Trwające wątki
Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)
Blog oficjalnie nieczynny ;)
piątek, 27 stycznia 2017
Olethros - Piekło
Plan mięczaka Ingrate poszedł w pizdu parę dni temu, ale był wkurwiony jak wychodził! Geez, Chars, ratuj mnie. Postanowiłem się nie zamartwiać, pójść na spontan i odwiedzić cara. Byłem na terenach Zamku. Wziąłem ze sobą sztylet, doświadczenie, i parę dusz, które chciały pomóc i miały olej w głowie. Jeden z nich, najpotężniejszy, którego udało mi się przywołać nazywał się Beren i pałał nienawiścią do wszystkiego i znał Arcanterrę jak własną torbę. Taki widok aż cieszy oczy! Wszedłem do Zamku bez zwad ze strażnikami, a duchy zrobiły się niewidzialne. Wszedłem na ostatnie piętro i stanąłem przed zdobionymi drzwiami do komnaty cara przedtem gruchocąc strażników o ściany i wyłudzając od nich hasło. Słyszałem, że świnia ostatnio nie wychodzi ze swej siedziby, bo jest chora czy coś. Wszedłem do środka. Red Rose zastałem na posłaniu. Nie wiem czy spał, leżał czy może miał waderę pod sobą - nie obchodziło mnie to. Zwolniłem dusze by czyniły swą powinność, zamieniłem wiatr w ostre jak brzytwy ostrza pamiętając by nie przesadzić, bowiem ogień panuje nad powietrzem. Potem wbiłem sztylet. Rozpętałem piekło zastanawiając się czy aby nie spotkam jednego szczeniaka po drodze. Przydałaby by się i taka obiata.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz