Obudziłem się w nocy, ciężko sapiąc, bowiem przyśniło mi się coś strasznego... kolejną noc z rzędu. Nie wiem dlaczego tak jest, ale co zasnę mam dziwne i straszne sny. Pojawiały się w nich różne postacie, których nigdy nie widziałem. Nie byłem z tym u medyka, bowiem to tylko sen, prawda? Z drugiej strony, to dość niepokojące, bowiem to nie pierwszy raz i na pewno nie ostatni. A może to rzeczywiście choroba? Nie, to głupie.
Położyłem się ponownie i próbowałem zasnąć lecz bezskutecznie. Długo myślałem nad tym czy iść po jakieś zioła, które pomogą mi zasnąć aż w końcu zerwałem się na równe nogi i zszedłem do komnaty medycznej.
- Witam, jest tu kto? - zapytałem niepewnie. Nie chciałbym nikogo obudzić.
- Tak książę? Mogę w czymś pomóc? Jestem Ecua, medyczka. - oznajmiła, podchodząc do mnie.
- Nie mogę zasnąć i chciałbym jakieś zioła. - wytłumaczyłem, po co się tu zjawiłem.
Wadera przyjrzała mi się uważnie, po czym zaczęła pytać o dokładniejszy powód, bo nie może rozdawać byle jakich ziół. Natomiast ja nie miałem pewności czy jej powiedzieć o koszmarach, bowiem to było naprawdę głupie. Ecua, jak to wadera, domyśliła się, że zmyślam i sama zaczęła opowiadać o chorobie, zwanej Nocnym Zatruciem, które dokładnie opisywało moje dolegliwości. Przynajmniej teraz miałem pewność, że te koszmary to jednak nie były takie głupie jak myślałem. Medyczka wspomniała też, że to przez owada zwanego Nocnikiem, których ostatnio jest tutaj pełno. Żywi się on krwią zwierząt, wpuszczając jednocześnie do naszego ciała swoją truciznę, dzięki której otrzymuje on odpowiednie stężenie, a my natomiast mamy koszmary. Co gorsze, przez niewyspanie możemy doprowadzić się do obłędu, zatracenia i możliwe... do śmierci. Trochę mnie to zaniepokoiło, ba... nawet bardzo. Coś mi się wydaje, że przez to jej straszenie, będę teraz ze wszystkim latał do medyków. Wadera podała mi tam jakieś leki i kazała brać je do czasu, aż koszmary nie ustąpią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz