- Wszystko dobrze? Co z maluchami? - zapytał basior.
- Tak wszystko dobrze. - odpowiedziała mu jego towarzyszka.
- Cleo, wychodzę. Będę wieczorem o ile wszystko pójdzie dobrze. - oznajmił stanowczo.
- Dobrze Kasai. Wracaj szybko. - oznajmiła z troską w głosie, przytulając swoje pociechy, które po chwili zasnęły.
6 LAT PÓŹNIEJ
Rozejrzałem się wokół. Byłem w nowym miejscu. Nowym, bezpiecznym i cichym. Ruszyłem w głąb wioski, bacznie obserwując otaczający mnie świat. Po chwili wpadłem na jakiegoś wilka, który miał coś w pysku i patrzył na mnie jakbym zabił mu matkę.
- Stój! Zatrzymaj go! - krzyczał ktoś z daleka.
Szybkim ruchem basior wstał i chciał uciekać, ale podłożyłem mu łapę, a on upadł ponownie. Przytrzymałem go, a wtedy podbiegła do nas jakaś wadera i zabrała mu przedmiot z pyska. Kiedy wszystko było już wyjaśnione, puściłem go wolno, a ten szybko wziął nogi za pas.
- Dziękuję za pomoc. - oznajmiła płeć piękna.
- Nie ma za co. Jestem Yuki. - odpowiedziałem.
Rue
Przemierzałam swobodnie tereny lasu. Dlaczego? Sama nie wiem. Możliwe, że dla relaksu. Budowa zamku była już zakończona, więc nie miałam zamiaru siedzieć w tej śmierdzącej cegłami norze. Nagle ujrzałam basiora ze zdobyczą w pysku. Z tego co mi wiadomo to samemu nie można polować. Po prostu się jego zapytam czy jest łowcą; tak dla pewności. Może choć raz komuś się przydam? Podeszłam do wilka, lecz ten, gdy mnie spostrzegł, rzucił się do biegu. Aha! To rabuś! Czym prędzej ruszyłam za nim. Niestety nie doganiałam go. Ujrzałam ścieżkę prowadzącą do wioski. Na pewno ktoś tam jest, więc pomoże mi go złapać. Chwilę później biały basior zatrzymał przestępcę. Zdyszana, stanęłam przed nimi i wyrwałam wrogowi zwierzę z pyska. Akurat podeszła do nas straż patrolująca las i zabrała ze sobą wilka. Spojrzałam na nieznajomego.- Dziękuję za pomoc. - powiedziałam.
Samiec przedstawił się jako Yuki. Chwilę po tym zapanowała między nami cisza, lecz była ona dosyć swobodna. Uważnie oglądaliśmy siebie. On był stanowczo większy ode mnie. W końcu jednak postanowiłam przerwać milczenie.
- Mam na imię Rue. Przydomek Waterfall - rzekłam. - Może... Może pójdziemy na spacer? - wypaliłam bezmyślnie.
Yuki
Na spacer? Cóż, ja jestem tu nowy i nie znam zbyt wielu miejsc, jedyne co mogę jej zaproponować to chyba tylko kilka kółek po tutejszym lesie. A zresztą, jego złota, ta jesienna strona jest dosyć ładna, może Rue doceni jej subtelne piękno i też będzie zachwycona? Warto spróbować, a poza tym, odmówienie jej teraz byłoby chyba dość niegrzeczne...- Ja mam na imię Yuki. Miło mi cię poznać, naprawdę. - uśmiechnąłem się nieśmiało. - Co do spaceru, to zgoda. Zgoda, możemy iść, tylko powiedz, co to był za wilk, którego goniłaś? Widzisz, spora akcja, czy coś ci zrobił?
Rue
Basior przystał na moją propozycję. Zamiast odpowiedzieć na jego pytanie zaczęłam iść przed siebie. Powolnym krokiem ruszyliśmy w środek lasu. Otaczały nas barwy złota, czerwieni oraz podobnych do nich odcieni. Postanowiłam teraz udzielić odpowiedzi Yuki'emu.- W skrócie; przechadzałam się właśnie po tym lesie, lecz dostrzegłam wilka ze zdobyczą w pysku. - zaczęłam. - W pierwszej chwili pomyślałam, iż to jeden z łowców. Jednak on, gdy mnie spostrzegł, zaczął uciekać. Nie wiem czy wiesz, ale zabronione jest na razie samotne polowanie za zwierzęta, więc od razu przyszło mi na myśl, że powinnam go złapać.
Biały wilk słuchał mnie uważnie. Spodobało mi się to. Nawet jeśli go dopiero poznałam, to i tak bardzo już go polubiłam. A może to zwykłe zauroczenie? Eh... Pewnie będzie ta sama sytuacja co z Ethenem.
- Biegłam za nim, aż dotarłam do ciebie, i... - przerwałam. - Dziękuję jeszcze raz za złapanie tej szumowiny. - dokończyłam.
Na moim pysku zagościł lekki uśmiech. Czuję się jak młoda samica, która szaleje za płcią przeciwną. Ale co poradzić? Może nadal nią jestem. W niektórych momentach mi to przeszkadza, ale wydaje mi się, iż samcom podoba się to. Ta 'cecha' dodaje mi pewnego uroku. Heh... Jeszcze taka stara nie jestem, więc na jakiekolwiek szaleństwa mogę sobie jeszcze pozwolić.
- A tak właściwie to ile ty masz lat? - zapytałam.
Ciekawość również została we mnie. Lecz co poradzisz? Nic nie poradzisz. Taka jestem; nic tego nie zmieni.
- Mój wiek wynosi pięć lat. - powiedziałam po chwili.
Yuki nie wydawał się być starym basiorem. Maksymalnie przypisałabym mu osiem lat. Mam jednak dużą nadzieję, iż jest młodszy, że jego wiek jest niemalże taki jak mój. Oczekując jego odpowiedzi, poczęłam rozglądać się. Co chwila jakiś liść śmigał obok nas. W większości zamiast znajdować się na drzewach, to leżały pod nimi, tworząc różnobarwne sterty. Ponownie przeniosłam wzrok na nowego znajomego.
Yuki
Zadrżałem mocno, kiedy doszły do mnie słowa wadery, kiedy wytłumaczyła, dlaczego goniła wilka przez las i wioskę. A to było dziwne. To było straszne. Ja myślałem, że on coś zrobił białej wilczycy, a tu takie coś. Zresztą, czy ona w ogóle pomyślała, kiedy z uporem za nim biegła? Może wilk, który ukradł to mięso naprawdę go potrzebował... zresztą, jakie może, jeśli ktoś kradnie jedzenie, to na pewno musi mieć jakiś powód, ba, poważny powód! Pewnie głodował. Mógł być chory. Mógł mieć rodzinę. Może szczeniaki. O boże! A Rue go tak po prostu... nie współczuła mu, nie puściła tego zdarzenia mimo oka, po prostu doniosła na biednego wilka do straży, teraz pewnie zginie w lochu. I jeszcze nazywa biedaka tak po prostu szumowiną, tak po prostu go obraża. Czy ona nie ma uczuć? Oh, ona musi być zła. Naprawdę. Nie odpowiedziałem na pytanie o wiek, po prostu zatrzymałem się, nie mogłem na nią patrzeć.- Zachowałaś się potwornie. - powiedziałem na tyle stanowczo, na ile pozwalała mi moja nieśmiałość, także ten, pewnie dość cicho.
Rue
Co? O co mu chodzi? Przecież... Ale... Nic nie rozumiem. Ja również się zatrzymałam i spojrzałam na Yuki'ego z lekkim zdziwieniem.- N-nie rozumiem. - powiedziałam, lekko się jąkając.
Podniosłam przednią, lewą łapę. Przeniosłam ciężar ciała bardziej na tylne kończyny. Musiałam wyglądać na bardziej zlęknioną niż on. Eh... Moje jakże świetne zachowanie spowodowało to, iż samiec wyglądał na jeszcze mocniej przestraszonego. Cholera! Jak zwykle coś muszę spaprać. A teraz? Teraz nawet nie mam pojęcia czym go tak zraziłam do siebie.
- Chodzi ci o to, że nazwałam go szumowiną? Wybacz, ale cz-czasami coś mi się wymsknie... Ale to jest bardzo rzadkie! - tłumaczyłam, lecz chyba na próżno.
Wyraz mego pyska prezentował szok, lecz również strach. Nie byłam za często w takiej sytuacji. Najczęściej uciekałam. Nie. Muszę postawić na swoim. Wyjaśnimy to na spokojnie; cokolwiek to jest. Nie mam ochoty posiadać złej reputacji nawet w wiosce.
Yuki
Podniosłem głowę do nieba i jęknąłem, chyba tylko dlatego, że w dalszym ciągu byłem okropnie zirytowany zachowaniem wadery wobec biednego, no, dobra, złodzieja, ba, chyba nawet bardziej się jeszcze zdenerwowałem, bo naprawdę nie chciałem w ogóle patrzeć ani też rozmawiać z białą, w uszach nadal odbijały mi się jej okropne słowa. Stwierdziłem w myślach, że to dobra chwila, żeby się urwać, zakończyć spacer, zakończyć w ogóle całą znajomość z tą potworną waderą.- Tak... między innymi o to chodzi. - powiedziałem cicho, ze zrezygnowaniem, nadal wpatrując się w szare niebo - Powiedz mi, czy ty masz w ogóle wilcze uczucia?
- Ja już chyba pójdę. Do widze... Żegnaj, po prostu żegnaj... Lepiej, żebyśmy się już nie... nie spotykali. I proszę cię, popracuj czasem nad sobą, nad ogólnym współczuciem. Jesteś raczej młoda, masz szansę jeszcze się poprawić. - dodałem po chwili
A skończywszy mówiąc, ruszyłem wolnym krokiem do mojego domku we Wiosce. Z wrażenia trzęsłem się lekko.
Rue
Naprawdę? Czy ja... Czy ja nie mam uczuć? Patrzyłam z niedowierzaniem na białego basiora. Nie wiedziałam, że jestem aż tak okrutna. Ale... To pierwszy raz mi się zdarzyło. Mam również nadzieję, iż ostatni. Wygląda na to, że już jestem postrzegana za chamską wilczycę bez uczuć. Muszę to naprawić. Tak jak wspomniał Yuki; jestem jeszcze młoda, mam wiele życia przed sobą. Wyciągnę wniosek z mojego błędu. Choć nadal odczuwam smutek. Wydaje mi się, iż jestem wrażliwa. Niestety nie wiem, czy samiec zgodziłby się z tym. Ponoć nie mam wilczych uczuć.- Eh... - westchnęłam, odwracając głowę w bok.
Me oczy zaszkliły się, a serce jakby biło wolniej. Zawsze coś zepsuję; nawet jednym słowem. Wezmę się w garść. Po poprawie odwiedzę Yuki'ego, bez względu na to czy tego chce czy nie. Przymknęłam powieki, a następnie usiadłam na ziemi. W taki sposób nigdy nie zdobędę przyjaciół.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz