Siedziałem właśnie w klasie i słuchałem wykładu nauczycielki na temat hierarchii. Nie miałem zielonego pojęcia kim chcę zostać. Najlepiej pozostanę nikim, tak jak do tej pory. W poszukiwaniu natchnienia zacząłem rozglądać się po klasie, jednocześnie słuchając o czym inni rozmawiają. Czy to fajnie mieć jakieś chęci do życia? Jakby byli magami ognia to na pewno z tej całej ekscytacji podpaliliby się, a przy okazji sprzęt w sali. To mogłoby być nawet ciekawe i zabawne.
- Adriel, jak myślisz. Co do mnie pasuje? - zapytałem brata, patrząc na niego obojętnie.
- Ty coś wybrałeś? - dodałem po chwili, żeby znowu nie myślał, że się nim nie interesuję. Ostatnio jakoś tak, podczas kłótni wyszło, że jestem egoistą. Tak to jest, jak chcesz pomóc, jak ci zależy, a ktoś ma na to wywalone. Trudno to znieść na dłuższą metę, a tak jest codziennie... ale co ja poradzę, jak mnie to rzeczywiście nie obchodzi? Czasem mi szkoda brata, za bardzo się przejmuje.
Adriel
Szczerze mówiąc już nieco myślałem nad przyszłym stanowiskiem, choć miałem pewne wątpliwości czy mi się uda... Teraz jednak zastanawiałem się and pytaniem brata. bo by do niego pasowało? Szczerze wahałem się. Nie za bardzo potrafiłem sobie wyobrazić jego obcującego z innymi, opiekującego się kimś czy przekazującego swoją wiedzę, o którą nie dbał wcale. W gruncie rzeczy jedyne na co byłem w stanie wpaść to stanowisko szamana... Sam nie wiem czy mój brat miałby do tego faktycznie predyspozycje czy zwyczajnie udzielał mi się jego wiecznie znudzony, grobowy wręcz nastrój. Tylko czy obcowanie ze śmiercią nie zniszczyłoby go do reszty? Nie wiedziałem tego i wolałbym nie ryzykować.- Najpierw powinieneś znaleźć sobie coś, co by cię zainteresowało. Może rzemieślnik? - spytałem choć nie byłem co do tego przekonany. Mogłem mieć nadzieję, ze wytwarzanie czegoś się mojemu bratu spodoba, jakoś wzbudzi jego kreatywność... Ale to były tylko nadzieje.
- Co do mnie to... chciałbym zostać druidem - powiedziałem choć i tu się zawahałem. Nie miałem pojęcia czy ktoś taki jak aj tego dokona. W końcu byłem sierotą znikąd... Czy ktoś taki może siedzieć tak blisko władzy? Musiałem się przekonać... postarać. Musiałem pomówić o tym z ciocią... Ona też do wszystkiego doszła sama. Może coś mi poradzi?
Ruin
Skoro Adriel mówi, że muszę znaleźć coś co by mnie zainteresowało a potem papla, że rzemieślnik to co on sobie myśli? Czy widział mnie kiedyś, żebym coś szył czy rzeźbił? Z bratem jest coś nie tak i to widać, no... ewentualnie nie zna mnie lub się zakochał. W sumie to chyba lepsze to pierwsze, bo na co komu miłość, a zwłaszcza jemu. Renn także nie powinna się z nikim spotykać. Tak będzie lepiej dla wszystkich. Przynajmniej my nie będziemy grać w tą grę, jaką jest życie. Nie będzie miłości to nie będzie szczeniąt i także nie będzie cierpienia. Tylko tego chciałem. Nie cierpieć. Nie czuć. Nie być.- Druid? A czym on się zajmuje? - zapytałem. Może dla mnie to stanowisko też będzie idealne? A może po prostu zostać nikim? Zwykłym poddanym? Nie. Skoro już żyję to niech chociaż się na coś komuś przydam, tak? Zniosę to jakoś, ważne też bym nie musiał dużo rozmawiać i spotykać się z innymi wilkami. Może myśliwy? Z tego co wiem to chodzi taki po lesie i zabija. A co jeśli te zwierzątka też mają rodziny? Co jeśli zabiłbym matkę? Jej dzieci potem czułby się tak samo źle jak ja. Gdybym tylko mógł to jadłbym same zioła i rośliny, jednak Arcanus chciał inaczej. Czemu obdarzył nas uczuciami w takim razie? Mamy zabijać, albo umrzemy. Po co czuć, będąc czymś takim?
Brat wyjaśnił mi wszystko i stwierdziłem, że chyba nie dałbym sobie rady. Cóż, może na innych lekcjach będzie wszystko wiadomo i coś sobie znajdę. Na chwilę obecną... nie będę się nad tym zastanawiał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz