Basior rozpalił małe ognisko. Wtuliłam się w jego czarne, grube futro. Było mi tu tak wspaniale... Itten polizał mnie po głowie. Trwaliśmy w ciszy, która o dziwo nie była jakaś niekomfortowa. Do mych uszu docierał tylko dźwięk 'strzelającego' drewna. Pojedyncze iskierki rozświetlały jeszcze bardziej okolicę i nadawały przytulnego klimatu. W dodatku księżyc był w pełni, co już na prawdę czyniło tą scenerię bardzo romantyczną. Odsunęłam się lekko od wilka, gdyż chciałam mu zadać pewne pytanie.
- Dlaczego nie chcesz zamieszkać w zamku? - zapytałam.
Itten lekko się skrzywił. Już kilka razy pytałam go o to, lecz mi nie odpowiadał. Tym razem chyba w końcu przemógł się.
- Mieszka tam mój brat... Od zawsze uważał się za lepszego - i właściwie tak było. Posiada on żywioł wody, dzięki czemu z łatwością mógł mnie pokonać w każdym naszym starciu. Za młodu oboje zakochaliśmy się w tej samej wilczycy; miała na imię Cona. Jakimś cudem wolała mnie. Mój brat był z tego powodu wściekły, więc pewnego dnia zakradł się do jej komnaty i... - Itten zaciął się - ...i ją molestował. Cona została zmuszona do tego, aby mnie opuścić - inaczej zostałaby zabita. Dopiero później dowiedziałem się od jej siostry całej prawdy.
W oczach samca pojawiły się łzy. Uświadomiłam sobie, iż to było dla niego bolesne.
- A zdradziłbyś mi przynajmniej jego imię? - dopytałam niepewnie.
Czarny basior pokręcił przecząco głową. Westchnęłam i bardziej go przytuliłam.
- Zapomnijmy o tym. To przeszłość - zmienił temat - Jesteś głodna?
- Nie. Zjadłam już wcześniej kawałek sarniny.
Pomiędzy nami panowało pewne napięcie. Można by rzec, iż było 'sztywno'. Postanowiłam już nie zadawać takich pytań. To mogłoby źle wpłynąć na nas.
- Tak właściwie to... Czy zastanawiałaś się nad szczeniętami? Jesteś mi bardzo bliska, a założenie rodziny jeszcze bardziej wzmocniłoby nasze więzi.
Zamarłam. Dosłownie zamarłam. Nigdy nad tym nie myślałam, ale perspektywa wspólnej opieki nad potomstwem była bardzo ciekawa.
- To byłby dobry pomysł - odparłam przybliżając się do niego.
Itten wiedział już co zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz