Trwające wątki

Połowa Arcanterry przepadła wraz z forum. Przepraszamy.
Blog oficjalnie nieczynny ;)

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Sarissa - Ezoteryka (2)

Zaczęłam z rana. Wyspana już w miarę, spięta, owszem, ale potrafiłam jeszcze jako tako to opanować. Śniadanie sobie odpuściłam, bałam się, że w pewnym momencie mnie zwyczajnie zemdli. Nie myliłam się wcale, bo ledwie poczułam silny aromat palonych ziół, a w głowie mi się zakręciło i gdybym coś zjadła, to mogłabym mieć teraz nie lada kłopot. Mimo to musiałam się przemóc i przecierpieć, bo ta metoda była dla mnie najskuteczniejsza. Tak, próbowałam innych, od medytacji, po wypicie pewnego niezbyt miłego specyfiku. Aromat ziół jednak działał na mnie najlepiej, pomagając mi wpaść w trans, w którym póki dowidziałam niestety tylko zamglone kleksy, ale dziś byłam zdeterminowana to zmienić.
Było jednak jeszcze coś, a raczej ktoś, kto zaprzątał moje myśli. Mianowicie, tęskniłam za Rue. Zastanawiałam się co tam u niej, czy mogłabym ją odwiedzić… Tak dawno się nie widziałyśmy. Praca strasznie mnie ostatnimi czasy pochłonęła. Nauka jeszcze bardziej…
Wizja nadeszła szybko i niespodziewanie. Moje myśli błądzące wokół białej wilczycy ukierunkowały wizję właśnie na jej osobę. Zobaczyłam jej wykrzywiony bólem pysk… bólem i strachem. Widziałam jak ciężko oddycha, jak z jej oczu płyną łzy. Była chora? Umierająca? Przeraziłam się, spodziewając się najgorszego, ale po chwili zobaczyłam w jej zmęczonych oczach i radość. Spojrzała na coś, co ktoś jej podał…
Nie potrafiłam opisać radości jaką odczułam widząc przyjaciółkę liżącą maluchne, nowo narodzone szczenię. Było cudowne, tak samo jak i pozostałe maluchy.
- Rue jest w ciąży! – zawołałam gdy ocknęłam się z transu. – Albo będzie.. – dodałam, bo nie wiedziałam jak odległą przyszłość widziałam. Tak czy inaczej musiałam zobaczyć się z waderą…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nowsze Starsze Home