Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

wtorek, 6 grudnia 2016

Olethros - Quest#6

Z rana zebrałem się i ruszyłem w drogę do Anguntur. Po pierwsze jakoś intrygowało mnie co kryje się za mgłą. Słyszałem, że kryją się tam tajemnicze istoty i takie pierdoły. Po drugie stamtąd przyszedłem do Arcanterry. Wiem o tym ponieważ coraz częściej kontaktuję się z rodzicami a oni wiedzą wszystko. Po trzecie oni kazali mi tam przyjść. Poobserwować, zobaczyć, zapamiętać, odkryć więcej z mojej zgubionej przeszłości. Żwawo wkroczyłem w pierwszą warstwę mgły. Wybierałem najdogodniejsze ścieżki jednak i to zaczęło być coraz trudniejsze, gdyż mgła gęstniała. W końcu nawet nie widziałem co mam pod łapami. Przystanąłem wtedy zmęczony, westchnąłem i zapatrzyłem się w mgłę. Bielmo na oku wszechświata. Pomyślałem chwilę w tej niesamowitej ciszy. Gdy zacząłem ponownie iść coś otarło mi się o mój bok. Otarło a nie zaatakowało. Jaka w tym logika się pytam? Wilk stoi, bezbronny, żywioł to tylko powietrze. Jak to pomyślałem coś zrzuciło mnie z tego czegoś na czym stałem. Cóż za ironia losu! Gdy tak leciałem przez tą mleczną mgłę obijając się o wystające skałki myślałem tylko o tym jak nie cierpię rodziców i czy spadnę na sam koniec, żeby potem nie musieć walczyć. Dostałem odpowiedź na to pytanie, gdy gruchnąłem grzbietem w jakąś półkę. Wstałem powoli i rozejrzałem się. Udało mi się tylko dlatego, że rzeczywiście mgła była przejrzystsza. Sierść zjeżyła mi się, gdy usłyszałem nad sobą jakiś ptasio-podobny skrzek. Wziąłem nogi za pas. Poczułem prawdziwą ulgę, gdy moje łapy dotknęły zielonej murawy i jednocześnie byłem zaintrygowany, ponieważ nie wiedziałem nawet co mnie zaatakowało i chciałem się tego koniecznie dowiedzieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home