie, iż wsadzałam tam dwie. Czyżby mój 'partner' wziął jedną dla jakiejś innej? Sądzę, że tak. Westchnęłam. Obietnica to obietnica. Zbliżyłam się do kwiatu i za pomocą telekinezy go wyjęłam. Wróciłam do Yuki'ego.
- Proszę. - powiedziałam, wręczając mu roślinę.
Nie byłam już w dobrym humorze. Basior, widząc to, skinął głową na pożegnanie i odszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home