Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Olethros - Quest#7

Postanowiłem dziś poćwiczyć mój żywioł. Skierowałem moje kroki ku Lasu. Dlaczego? A gdzie się nie obrócisz tam drzewa. Więc idealne miejsce na trening. Jak chybisz to i tak nie chybisz po twój pocisk walnie w inne drzewo. Wkroczyłem do Lasu podążając główną ścieżką. Widać było jak Arcanterra budzi się do życia. Tam ptaszki ćwierkają, tam jelenie ryczą na swoje przedmiociki, tam wiewiórki skaczą. Więc jest wiele mięsa a ci debile nadal utrzymują zakaz dotyczący myślistwa. Ojej, bo arystokrata będzie chciał popisać się przed swoim przedmiocikiem i jeszcze się skaleczy, lepiej jeszcze nie odwoływać rozkazu. Ble, ble. Swoją drogą chętnie bym zobaczył jak Pani Misiu rozrywa na strzępy jakiegoś samca. Marzenia ściętej głowy. No ok. Znalazłem idealne miejsce na trening. Droga robiła się szersza a na niej leżało parę przewróconych pni, które idealnie nadadzą się na cel. Puściłem ku stosie pocisk i wtedy gdy masa powietrza zderzyła się z drewnem jakaś szaro-bura puchata kulka na mnie skoczyła, przewróciła, docisnęła i zagroziła wypruciem flaków. Przekręciłem łeb na tyle ile mogłem, by spojrzeć napastnikowi na pysk. Niezadbany wilk. Z pyska mu śmierdzi. Westchnąłem.
- Z tym wypruciem flaków to mówiłeś do mnie? - spytałem się.
Wilk tylko wywrócił oczami i warknął krótkie tak. Nie było mu do śmiechu a ja akurat miałem ochotę na żarty. Spróbowałem się wyswobodzić jednak nie udało mi się. Stworzyłem więc kulkę masywnego powietrza, która zaplątała mu się wokoło głowy i spowodowała zapowietrzenie. Widocznie zakręciło mu się w głowie, bo zwolnił ucisk i zszedł ze mnie. Wstałem i zlikwidowałem kulkę. Następnie zamyśliłem się nad wykonaniem. W końcu dostrzegłem ostro zakończony patyk, który oderwał się od pni na drodze. Podniosłem go, wycelowałem w wilka i powoli przeciąłem mu brzuch i klatkę piersiową. Wilk upadł z bólu nawet nie próbując zatrzymać swoich flaków na swoim miejscu.
- Cóż za ironia losu, hm? - rzuciłem w jego stronę i odszedłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home