Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

piątek, 21 kwietnia 2017

Ruin - W końcu wolny

Od zawsze chciałem zrobić jedno. Iść do wioski. Wiadomo jednak, że jako roczniak nic nie wolno, poza edukacją i obowiązkami domowymi. Teraz to już co innego. Mam żywioł, chociaż jest trochę dziwny. Nie wiem czy tak powinno być, ale nic mi nie wychodzi poza zamrażaniem, śniegiem i soplami. Trudno jest kontrolować ciecz czy parę. Renn radzi sobie zdecydowanie lepiej, a więc jest to dowód na to, że jestem jakiś inny. Tak, wiem. Miałem go nie trenować, nie interesować się, ale to naprawdę ciekawe zjawisko. Uwielbiałem śnieg. Spadał on tak delikatnie na moje futerko.
Przy bramie zauważyłem grupkę wilków z przewodnikiem, więc podszedłem zapytać się co mają na swej liście zwiedzania. W prawdzie wioski tam nie było, ale zmierzali w podobnym kierunku, więc postanowiłem się dołączyć, a potem sam dojdę. Tak myślę.
Zmieniło się coś. Cieszyłem się i byłem bardzo podekscytowany, tak, że nawet z kimś zacząłem rozmawiać po drodze. Mimo wszystko mój ton głosu nadal był obojętny, a na pysku raczej nie było widać szczęścia. Kiedyś wujek mówił, że oczy są zwierciadłem duszy i jeśli to prawda, to one na pewno się cieszą.
Będąc na miejscu nie mogłem przestać się nadziwić. To było naprawdę niesamowite! Wilki mieszkające w domkach, które moim zdaniem były dla mnie idealne. Myślę, że mógłbym tu zostać, jednak lepiej by było powiedzieć o tym rodzeństwu i cioci. Wiadomo, żeby się nie martwili, bo tego mi nie potrzeba.
Zauważyłem brązową waderę, która krzątała się przy jednym z domku. Obserwowałem ją bardzo dokładnie, zastanawiając się czy mogłaby mi coś opowiedzieć o życiu tutaj. Była chyba w moim wieku, czy tam starsza... na pewno młoda. Eh, nie wiem. Dobra. Spróbuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home