- Ikelos! Co ty tu robisz? - Spytałam zaciekawiona, wiedząc, że mieszkał daleko w wiosce. Wiosce, która była aż za bardzo daleko od mojego własnego domu.
Ikelos
Mogłem już dawno oddać stanowisko i przejść na emeryturę, jednak co bym wtedy robił? Na pewno nie nawiedzać szczenięta w wiosce, czy te Arii. Każdy ma swoje życie, prawda? Postanowiłem więc wybrać się na Glacies w poszukiwaniu śnieżnych stokrotek, bowiem zauważyłem, że mi się skończyły. Zajmie mi to parę dni, jak nie więcej, bowiem młodość już dawno uciekła i trochę bolały mnie stawy. Na miejscu udało znaleźć mi się kilka kwiatów i kiedy zrywałem je, usłyszałem znajomy głos. Ash?! Odwróciłem się i rzeczywiście ujrzałem moją białą znajomą, która ostatnimi czasy leżała u medyka. Skąd wiem? Jestem magiem, my wiemy jakich leków potrzeba i dla kogo.
- Witaj, widzę, że już lepiej się czujesz. - odparłem z uśmiechem, po czym nie mogłem się oprzeć pytaniu.
- W ogóle to co się stało, że znalazłaś się u medyka? - zapytałem z zaciekawieniem.
Ash
Poderwałam się szybko, żeby nie wyszło, że lubię leniuchować czy coś. Oczywiście, gdyby ktoś tak pomyślał, nie zrobiłoby to zwykłej różnicy, ale wolałam, żeby nikt tak o mnie nie myślał. Tak po prostu. Odwzajemniłam uśmiech, chociaż ten był bardziej blady, prawie niezauważalny. Ale zapewne nawet z takiej odległości zobaczył go Ikelos, bo byłam zadowolona z tego, że będę miała okazję z kimś porozmawiać. Z kimś kto nie był medykiem, pachnącym jakimiś dziwnymi lekarstwami.
-Złamałam sobie łapę, nic takiego. Przynajmniej tak mi się wydawało - nadwyrężałam ją sobie i dopiero później poszłam do medyka. Dlatego byłam tam tak długo. - nie śpieszyło mi się z wyjaśnieniami, ale oczywiste było to, że powinno się chociaż w skrócie to opowiedzieć. Właśnie wtedy miałam nadzieję, że zmienimy temat. Zerknęłam na łapę i poruszyłam nią delikatnie. Aż dziwne było to, że jeszcze niedawno nie mogłam nią ruszać.
Ikelos
Złamała sobie łapę? W prawdzie ciekawiło mnie w jaki sposób tego dokonała, jednak czy powinienem o to pytać? Wiadome, że niektórzy wolą nie rozmawiać o takich rzeczach, jednak Ash chyba nie miałaby nic przeciwko, prawda? Postanowiłem zaprosić ją na spacer, taki trochę dłuższy, bowiem nie widzieliśmy się naprawdę długo i teraz aż mi głupio, że nie odwiedziłem jej u medyka. Co ze mnie za przyjaciel!? Do niczego się nie nadaję, olałem znajomą, moja ukochana woli brata... jestem życiową ofermą. Na samą myśl o tym wszystkim posmutniałem, jednak starałem się jakoś rozkręcić nowy temat, bo raczej nie mam ochoty rozmawiać o czymś, w czym zawiniłem. - A ogólnie co u ciebie? Starość nie radość, prawda? - zapytałem, spacerując z koleżanką u boku. Ciekawe czy ona kogoś ma, byłoby miło, jakby chociaż jednemu z nas się udało w życiu.
Ash
Kiedy usłyszałam, żebyśmy zrobili spacer, zgodziłam się bez żadnego sprzeciwu. Byłam tylko trochę zmęczona, a rozmowa ze starym znajomym zwykle poprawia humor i nawet jest szansa, że zapomnę o chęci odpoczynku, kiedy skupię się na pogadance.Szliśmy przed siebie powoli, a jasne słońce świeciło nad nami. Niebo było czyste, błękitne i leciał na nim tylko jeden malutki obłoczek. Gorąco odbiło się też na otoczeniu - trawa rosła dobrze i szybko, chociaż była trochę żółtawa. Nigdy nie przestanę dziwić się tym miejscem. Domem.
Odwróciłam głowę delikatnie w tył, widząc już tylko trochę drzew. Zaśnieżone tereny Glacies, zupełnie niepodobne do tych, dawno zniknęły z zasięgu naszego wzroku. W końcu odezwał się Ikelos.
- Nie licząc małego wypadku, nawet dobrze. Ale nie tak ciekawie jak kiedyś, można powiedzieć, że trochę narzekam na nudę. A jak u ciebie Ikelosie? Może coś ciekawszego, bo nie mam ochoty rozmawiać jak starcy o pogodzie. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, robiąc krok na przód. Mój spokój przerwały kolejne słowa basiora na które się zaśmiałam. - Racja, nawet nie wiem kiedy ten czas minął.
Ikelos
Ah, stara dobra Ash i jej wyjątkowa szczerość. Jednak o czym rozmawiać jak nie o pogodzie? Starzy jesteśmy, nam wolno, jednak postaram się coś wymyślić, by moja towarzyszka była zadowolona. Hmm, z tego co pamiętam to niezła z niej odkrywczyni świata. To tu, to tam, jakieś przygody, gdzie ja po staremu. Ciepły domowy kącik i praca, praca i jeszcze raz praca. Teraz wiem, że nie to jest najważniejsze, jednak straciłem już możliwości. Mam jedynie nadzieję, że nikt nie popełni takiego błędu jak ja. - No cóż, u mnie to nie ma co zbytnio opowiadać. Praca, obowiązki i marne potrzeby śmiertelników. - odparłem, lekko się śmiejąc.
- Dla ciebie pewnie to nudne zajęcia, znając życie to masz ochotę na jakąś przygodę, prawda? - spojrzałem na białą i zadałem pytanie, na które odpowiedź raczej znałem. Co jak co, ale ona jest wilkiem którego od dawna podziwiam, ta spontaniczność, gdzie ja... mimo iż chciałbym, to jednak kocham swoje życie w wiosce. Sam fakt życia na Glacies jest już dość odważny, ale co to jest dla maga wody, prawda?
Ash
No, no, no, zna mnie chyba na wylot. Oczywiście, że uwielbiam przygody. Fajnie było poczuć adrenalinę i strach przed śmiercią. Ale to było dawno. Byłam młodziutka, a do tego nie znałam tak dokładnie otaczającego świata. Co nie oznacza, że teraz go znam - nadal jest dla mnie jedną wielką tajemnicą. Pogodziłam się też, że nie ma sensu życia. Jest tylko droga, którą idziemy przez życie. Każdy ma inny los. Każdy ma inną drogę. Ale można wybrać, którym szlakiem będziemy szli.-Oh, Ikelos, zamierzasz już odejść ze świata śmiertelników? Masz jeszcze czas i jak tylko będziesz chciał, możesz zmienić swoje życie. - Zauważyłam, słysząc jakby zawód w głosie, który wilk szybko zakrył śmiechem. Nie wiem czy szczerym czy udawanym, ale to akurat nie ważne. - Oj, tak. Z pewnością nie jestem stworzona do ciągłej pracy i obowiązków.
Nie wdałam się w matkę. Ta była spokojna i cicha. Albo nie, nie była jedynie spokojna i cicha. Zwyczajnie myślała jedynie o sobie, a dzieci traktowała jak zwykły śmieć, przypadek i tyle. Babcia była może lepsza, ale jedno nieodpowiednie słowo i dostawało się od niej w pysk. Pierwsze skojarzenie, które mi przyszło do głowy, kiedy o niej myślałam to ten czarny wilk, którego poznałam w Glacies. Byliby dobrą parką. Może z tym wyjątkiem, że ona była starsza, a on młodszy.
Prawie się zaśmiałam, ale powstrzymałam się, karcąc siebie w myślach.
Ale nie byli oni ważni - nie istnieli. To wszystko było już przyszłością, teraz mieszkałam tutaj. Samotnie, ale szczęśliwie. Może nie aż tak samotnie w końcu znałam dużo wilków, byłam w ich społeczności. Dużo już tutaj mieszkałam. Ale nadal czegoś mi brakowało. Tylko czego... Pokręciłam głową, ponownie spoglądając na Ikelosa.
Ikelos
Odejście ze świata śmiertelników nie było złym pomysłem, bowiem nie mam nic. Mógłbym mieć bogactwo, eliksiry, doskonałą pracownię, jednak to wszystko jest nic w porównaniu z sensem naszego istnienia. Nie mam go. Kocham, jednak kochany nie jestem. Kocham, jednak ona? Ona woli innego, a świadczą o tym te słodkie maluchy i jej troska o nie. Prawda, niczym nie zawiniły, jednak czy gdyby go nie kochała, to dzieci traktowałaby tak dobrze? Nie wiem i może lepiej, że nie znam odpowiedzi. Nie potrafię się przy niej zachowywać, muszę traktować ją tak, jak nie chcę. Nigdy, a może zawsze czułem coś takiego? Chęć przytulenia, polizania, czułości i po prostu... miłości. Trudne jest to teraz, wiedząc, że raz mi na to pozwoliła. Czemu zrobiła coś takiego? Po co mówiła, jeśli teraz jest z innym. Ucieklibyśmy, daleko, poza granice. A może gdybyśmy go jednak zabili to miałbym szanse na to cudowne uczucie? Mogę sobie tylko je wyobrazić... tylko... Nie. Nigdy nie zabiłbym brata, nieważne jakim byłby tyranem. Z tego wszystkiego wyrwała mnie Ash, która jest mym przeciwieństwem. Przynajmniej tak mi się wydawało, wydaje. - Totalne przeciwieństwo. - zaśmiałem się lekko i pewnie zauważy to, jednak może odbierze to w taki sam sposób jak zwykle? Nigdy nie wydawało mi się, żeby znała mnie tak dobrze, ale to oczywiste. Nie mówiłem jej złych rzeczy.
- Ja raczej życia zmieniać nie będę, lubię takie jakie jest, ale jakbyś wyruszała w drogę, to przygotuję ci kilka eliksirów. - oznajmiłem z uśmiechem, po czym jeszcze dodałem zdanie o tym, że jak wróci z wycieczki, to czekam na raport i nowe zioła do badań.
Ash
Naprawdę dużo nas różni Ikelosie. Ja za nic w świecie nie chce tak szybko umrzeć, bo jeszcze dużo do zobaczenia jest w tym dziwnym świecie. A przygody i nauka to podstawa - odkrywasz różne rzeczy przez całe swoje życie, a jak umrzesz to ciekawa nauka przeleci ci sprzed nosa. Co do tego, chyba wybiorę sobie jakąś konkretną rangę, bo nudno tak nie robić za wiele, kiedy inni się przemęczają. Jako przykład, o, Ikelos, taki przemęczony się wydaje, a ja sobie tylko spaceruję. Takie życie. Kiedy usłyszałam propozycję przygody, uśmiechnęłam się blado. A nawet żem nie pomyślała o takim rozwiązaniu. Po prostu zwiedzę nasz kraj i zobaczę czy wszystko jest okej i nie ma żadnego zagrożenia. A przy okazji zbiorę jakieś zielsko. Wybornie!
- Oczywiście, Ikelosie. Mogę się wybrać na wyprawę nawet tu i teraz, ale jeżeli chcesz się przysłużyć, to przyjdę do Ciebie po te eliksiry. Zastanów się czy też nie chcesz się gdzieś wybrać. Powiedz mi jak przyjdę jutro! - tym razem uśmiechnęłam się promiennie i odwróciłam się, zadowolona z rozmowy zawracając do domu.
- Do zobaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz