Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

wtorek, 15 listopada 2016

Olethros - Kłamstwo

Spojrzałem na wilka obok mnie spode łba. Pragnę się stąd jak najszybciej wydostać. Jeszcze cztery wilki, dwa, jeden i moja kolej. Racje żywnościowe. Jakby każdy wilk był kaleką i nie umiał zapolować na najprostszego na świecie zająca. Wilk rozdający mięso zilustrował mnie wzrokiem na co ja warknąłem z irytacją. Nie można trochę przyśpieszyć? Dał mi moją porcję i odszedłem pośpiesznie. Westchnąłem lekko i pobiegłem w kierunku Glacies. Zimno zastało mnie rankiem. Wkroczyłem w mokrą przestrzeń. Pod moimi łapami zapadł się zimny śnieg. Czasami zastanawiam się dlaczego wybrałem takie miejsce, które nie sprzyja nawet mojej sierści. Nie mogę się schować... Z resztą po co jak władam tą ziemią? Glacies? Chwila głupiej nieostrożności i potknąłem się. Zrobiłem szybko piruet by nie wpaść do dziury i rzeczywiście udało mi się. Jednak dzura mnie zafascynowała. Nie żeby była jakaś nieziemska, to nawet nie była dziura, ale wyglądało to tak solidnie, że chyba mam gdzie spać. Wszedłem do groty nie zawracając sobie głowy taką drobnostką jak sprawdzenie czy nie ma tam jakiegoś zwierzęcia - i tak narobiłęm wcześniej tyle hałasu, by mogło wyleźć. Wszedłem, przyzwyczaiłem się do lekko ciemniejszej atmosfery i zamarłem. Nie od razu bo pierwsze co zauważyłem to okrągła dziura w sklepieniu groty, do której nie wpadał śnieg. Zapewniała dobrą wentylację i lepsze oświetlenie. To co było pod nią mnie przeraziło. PNa ścianach oparto różne dziwne narzędzia, niektóre rozpoznałem bo służyły do egzorcyzmów. Były tam porozwieszane zioła. I to nie były te, które się używa do dobrych, szamańskich celów. Zniesmaczony skierowałem wzrok ku dołowi i ujrzałem dziwne znaki wyskrobane czy raczej wyrysowane na podłodze. Część oczywiście była szamańska a część nie. Co mnie zdziwiło w "strategicznych" miejscach porozmieszczane były dawno wypalone ogniska. Pod ścianą leżała skórzana torba. Z niezdrowej ciekawości zmusiłem się i wkroczyłem głębiej. Wszystko było pokryte warstwą kurzu. Nastąpiłem na coś zimnego. Zanim spojrzałem na to przemyśliwałem opcje. Spojrzałem. Sztylet z kościaną rękojeścią, zdobiony złotem. Był... urzekający. Nagła pokusa pchnęła mnie do zabrania z brudnej podłogi. Wiedziałem, że nie należał do tego brudnego i zapuszczonego miejsca. Było w nim coś świętego. Muszę go mieć.
Podniosłem go na wysokość oczu. I poczułem, że coś spływa mi z nosa po wardze. Lepka, czerwona ciecz. Spadając zaznaczyła jakąś runę. Uśmiechnąłem się mimowolnie. Czy to to? Szkarłatu brakowało w moim życiu?
Podszedłem do skórzanej torby. Szkarłat znaczył moją ścieżkę. Każdy krok. Schowałem puginał do torby. I wyszedłem. Wrócę tu. Jedna czerwona kropla przesyciła swoją barwą śnieg u progu tego... Miejsca. Krew przestała spływać. To wszystko się skończyło. Czy to przypadek?

Foxy
Dzisiaj postanowiłam zabrać te nędzne truchła na wycieczkę. Coś im się od życia należy, a i może magowie wody odkryją swoje marne żywioły. Pfe. Mogłabym zacząć od ognia, ale im szybciej odkryjemy magię wody, tym lepiej. Nie będę musiała odkładać tego na potem, co lepsze, przebywanie na Glacies będę mieć za sobą. Czemu akurat tam? A no, bo tam jest najsilniejsza energia i dobrze wpłynie na przyszłych magów. Plaża czy Luminosum wprawdzie są piękne i bardzo energiczne, jednak gdzie najlepiej odkryć żywioł jak nie w miejscu pełnym wody. Co z tego, że zamrożonej, jest rzeka, więc będą mieli gdzie ćwiczyć.
- Dobra młodzieży, dzisiaj idziemy na wycieczkę. Kto chciał zostać magiem wody i spodziewa się tego, na pewno będzie zadowolony. - oznajmiłam normalnym, głośnym tonem, tak by każdy usłyszał. Nawet ci co tylko szczekają.
Szczeniaki popatrzyły się na siebie, po czym można by rzec "wybuchnęły". Oh, nie znoszę tych pisków, wycia i szczekania. Przerzuciłam jedynie oczyma i wybrałam się w podróż. Po drodze wstąpiliśmy po mięso, bo akurat rozdawali dziś porcje. Ja dostałam swoje 3 kilogramy, a szczyle po 1,5kg. Komu w drogę temu czas!
Wyruszyliśmy wczesnym rankiem, więc na miejsce dojdziemy za jakieś siedem godzin, może osiem, jeśli będą iść w tym tempie. Ehh, chyba będziemy zmuszeni tam przenocować i zostać na kilka dni. Dobrze, że mamy co jeść i że rodzice wiedzą o wszystkim.

Olethros
Spojrzałem nań na szkarłatną plamkę na białym śniegu. Słońce rozgrzewa przemarznięty świat. Tak to wygląda. Odwróciłem wzrok i na horyzoncie pokazały mi się postacie. Nie jedna tylko kilkanaścioro. Jedna to na pewno wadera a inne to szczeniaki. Rozejrzałem się naokoło nie wiedząc co robić. Nie chcę za bardzo mieć teraz z nikim kontaktu. Po namyśle wróciłem do groty, żeby tam przeczekać nalot. Usiadłem na środku pomieszczenia obok ogniska i nasłuchiwałem. Nic śię nie działo, więc prawie przysnąłem. Nie chciałem tu spać. Pośród tych rupieci czuję się nieswojo. Na pewno bym tu nie spał. Rozejrzałem się na boki. Nic się nie ruszyło. Jakby to było dziwne... Westchnąłem. Ale tu było cicho....
Usłyszałem przeraźliwe piski, trzaski i tumult. A po sekundzie następne, tępe bum. Przy wyjściu z groty leżała wadera. Widać wpadła. Tak samo (prawie) jak ja. Z drugiej strony... czy to nie znak? Nie ma mnie z nią nic połączyć? Wadera stęknęła i przewróciła się na bok. Dostrzegła mnie i jęknęła. Myślałem, że to z bólu, ale ten dźwięk zbytnio przypominał mi przekleństwo. Przybrałem poker face'a. Musiała się tu wpierdolić?
- Uszanowanie, wadero. - spojrzałem na nią wściekły.

Foxy
Spacerowałam z tą dzieciarnią po ziemiach, których szczerze nienawidziłam. Oh, byle ktoś odkrył te swoje marne wodne moce i spadamy stąd. Na moje futerko spadały płatki śniegu, które od razu zaczęły się topić. Wiadomo, mag ognia to i serduszko ma ogniste, no i nie tylko. Byłam mokra! Ohyda! Jak ja nienawidzę tego miejsca... Nagle ni stąd ni zowąd, wpadłam do jakieś nory. Było dość wysoko przez co się trochę obiłam i na pewno będę mieć siniaki. Oh, same nieszczęścia mnie tu spotykają.
- Scortum! - warknęłam ze złością, po czym dostrzegłam tego czarnego basiora.
- Czego chcesz nędzna szumowino! - krzyknęłam do niego ze złością, po czym przybrałam pozycję bojową.
- Ty żeś nastawił tą pułapkę, prawda!? Nie myśl, że coś ci ze mną wyjdzie. - patrzyłam na niego z wrogością w oczach, cały czas obserwując bardzo dokładnie jego ruchy. Szmaciarz! Nie zabił mnie wcześniej, więc i teraz też tego nie zrobi. O nie, nie dam mu tej satysfakcji!
- Prze Pani! Jest tam pani? Halo!? - krzyknął jeden z mych uczniów, na co odkrzyknęłam, że jestem i zaraz stąd wyjdę, jednak basiora z oczu nie spuszczałam.

Olethros
Chwilkę temu wadera przeklinała z bólu a teraz przyjęła pozycję bojową i wyzywa mnie od szumowin! Wlepiłem w nią oczy. Co ją tak wkurwiło? Nie moja wina, że wpadła jak śliwka w kompot. Mimo tego, że Ruda była skora do ataku nie zmieniłem nic w swojej pozycji. Z drugiej strony jak ona śmie? Musiała mieć kiedyś na pieńku z pewnym czarnym basiorem. Lecz to nie ja.
- Przestań. - Chciałem prychnąć jednak ten dźwięk, który wydobył mi się z gardła bardziej przypominał warknięcie. - Dawno nikogo tu nie było, więc wiadomo, że wejście jest dosyć przysypane.
Gównianie to wyszło. W ustach mordercy zabrzmiałoby to jak: "Hej, oczywiście, że nastawiłem na ciebie pułapkę, ale udajmy, że to zbieg okoliczności! Będzie fajnie." Pokręciłem niezauważalnie głową. I znów spojrzałem na waderę. To twarde spojrzenie i przyćmiony rudawy kolor jej futra. Jak płomień, który zaraz ma wybuchnąć. Nie powiem, żeby było to brzydkie. Kurwa, o czym ja pierdolę...

Foxy
Czy on ogłupiał do reszty? A może się tak tylko ze mną droczy? Hę? Nie rozumiem go, a to pozwala rozszerzać mój brak zaufania. Czarny basior na pewno już wszystko sobie przygotował i czeka by mnie zabić. W końcu jak wyjaśni tą pułapkę? Myśli, że nabiorę się na te marne teksty? Nie.
- Nie dam się się na to nabrać! - krzyknęłam do niego, po czym zapaliłam się jak pochodnia i szybkim pędem ruszyłam ku niemu. On nie zrobił pierwszego kroku, więc ja go w tym wyręczę. Lepsze to niż atak zza pleców.
Wilk został lekko poparzony w lewy bok, bowiem by uniknąć ataku, obrócił się. Odepchnęłam go na tyle, na ile starczyło mi siły, po czym szybko biegłam ku wyjściu. Może zdążę stąd uciec, zanim wstanie. Uszy pozostawiam czujne, usłyszę jego ruch i jeśli tylko coś zrobi, rzucę mu kulkę ognia.

Olethros
Oniemiałem. Ogłupiałem. Stałem jak się wkurwiała i miotała we mnie kulką. Wpatrywałem się w nią w osłupieniu. Ona myśli, że chcę or chciałem ją zabić? Zajebiście, może być z tego romans.
Bleh. Tak na serio. Nie ogłupiałem na tyle, by nie uniknąć jej ataku. Dostałem w lewy bok. Zdarza się. Szczególnie jak się chce by ona wybuchła. Czerwona odwróciła się i pobiegła w stronę wyjścia. Nadal była ostrożna, ale nie obchodziło mnie to. Zrobię drugi ruch. Natychmiast. Stworzyłem potężną ścianę powietrza, by nie wyszła. Udało się bo nie byłem zmęczony. Och, tak? Wiatr dusi ogień. Nie może przytłumić jednak żaru.
- Poczekaj! Pogadajmy, do kurwy nędzy. - Westchnąłem. - Myślałaś, że chcę cię zabić? Intrygująca idea. - Mruknąłem to ostatnie bardziej do siebie. Wiecie... Śmierć. Ta dusząca ciemność i wylewająca się krew... To może być nieopisane. Przysunąłem waderę bliżej do mnie a dalej od wyjścia. I czekałem czy coś powie. Na razie to tylko cisza dźwięczała mi w uszach, a to mnie irytowało. - Hej, powiedz coś!
Nie uśmiechnąłem się, co myślałem, że byłoby adekwatne do sytuacji. 

Foxy
Basior użył swoich mocy do zatrzymania mnie, jednak nadal starałam się przedostać przed tą warstwę. Nie dam mu się zabić! Raz już próbował to zrobić i mu nie wyszło, teraz też mu nie wyjdzie. Jednak zdziwiły mnie jego słowa... nie, to na pewno jest sztuczka! Chce mnie oszukać, rozproszyć moją uwagę a potem zaatakować znienacka. O, co to, to nie.
- Pogadać? Nie mamy o czym świrusie! - warknęłam na niego ze złością, bowiem ta jego tarcza była całkiem silna, jednak... ogień na przewagę. Buchnęłam ogniem w powietrzną ścianę, a ta wznieciła moją moc i po chwili basior stracił nad wszystkim kontrolę.
- Ogień pokonuje powietrze. - rzekłam. Miałam drogę do ucieczki, którą wykorzystałam. W końcu mam całą grupę dzieci na głowie, pogadam z nim kiedy indziej, bowiem muszę przyznać, że mnie sobą zainteresował. Zachowywał się inaczej, co może świadczyć o zażyciu eliksirów... może mi jakiś stworzy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home