Na stołówce rozniosła się plotka, że Dortmund przechodzi na emeryturę, więc można walczyć o jego stanowisko. To oczywiste, że zdobędę je ja, bowiem ostatni tydzień był pełen sukcesów. To chyba lepsze niż siedzenie w zamku i tycie, a co lepsze... wadery uwielbiają wojskowych. Nie tylko ze względu na cudowną budowę ciała, ale ten cały motyw z byciem bohaterem. Może i nie mamy szans ze stanowiskiem cesarzowej, ale jednak odpowiednia ranga pomaga coś osiągnąć. Jak zostanę oficerem, a potem generałem to będę tak samo szanowany jak Urian. Wiadomo, bez mojej zgody on nie miałby wojska, a bez wojska jest niczym.
Nie ociągałem się, pędem udałem się do Vortexa i wypytywałem o wszystko. Okazało się, że oficer organizuje dzisiaj wieczorem test, wygrany bierze wszystko. Spodziewać się mogłem jakiś testów fizycznych, jak i psychicznych, więc od razu zabrałem się za odpowiednie ćwiczenia i przygotowania. To stanowisko jest będzie moje.
Wieczorem wybrałem się na poligon, gdzie Dortmund sprawdzał nasze umiejętności i wytrzymałość. Nie najgorzej, miałem prawie maksymalną liczbę punktów, a zaraz po mnie był jeden z kaprali. O jeden punkt, ale to i tak punkt przewagi dla mnie. Później rozpaliliśmy ognisko i rozmawialiśmy, a oficer wołał do siebie kandydatów. Sam na sam, a z tego co wiem, to Dortmund jest mistrzem sztuczek umysłowych i manipulacji. Jakoś dam radę!
Test poszedł, mam nadzieję, że dobrze. Wróciłem do ogniska i czekałem aż w końcu ogłosi nam wyniki. Każdemu zależało bardzo, ale dla mnie to ostatnia nadzieja na życie.
- Moim zastępcą zostaje Zeconi the White. Brawo kapralu! - oznajmił, a zaraz po tym zaczęły się szepty, że zdobyłem stanowisko, przez brata. To ich ostatnie śmieszkowanie na mój temat, teraz zdechną z wycieńczenia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz