Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

niedziela, 16 kwietnia 2017

Zeconi - Witaj siostro

Skoro odwiedziłem zamek, to czemu by nie poszukać siostry? W sumie to obojętne mi są one, jednak jak trochę poprawię te kontakty to Uriana to troszkę dobije. Dobre stosunku z siostrami są najlepszym pomysłem na jaki wpadłem w ostatnim czasie. Poza tym chyba w końcu dorosłem do tego, by uważać je za prawie równe mej osoby. Kiedyś to były zwykłe pasztety, cieniaski i idiotki. Ciekaw jestem czy cokolwiek się zmieniło, czy nadal są tak samo głupie jak kiedyś.
Na dziedzińcu udało mi się spotkać z Evangeline, akurat wychodziła z zamku. Ona zawsze była jakaś dziwna, ale cóż, pierwsza lepsza. Hmm, ciekawe czy nadal ma jest tak samo ponura. Dawniej siedziała całymi dniami w samotności, patrząc na wszystkich z pogardą, już nie mówiąc o tych szczęśliwych. Czasem miałem wrażenie, że rzuca jakieś zaklęcia by im życie zrujnować, jednak co mnie to obchodziło, tak dokładniej.
- Cześć Evangeline. Jak tam się masz? - zagadałem. Wadera pewnie musiała być zdziwiona, bowiem doskonale wiemy, że za szczeniaka za bardzo się na sobie nie skupialiśmy. Chociaż... z drugiej strony to ona ma mnie pewnie w dupie i wzajemnie.
Evangeline
Nigdy nie słyszałam gorszego żartu. Z reguły żarty mnie nie bawiły, ale śmiałam się z nich, by nie wyjść w oczach naiwnych obserwatorów na bardziej ponurą, niż byłam. A może byłam tak bardzo posępna, że już bardziej być nie mogłam? Słowa mojego brata, który nigdy nie zwracał na mnie większej uwagi, a które określiłoby się jako miłe czy też przyjacielskie, zaskakująco bardzo mnie rozbawiły. Zaśmiałam się więc krótko, lecz cicho. Zeconi rzucił mi gniewne spojrzenie, toteż spoważniałam lub po prostu wróciłam do swojego codziennego zachowania, które nie mogło być już gorsze. Jakie to smutne. Wolałabym jeszcze nie zadzierać z tym, który obejmował stanowisko oficera. Jeszcze. Ostatecznie kogoś takiego dobrze by było mieć po swojej stronie, więc czemu by nie spróbować? Co się mogło stać w najgorszym przypadku? Najwyżej wyszkolony wojownik, który przy okazji jest także moim obojętnym mi bratem, prawdopodobnie z zimną krwią odbierze mi życie. Ale cóż, istnieją przecież gorsze sposoby na śmierć, czyż nie?
- Witaj, braciszku. - powiedziałam przesadnie słodko. - Miło mi cię widzieć. U mnie wszystko dobrze, nawet bardzo. A jak u ciebie, mój drogi?
Doprawdy, nie poznawałam dzisiejszego dnia samej siebie. Od kiedy ja, najpoważniejszy wilk w całej Arcanterrze, miałam ochotę się śmiać po każdym swoim wypowiedzianym zdaniu, czy nawet, o zgrozo, słowie? Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że rozpoczynanie i ciągnięcie takiej rozmowy były bezsensowne. Nie wiem, czy wiedział to Zeconi, bo jako basior, na moje oko zdruzgotany koronowaniem brata mimo własnych usilnych i jakże szlachetnych starań, zapewne wielu istotnych rzeczy nie dostrzegał, zaślepiony swoją okrutną porażką. Miałam wielką ochotę przewrócić oczami. A poza tym się zaśmiać. Dobre sobie. Chciałam też rzucić kochanemu bratu w twarz mniej więcej coś takiego: ''Wybór naszego braciszka Uriana na cesarza poprzestawiał ci w głowie po raz kolejny czy opętał cię zły duch?''. Chyba jednak nawet starania mi nie wychodzą. Znów pomyślałam, że to smutne. Och, wilki chyba nigdy się nie zmieniają. Na szczęście.
Zeconi
Spojrzałem na nią z lekkim zdziwieniem. Co jak co, ale nie przypominam sobie, żeby była aż tak słodka. Czy ona czasem nie leżała gdzieś w kącie z kwaśną miną? W sumie to, nie wiem. Nie interesowało mnie to. Może sam fakt, że się do niej odezwałem wywiera na mnie takie wrażenie i wszystko wydaje się nie realne? Możliwe. Nawet bardzo.
- A świetnie. Jak już wiesz, jestem oficerem, a niedługo stanowisko generała będzie moje. A ty jak tam z wyborem stanowiska? - zapytałem, chociaż szczerze niezbyt mnie to interesowało.
Ten pomysł jest kiepski. Urian pewnie ma ją tak samo gdzieś jak i ja, jednak przypominam sobie, że kiedyś rozmawiał z Lee. Nawet w klasie obydwoje się uwzięli na mnie i Shae, więc chociaż jedną siostrę wypada mieć po swojej stronie. Wiem, wiem, są jeszcze Rosemary i Diana, ale z najnowszych plotek wiadomo, że poszły na wyprawy pokojowe, czyli no... będą wychodzić za mąż. Coś jak Viviann, tylko z tą różnicą, że szarej mi szkoda. Urian? Serio? Na jej miejscu wolałbym się zabić, niżeli brać takiego osła.
Trudno mi było, ale zaproponowałem Evce spacer. Zobaczymy co z tego wyjdzie, może jeszcze mi opowie coś więcej. Przydałoby mi się. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home