Dzień nie należał do łatwych. Chciałam choć odrobinkę się wykazać i pomóc. Dlatego też, skoro świt udałam się na poszukiwanie ziół. Wszystko szło mi sprawnie i szybko, a ze znalezionymi roślinami udałam się do pokoju alchemików. Tam za to starałam się pomóc przynajmniej asystując.
Podczas godziny podawania roślin, odważania ich i dobierania pod względem właściwości uznałam, że dobrą sprawą byłoby umieć nie tylko korzystać z samych roślin, ale także wytwarzać z nich odpowiednie specyfiki, dzięki którym spotęgowałabym ich właściwości. Mogłabym pomagać innym jeszcze skuteczniej, moja widza miałaby kolejne zastosowanie.
Ruszyłam więc do biblioteki. Odnalezienie właściwego kamienia nie stanowiło już problemu, bowiem nie raz przychodziłam tu, aby utrwalać wiedzę odnośnie roślin, a także sprawdzać, czy nie pojawiły się nowe pozycje na liście.
Usiadłam i uważnie słuchałam każdego słowa, jakie padło z wnętrza kryształu. Starałam się zapamiętać je. Krok po kroku, od dobrania rośliny, po potrzebną ich ilość, każdą kolejną czynność, jaką trzeba było wykonać od podgrzewania, po mieszanie, rozcieranie… wszystko.
Z biblioteki wyszłam niemalże nocą, zadowolona jednak z przyswojonej wiedzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz